DOŁĄCZ!

Translate

piątek, 17 lipca 2015

Lepiej późno niż wcale... Nornice.

Piękną sobie rabatę zaplanowałam z zawilcami japońskimi zeszłej jesieni... Piękną rabatę pod altaną z dużymi hostami i żurawkami... Moje ukochane lilie tygrysie, miałam ich sporo... Tulipany na wiosnę - spodziewałam się kolorowych dywanów... Posiałam dwa rodzaje słodkiej marchewki, zasadziłam sporo ziemniaków... Posadziłam 4 borówki amerykańskie, różne odmiany... No i moje ukochane cukinie...
W zeszłym roku w ogrodzie miałam pełno dziur, ale nie tak wiele zniszczeń. Pamiętam podkopywane rzędy pomidorów i dyni, ale nigdy nie zniszczone rośliny. Pamiętam pojedyncze kwiaty, byliny zjedzone czy zapadnięte, ale nigdy nie było tego na tyle, żeby mnie zaalarmować.

A teraz proszę.... oto, co ostatnio odkryłam, to już drugi krzak cukinii...

 



 Wieczorem, przechadzając się po działce, patrzę a wysoki kwiat gailardii rusza się nienaturalnie... podchodzę, dotykam, biorę do ręki i kwiatek wyciągam, już bez korzenia!...










Moje marchewki praktycznie zniknęły, jedna-dwie marne kępki zostały tylko. Hortensja od wiosny nie urosła wcale, ciągle przy ziemi, listki pozasychane. Zawilce japońskie - posadziłam ich kilka w grupie, zniknęły po prostu, nie ma ich. Korzenie host i żurawek poobgryzane, rośliny zatrzymały się w rozwoju i schną powoli. Zastanawiam się, czy odbiją...



Marchewka przed i jej pozostałości...

No i borówka amerykańska, z pięknymi jagodami już, zaczęła schnąć. Wyciągnęłam ją bez trudu z ziemi, bo nie miała już korzeni.




Moje poletko ziemniaków zostało zdziesiątkowane po prostu, zebrałam garstkę młodych ziemniaków - zbiory śmiechu warte...



Trochę się z tego śmiałam, że mam zwierzątka w ogrodzie no i takie pyszne warzywka, że im smakują... Ech... Wiadomo, nie zawsze wszystko wychodzi, nie wszystko w ogrodzie się udaje i z tym się trzeba liczyć. Jednego roku mamy to, innego tamto... coś nie wzejdzie, coś zachoruje i tak dalej.
Ale jak zobaczyłam, że moje bylinowe rabaty - wiadomo, długoterminowe inwestycje - cierpią na tym i wyglądają tak samo, jak rok temu - osiągnęłam limit.


Szukając w internecie naturalnych sposobów odstraszania (nie zwalczania) nornic, znalazłam sporo, a zastosowałam następujące:

- powpychałam ząbki czosnku w dziury - zapach ma je odstraszyć (chociaż nie mają ŻADNEGO problemu, żeby zjeść korzenie borówki, obok której rośnie czosnek)

- zalałam dziury gnojówkami z pokrzywy, skrzypu i wrotyczu, bo ponoć zapachu nie lubią

- powpychałam liście orzechów do dziur - też zapachu nie znoszą, ponoć...


Jak zobaczyłam zeżarte korzenie krzaka cukinii, poszłam do sklepu i kupiłam odstraszacz na baterie.


Ma on działać na zasadzie dźwięku, którego nornice nie lubią (znowu: ponoć!). Jeden to koszt ok. 20 zł, na dwóch bateriach AA działa do 340 godzin, czyli co około dwa tygodnie trzeba będzie wymienić baterie. Wystarcza na powierzchnię 200-300 metrów, więc kupiłam dwa, na wszelki wypadek, chociaż ogrodu większego nie mam. Odstraszasz włącza się i wpycha w dziurę.Wydaje z siebie takie ciche piiiii, słyszalne dla mnie w odległości kilku metrów. Słychać to na filmie:












Od trzech dni nowych zniszczeń nie ma... trzymam kciuki.

Jakie są Wasze sposoby na nornice?


Joanna.



5 komentarzy:

  1. Nornice nie lubią zapachu bzu czarnego, dobrze jest w dziurki - norki powkładać jego kwiaty.
    Innym sposobem jest powkładanie nasączonych w oleju szmatek (może być papier toaletowy) w otwory i zasypanie ziemią.
    Olej jełczeje, a zapach przepędza nornice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Nie słyszałam w ogóle o sposobie z olejem...

      Usuń
  2. Ja tez muszę coś kupić na nornice.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na nornice dobry jest kotek:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam psa i wtykam w takie dziury sierść mojej suki. U fryzjera słyszałam, że ludzkie włosy mają taką samą właściwość. latem, kiedy dużo przebywamy na działce z psem, kretów nie mam. Potrafią się pojawić zimą, właśnie, kiedy nas tam nie ma.

    OdpowiedzUsuń