DOŁĄCZ!

Translate

czwartek, 16 listopada 2017

Mój bagażnik (i nie tylko). Czyli o tym, jak radzę sobie z transportem różnorakich rzeczy do ogrodu.


Do każdego ogrodu coś transportujemy. Potrzebujemy przywieźć, przynieść, przywlec... Potrzebujemy coś dosypać, dosadzić, dosiać, dolać... Ciągle coś do ogrodu zapraszamy - czy to rośliny, czy części architektury, czy narzędzia, czy inne. 
Ja do tego ściółkuję. Ściółkuję dużo, wszystko się przerabia szybko i ciągle potrzebuję coś dowieźć, ponieważ jest to ogródek działkowy i bezpośredniego dostępu do lasu czy łąki nie mam. W związku z tym muszę transportować często. Oto, jak sobie z tym radzę. 

Bohaterem numer jeden jest moje Clio. Moje niezawodne, czterokołowe cudo, które pomieści wszystko. Zabrudzone, zasłomione i okurzone... ukochane. 
Bez Clio byłoby cienko. 

I tak przewożę w nim sadzonki, to wiadomo. Czasem i takie delikatne, jak pomidorki. 


Sadzonki małe i też te większe. 


Clio, jak wiadomo, to niewielkie auto, ale składają się w nim tylne siedzenia tak, że całkiem sporo może pomieścić. 

Wysokie sadzonki można położyć. 


Składają się tylne, ale i przednie siedzenia, więc czasem coś bardzo długiego też można załadować (jak rynna). Tutaj trzciny dla murarek.  


Czasem nie trzeba składać, tylko uważać na oczy... 


Mam boczne lusterka, więc o środkowe się nie martwię, i mogę zapchać cały tył kartonami. 



Albo słomą... 


Oczywiście wszelkie worki ze skoszoną trawą od sąsiadów w sezonie to norma. 



Co jeszcze ciekawego przewoziłam, a nie obfotografowałam: 

- wielkie wory zrębków drewnianych - całe auto było nimi wypchane; 
- krążki drewniane na ścieżki; 
- nawóz kurzy;
- taczkę i łopatę; 
- dwa 300-litrowe pojemniki na deszczówkę; 

A czasem i coś wywozimy z ogrodu. Na przykład wspaniałe, kilkukilogramowe plony... 



Jak Wy sobie radzicie z transportem? 
Jakie najdziwniejsze rzeczy przewoziliście do ogrodu? 


Joanna.



10 komentarzy:

  1. W torbie na kółkach:) Samochodu nie mam, za to przystanek autobusowy tuż pod samym blokiem. Ludzie trochę dziwnie patrzyli kiedy wiozłam widły albo łopatę...

    OdpowiedzUsuń
  2. A Ty spryciula jesteś. Masz adres bloga. Na aucie 😝

    OdpowiedzUsuń
  3. Potężne donice od sąsiada ;) W koszu pod wózkiem dla dziecka - oczywiście dziecko w wózku :D Ciężar ogromny :D Zdarzało się różne rzeczy wozić, ale od kiedy mamy samochód z paką,jest dużo lżej i większą ilość da się przewieźć..

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko przewozimy toyotą avensis rocznik 2002.Toyota woziła cegły, sadzonki, psa, słomę, kartony, w mieście wróciła dziecko i koleżanki do szkoły i wielkie wypchane plecaki, meble z Ikea, listewki z Castoramy. Toyota wielozadaniowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. W mieście woziła nie wróciła. Piszę z komórki. Przepraszam😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Ech ja ostatnio drzewko pakowałam i ledwo się zmieściłam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam samochodu, ale mam solidny rower, z dwoma bagażnikami, z przodu i z tyłu. Przedwczoraj zawiozłam na działkę paczkę z sadzonkami krzewów (jakieś 1,5 m długości, ciężką), szpadel i ręczny kultywator - na przednim bagażniku, przymocowane w poprzek. Musiałam tylko uważać, żeby nie zawadzić kogoś na ścieżce rowerowej i nie zahaczyć o latarnię. :-D Mira

    OdpowiedzUsuń
  8. Z takiego samego powodu mamy combi alby więcej się zmieściło :D
    pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Hoho. Macie super blog. Kombi Astra. Dwie beczki 120 litrow do swiezego obornika. Beczki zakrecane. Konski obornik mozna wpychac az po brzeg . Krowi, swinski, ptasi do mniejszych workow zakrecic i do beczki. Te nawozy sa ciezkie wiec lepsze mniejsze beczki bo i tak trudno udzwignac. Kurzy najbardziej cuchnie wiec zanim zalapalem korzystanie z beczek to jazda musowo na otwartych oknach. Przy konskim ostroznie z wiekszymi ranami bo ryzyko teżca. Pozdrawiam Wszystkich

    OdpowiedzUsuń