DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 14 maja 2017

Wszystko o wpływie orzecha włoskiego na rośliny wokół niego oraz o używaniu jego liści w ogrodzie. Część 2 - czy sadzić w pobliżu orzecha?


W części pierwszej było o juglonie i allelopatii.
Teraz skupię się na tym, jak orzech jako roślina może oddziaływać na inne rośliny rosnące w jego pobliżu i dlaczego.

Korzenie
Jednym z najbogatszych źródeł juglonu są korzenie orzecha. W nich jest około 2,5 raza więcej juglonu niż np. w liściach.
[...] w przypadku drzew orzechowych najwięcej allelopatin, a przede wszystkim juglonu, uwalnianych jest przez system korzeniowy. Korzenie tych drzew odznaczają się wyższym stężeniem tego związku niż inne organy [...] [4]  
Rośliny, które pozostają w bliskim sąsiedztwie orzecha - do ok. 30 m [3], poprzez swoje korzenie pobierają z gleby tą substancję.
Czy to jednak znaczy, że w samej glebie pod orzechem będzie jej tak samo dużo stężenie, jak w korzeniach?
Niekoniecznie.

Zanim spojrzymy na sytuację z samymi korzeniami i glebą wokół nich, warto wspomnieć, że zawartość substancji w tkankach orzecha nie jest stała - zawsze i wszędzie taka sama. Na wydzielanie i stężenie ma wpływ wiele czynników i mogą się te wartości różnić, w zależności od np. położenia, nawodnienia gleby, nasłonecznienia czy też stanu samej rośliny.

Czynniki wpływu 
  • klimat - zakłada się, że warunki klimatyczne, w jakich rośnie dany orzech, mają wpływ na stężenie i wydzielanie przez niego różnych substancji [4]
  • wiek drzewa - tkanki młodszych drzew wydzielają mniej juglonu lub też jego nagromadzenie w glebie jest mniejsze [4]
  • sezon - wzmożone wydzielanie substancji przez korzenie następuje w sezonie wegetacyjnym: wiosną oraz jesienią [4]
  • wilgotność gleby - w glebie bardziej wilgotnej, toksyczne działanie juglonu będzie większe [3]; przeprowadzono doświadczenie, w którym przez 3 dni przesuszano glebę w okolicach orzecha i gdzie zawartość juglonu wyraźnie się zmniejszyła [4] 
  • obecność/liczebność specyficznych bakterii glebowych [3]

Przyglądając się więc naszej sytuacji, warto wziąć pod uwagę wszystkie te czynniki, a przynajmniej te, o których wiemy.

Juglon w glebie 
Juglon, po uwolnieniu z tkanek korzeni, przechodzi przez różne procesy biochemiczne, które dla mnie są skomplikowane i odsyłam do przytaczanych artykułów, jeśli ktoś chce wiedzieć więcej. [3] [4]
W skrócie: w ich wyniku toksyczność i obecność tej substancji w glebie zmniejsza się aż kilkanaście razy. Przechodzi więc jakby przez filtr. Dodatkowo, bardzo słabo się przemieszcza w glebie, dlatego najmocniej na jego działanie narażone będą inne rośliny, których korzenie znajdą się w odległości 0,5 - 1,5 cm - a więc bardzo bliskiej. Im dalej od korzenia, tym działanie będzie słabsze.
Oczywiście, ogrodnikowi trudno jest określić, gdzie dokładnie znajduje się korzeń orzecha, ale np. kopiąc dołek pod roślinę o natykając się na taki korzeń, można spróbować posadzić ją trochę dalej.

Trzeba natomiast podkreślić, że z biegiem lat juglon obecny w glebie kumuluje się. Więc to, co widzimy w czynnikach - im młodsze drzewo, tym juglonu będzie mniej, więc i toksyczność mniejsza. Im starsze - tym większa. Eksperci piszą, że juglon osiąga toksyczne stężenie w glebie w ciągu 12-25 lat. [4]

Czy wszystkie rośliny nie lubią juglonu? 
Nie, nie wszystkie, ale jest ich sporo.

Rośliny wrażliwe na juglon [3]:
- pomidory
- ziemniaki
- groch
- ogórki
- arbuzy
- fasola
- rzeżucha ogrodowa
- kukurydza
- soja
- gorczyca
- lucerna
- pszenica
- jabłoń
[4 dodatkowo]: - jeżyna
- tymianek

 z ozdobnych:
- rododendron
- azalia
- piwonia [4] - (np. moje obserwacje tutaj mówią coś zupełnie innego, patrz niżej)

Rośliny odporne na juglon i go tolerujące:
[4]:- cebula
- topinambur
- burak cukrowy
- niektóre gatunki fasoli
- tuja
- wiśnia
- lobelia
- tulipan
- pierwiosnek
- hibiskus
- jesion
[5] i [6]: - bez czarny
- morwy
- kolcowój pospolity (jagoda goi)
- oliwniki
- prawdopodobnie rokitnik zwyczajny
[6]: - paprocie
- asymina trójklapowa
- porzeczki czarne i czerwone

Rośliny lubiące juglon [4] - są też i takie, co prawdopodobnie korzystają z obecności tej substancji:
- bawełna
- nasiona melona, jeśli mają kontakt z juglonem jeszcze przed rozpoczęciem kiełkowania

Z obserwacji własnej, pod samym pniem orzecha od lat (jakichś 30 albo więcej) obserwuję rosnącą i przepięknie rok w rok kwitnącą jakąś starą odmianę piwonii.



