DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 30 czerwca 2019

Magazynowanie energii, czyli o przetworach. Dżem wieloowocowy - mój tegoroczny hit.

Druga zasada projektu permakulturowego brzmi: Wychwytuj i magazynuj energię. Chodzi tutaj o to, żeby energia wytwarzana w naszym obiegu - ogrodzie w tym przypadku - nie marnowała się, została nie tylko wykorzystana, ale i zmagazynowana na później. Tym są właśnie przetwory. 

W tym sezonie akurat zbiory są trochę skromniejsze niż w ubiegłym - tak ogółem. Dopisała czerwona porzeczka, ale czarna już nie bardzo. Wiśni troszkę mniej i bardzo mocno oblegane przez mszyce. Czereśni też jakby mniej lub może to przez to, że czereśnia mocno została ostatnio przycięta i takie mam wrażenie... Maliny są, ale znowu zasychają im owocujące pędy i owocują nieregularnie, w związku z tym można na raz zebrać ich za dużo na zjedzenie, a za mało na konkretne przetwory. Pierwszy raz zebrałam za to znaczącą już ilość agrestu (z jednego krzaczka, drugi jeszcze dojrzewa), natomiast żadne zbiory owoców u mnie nie pozwoliły na zrobienie dżemu-mono. Musiałam więc połączyć różne zbiory i tak na razie są dwie partie: 1. dżem z czarnych porzeczek, malin i czereśni; 2. dżem z agrestu, wiśni, z domieszką porzeczek czarnych i malin (taki infuzowany hehe...). 

Dżem gotuję, w tym roku z cukrem, gorący wlewam do wyparzonych słoiczków. Odwracam je do góry dnem - upewniam się potem, że złapały - zakrętka jest lekko wklęsła. Do jednego dodałam trochę agaru tym razem, bo był baaaardzo rzadki (soczyste wiśnie). 
Do tej pory moim ulubionym był dżem z czarnej porzeczki. Teraz to już nie jestem pewna...

Nie mam pojęcia, czemu na to wcześniej nie wpadłam, żeby różne owoce łączyć. 

A jakie Wy robicie przetwory? 


Joanna 

6 komentarzy:

  1. Zwykle robi się przetwory z jednego gatunku owoców, ponieważ tak jest łatwiej mieć proces pod kontrolą. Inny rodzaj potrzebuje innego czasu, żeby osiągnąć podobny efekt, a może zachowywać się zupełnie inaczej. Co oczywiście nie stoi na przeszkodzie, żeby mieszać. Ile razy słyszałem, że czegoś się nie da zrobić, że coś nie wyjdzie? Dopóki się nie sprawdzi, pewności mieć nie można. ;)

    Z przetworów owocowych najczęściej powstają u mnie soki. Z czarnej porzeczki zamiast soku i tak wychodzi galaretka, ale zamiarem zawsze jest sok. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś zrobiłam kompot z czerwonej porzeczki , czarna jeszcze nie dojrzała ale chyba tez będzie sok. I dzem z agrestu. W ubiegłym roku mieszałam czerwoną z agrestem a teraz dla odmiany oddzielnie. Z malin można zrobić nalewke świetnie rozgrzewa przy przeziębieniach i pyszna jest przy okazji. Zaczęłam tez juz kisic ogórki i sok z miety zrobiłam. Ogólnie staram się przetworzyć to co mam w zeszłym roku przy urodzaju owoców wyszło tego całkiem sporo. Teraz szczególnie brakuje mi jabłek wogole się nie zapowiadają wiszą pojedyncze a i te pewnie jeszcze spadną. W zeszłym roku zrobiłam sporo octu jabłkowego i świetne jablka do szarlotki.

    OdpowiedzUsuń
  3. te larwy w kostce słomy to larwy kwieciaka (to taki zielony żuczek)żywią się resztkami organicznymi są bardzo pożyteczne od kiedy się u mnie pojawiły pod sciółką ze zrębek zmniejszyła się ilość szkodników rośliny przestały chorować a kompost uzyskał cudowną strukture.Szkodliwe są larwy chrabąszcza które są bardzo podobne jednak mają dłuższe nogi i żyją wpobliżu korzeni roślin którymi się żywią

    OdpowiedzUsuń
  4. informacje na ten temat są dostępne na stronach rosyjsko języcznych nazywają te larwy leczinki a larwy chrabąszcza to brązowka tam możesz zobaczyć jakie są różnice pomiędzy nimi bo na polskich stronach nie mogłem znależć żadnych wiadomości na ten temat a wyrzucając te larwy to tak jak byś chciała wyrzucać z gleby dżdżownice i czerwone robaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za te informacje, znalazłam też porównanie tych pędraków i na przyszłość będę wiedziała :) napiszę też post o tych pędrakach wkrótce.

      Usuń