DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 28 kwietnia 2019

Analiza potrzeb i określanie celów w projekcie permakulturowym.


Temat brzmi bardzo naukowo, bo i projektowanie permakulturowe to w zasadzie nauka...
Analiza potrzeb to nic innego jak spisanie, kto i czego oczekuje od danego obszaru. "Kto" to my lub my i nasi bliscy, którzy z nami mieszkają lub też ludzie, dla których projekt robimy. Stawianie celu to odpowiedź sobie na pytanie po co to robimy, dlaczego chcemy zaprojektować nasz obszar według zasad permakultury. No bo koniec końców może się okazać, że wcale nie chcemy tej permakultury, że to takie fajne słowo i grządki wyściółkowane też są spoko, ale żeby tak od razu z iść na całość, to może wcale nie jest dla nas?... I tak może być i to też jest ok. Można sobie korzystać z tego, co komu akurat pasuje. Ale jeśli już robicie projekt albo nawet podchodzicie do niego dla siebie, warto spędzić trochę czasu na tej, brzmiącej cokolwiek nudno, części - ANALIZIE.

Ja to nazywam Analizą potrzeb, nie wiem, czy ma jakąś fachową nazwę ten etap w trakcie projektowania. Pewne jest, że trzeba to zrobić, jeśli projektujecie dla kogoś. Ja uważam, że należy to zrobić także jeśli projektujecie dla siebie, gdzie niby wszystko jest oczywiste i w głowie.
Jeśli ktoś poza Wami mieszka z Wami i będzie korzystał z terenu, to trzeba, ale to koniecznie, również o zdanie zapytać te osoby. Po prostu projekt może zmienić niektóre sposoby dotychczasowego funkcjonowania, a także otworzyć nowe możliwości. Każda osoba jest też częścią całego projektu, całego cyklu, jest w nim, korzysta z niego i jest po prostu jego kawałkiem. Dlatego tak ważne jest uwzględnić tu wszystkich.

Pytania nie są stałe, można (a nawet trzeba) je modyfikować, rozszerzać lub niektóre ignorować, jeśli się nie aplikują. Spotkacie się zapewne z podobnymi listami w internetach (choć na dzień dzisiejszy nie widzę wielu w języku polskim), a i każdy profesjonalny projektant pewnie swoją autorską listę ma, która się u niego sprawdza. Można więc zacząć od poniższych punktów, a ja będę tutaj podawała swoje odpowiedzi dla mojej działki dla przykładu.

1. Określenie obszaru. 
Dokładnie należy sobie tu wpisać, o co chodzi, co będziemy projektować. Czy jest to dom z ogrodem, czy działka za miastem, czy kilka hektarów pola z lasami czy może jeszcze inna konfiguracja. Tutaj należy wpisać takie dane, jak adres, powierzchnia, inne ważne dane.

(Adres sobie daruję.)
Ogródek działkowy o powierzchni ok. 276 mkw, w oddaleniu ok. 1 km od mieszkania. 

2. Sytuacja prawna obszaru. 
Chodzi tutaj o to, żeby ocenić, na ile możemy sobie pozwolić w projekcie. Mam na myśli sytuacje, kiedy np. nie jesteśmy właścicielami obszaru, ale mamy zamiar nimi być i jak bardzo to jest pewne. Czasem wynajmujemy obszar, dzierżawimy, czasem mieszkamy z kimś, kto jest jego właścicielem. Fakt sytuacji prawnej może wpłynąć tutaj na nasze plany, nasz budżet, na zakres czasowy naszego projektu.

Ogród działkowy nie jest moją własnością, jest tylko dzierżawą. Może zdarzyć się, że ogrody zostaną zlikwidowane przez miasto albo przeniesione. Może zdarzyć się, że ogród zostanie odebrany z jakiegoś innego powodu. 

3. Użytkownicy. 
Czyli dla kogo jest projekt - wymienić całą rodzinę po kolei czy z kimkolwiek mieszkacie, ktokolwiek jeszcze będzie korzystał z danego obszaru. Nieważne, że babci nie obchodzi, że robicie jakiś projekt, a dziecko jest za małe, żeby rozumieć. Każdy tu ma być wymieniony.

Joanna.

4. Ulubione. 
Co każda z osób najbardziej lubi i ceni w tym obszarze (działce, domu z ogrodem, polu, lesie i łące - cokolwiek tutaj jest przedmiotem projektu). Spytajcie każdego, co mu się najbardziej teraz podoba, z czego uwielbia korzystać, bez czego nie mógłby żyć albo bardzo by mu było żal się z tym rozstawać. To będzie ważne, aby uwzględnić potrzeby wszystkich, również postarać się nie odbierać tego, co dobrze funkcjonuje i przynosi korzyści, nawet te niewymierne.

Bliskość do miejsca zamieszkania (na piechotę). 
Możliwość uprawy warzyw i owoców. 

5. Marzenia. Czego chcemy od ogrodu?
No i tu się zaczyna puszczanie wodzy fantazji. Co byśmy chcieli, gdybyśmy wszystko mogli? Co nam się marzy, żeby tam było, co chcemy z tego czerpać. Moim zdaniem można te wodze tutaj naprawdę puścić, mimo że może wiemy, że coś będzie niemożliwe do końca, ale jest to coś, do czego chcemy dążyć. Po prostu wyobraźcie sobie, co byście chcieli, gdybyście wszytko mogli.