Podsumowanie - czy warto więc sadzić w okolicach orzecha? 

Jedni powiedzą, że można, bo u nich coś rośnie od lat i nic się nie dzieje. Inni będą doświadczać wyraźnego wpływu na zmniejszenie plonów w okolicy orzecha, a nawet braku trawy pod nim. Jeszcze inni zasieją buraki w czterech rzędach, stwierdzając, że dwa z tych rzędów plonowały ładnie, a druga część jakoś słabiej, mimo że blisko siebie...

I tu wszystko będzie zależało, co się uprawia i jak blisko. Będzie ważne, w jakim klimacie się mieszka i czy ziemia jest sucha, czy raczej wilgotna, gliniasta. Będzie ważne, jak stare jest  nasze drzewo oraz jakie mikroorganizmy grasują w ziemi. Ważne też będzie, czy i jak będziemy nawozić (naturalnie) nasze rośliny w sezonie wegetacyjnym i w jakim stanie utrzymywać glebę (którą można stale wzbogacać przez ściółkowanie materią organiczną).
Nie jest powiedziane, że pod orzechem nic a nic nigdy i nikomu nie urośnie. Patrząc na swoją sytuację i studiując czynniki wpływu, można określić, czy mamy szansę coś w jego okolicy uprawiać, czy lepiej sobie odpuścić.
Jak to zwykle, na końcu pokaże nam najlepiej własne doświadczenie.


Joanna.

źródła: [1[2[3[4[5][6]


6 komentarzy:

  1. Orzecha mam z daleka od warzywnika ale obserwuję go tam gdzie rośnie. Fajnie by było gdybyś napisała o złotokapie, który jest mega trujący a sadzony przy placach zabaw i bardzo niebezpiecznym, a modnym sumaku. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatek, nie mam u siebie złotokapu, ale z sumakami mam trochę doświadczeń. być może wkrótce coś napiszę :) dzięki za inspirację. pozdrawiam!

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe i bardzo przydatne - widać, że wgłębiłaś się w temat bardziej niż ja, jakiś czas temu też trochę szukałam. Nabyłam działkę z wieloma starymi drzewami, między innymi orzechem włoskim. Jest ogromny, ma jakieś 35-40 lat, na szczęście rośnie w samym rogu działki. Niestety, pierwsi właściciele posadzili obok jabłoń, drzewo jakoś sobie radzi, ale na pewno byłoby mu lepiej w innym miejscu... Zaobserwowałam że z sąsiedztwa orzecha nic sobie nie robi bluszcz, raźno zajmuje teren pod drzewem:) Z niecierpliwością czekam na kolejny post o wykorzystaniu liści

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz, bluszcz.
      z pewnością lista roślin wrażliwych i niewrażliwych na juglon, którą przytoczyłam, nie jest wyczerpana. sporo też się w różnych źródłach znajduje rozbieżności i to pewnie jest skutek tego, że wpływ na to sąsiedztwo mają różne czynniki, zaczynając od klimatu... więc tak na końcu, to każda sytuacja będzie inna.
      o liściach już niedługo :)
      pozdrawiam!

      Usuń
  3. Okazuje się że jednak to nie ma na świecie rosliny drzewa kwiata ktory by coś nie mial czy zlego czy dobrego z wszystkim walczymy czy tez nie. A z tym orzechem teraz to znowu go chyba przesadE moj m nie tak daleko go posadzil od warzywniaka. Sumaki mam kilka co bede pisać na vos sie zgodzisz to jak z zielskiem walczysz ja obecnie z mieta i topinamburem tragedia po co mi byl i po co ja tego orzecga trzymam, ani to nie rosnie a siodmy rok mu minal ani owoca tylko same szkody. Eee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, że każda roślina jakoś oddziałuje na resztę środowiska, dlatego w moim przekonaniu ważne jest, żeby dowiedzieć się jak najwięcej o naturalnym środowisku każdej rośliny i też obserwować jak się zachowuje.
      mięty jak masz nadmiar, to zawsze można suszyć na bieżąco, a też zwróć uwagę, że mięta ma płytki system korzeniowy oraz że jej zapachu nie lubi wiele tzw. szkodników, np. mszyce, więc wskazane jest np. sąsiedztwo róży z miętą czy nawet warzyw. Jak Ci się rozpanoszyła w jednym miejscu, to czemu nie dosadzić innych roślin do niej dla dobrego sąsiedztwa i takich, co mają głęboki system korzeniowy, np. palowy - wtedy nie będą ze sobą konkurować o składniki pokarmowe.
      z topinamburem może jeszcze nie jest za późno, żeby go np. ogrodzić - wykopałabyś ok 1-metrowej głębokości "rów" wokół niego i zagrodziła np. drewnianymi deskami tak, żeby przez tą barierę to reszty Twojego ogrodu już nie szedł.
      a co do orzecha, to orzechy są super, ale drzewkom trzeba dać czas na rozwinięcie się.
      pozdrawiam!

      Usuń