Chciałabym na tym małym obszarze stworzyć jak najbardziej funkcjonalny i niezależny ogród, który byłby w stanie dostarczyć mi 80% pożywienia na przestrzeni całego sezonu (roku). Chciałabym, żeby ogród był bardzo różnorodny i chciałabym włączyć do niego niewielki zbiornik wodny. Chciałabym nie musieć podlewać ogrodu prawie wcale, dlatego że gleba będzie gromadzić wilgoć, a ściółka zapobiegać jej parowaniu. Rośliny, które będą tam rosły, stworzą odpowiedni mikroklimat, wzajemnie się wspierając i tworząc wśród suchych obszarów tego rejonu taką małą, zieloną, oddychającą oazę. 



6. Jakie są ulubione rośliny do konsumpcji? 
Ponieważ mówimy o projektowaniu ogrodu, w tym warzywnego, warto dowiedzieć się po prostu, co kto lubi jeść.

Owoce: porzeczki czarne, jabłka, śliwki, czereśnie, maliny, agrest, porzeczki czerwone i białe. 
Warzywa: dynie, pomidory, cukinie, czosnek, cebula i szczypiory, por, papryki, sałaty, koperek, wiele ziół, kapusta biała, ziemniaki, marchew, buraki, seler... 

7. Jakie są ulubione inne rośliny nie konsumpcyjne, a ozdobne i inne? 
Tutaj niektórzy uwielbiają zimozielone krzewy, niektórzy lubią kwiaty wysokie, inni kwiaty polne, inni kaktusy i rośliny skalne bardzo lubią, jeszcze inni iglaste, może mały sosnowy lasek? Są też fani różnych pnączy, fani trawnika bez kretów, a jeszcze innym podobają się rośliny podatne na formowanie.

Kwiaty, kwiaty, kwiaty... 
Brzozy, lipy, wierzby, dęby i sosny. 
Kwitnące krzewy. 

8. Czy są jakiekolwiek rośliny, których nie można uprawiać? 
Wypiszmy tutaj rośliny, na które ktoś z Was może mieć alergię pokarmową, dla kogo mogą być trujące (np. dla małych dzieci, wtedy każdą roślinę można rozważyć i pod tym względem), rośliny, które pylą i wiadomo, że ktoś ma na nie uczulenie.

Sadzenie wysokich drzew ma pewne ograniczenia według regulaminu ogródków działkowych. 

9. Ile czasu w tygodniu będziemy mogli poświęcić na uprawę/dbanie o obszar? 
Tutaj zależy nam, żeby sobie uczciwie powiedzieć, ile jesteśmy w stanie od siebie dać. My i inni, którzy będą korzystać z obszaru. Jeśli mamy bardzo mało czasu albo często nas i nikogo nie ma, to będziemy celować w stworzenie bardziej samogrającego ogrodu, być może kosztem niektórych upraw, które wymagają uwagi. A jeśli mamy duuuużo czasu i chęci i nawet sprawia nam to wielką przyjemność w ogródku popracować, to możemy rozszerzyć część warzywną albo stworzyć rabaty kwiatowe jednoroczne na przykład. Projekt permakulturowy z zasady ma być takim, przy którym nie trzeba zbędnie chodzić i ładować energii bezzwrotnie. Natomiast jeśli np. jedną z potrzeb właściciela jest regularna aktywność fizyczna na świeżym powietrzu, to można i tak zrobić, żeby jej nie zabrakło. Więc ile czasu w tygodniu?

Kilka-kilkanaście godzin średnio, może być nieregularnie (np. jeden dzień na cały tydzień lub dwa). Ogród musi być w stanie funkcjonować bez człowieka przez 2-3 tygodnie.  

10. Ograniczenia. 
Czy jest coś, czego na pewno nie możemy zrobić na naszym obszarze? Na przykład połączenie domu z ogrodem za pomocą schodów, bo może jest ktoś poruszający się na wózku inwalidzkim? Może nasz stan nie pozwala nam się schylać i możemy mieć tylko rabaty podwyższone? A może mamy długą drogę z domu na działkę i to stanowi ograniczenie? Cokolwiek powinniśmy tutaj wziąć pod uwagę, zapiszmy.

Odległość działki od mieszkania i fakt, że zawsze trzeba uwzględnić transport. 
Brak wody do podlewania na działce. Brak kanalizacji i prądu. 
Możliwość dojazdu dużymi pojazdami jest ograniczona, prawie niemożliwa (np. gdybym chciała zrzucić kilka ton zrębków, to nie ma jak tego zrobić). 
Regulamin ogródków działkowych determinuje możliwość sadzenia i lokalizacji niektórych roślin (np. drzewo musi być w odpowiedniej odległości od granicy działki itp.) oraz elementów architektury. 

11. Budżet. 
Ile jesteśmy w stanie zainwestować w przeobrażenie naszego obszaru? Chodzi tu o kasę.

2-4 tys. zł. 

12. Inne uwagi. 
Cokolwiek ktokolwiek chce jeszcze dodać, może jest coś, o czym nie pomyśleliśmy w pytaniach, a jest ważne.

Jeśli każda z osób taką ankietę nam wypełni, to już będzie wstęp do poznania i skompilowania wszystkich potrzeb. Warto taką analizę ze wszystkimi obgadać punkt po punkcie. Czasem niektóre rzeczy wymagają wyjaśnienia albo zmieniają się tak, jak nasze zdanie potrafi się zmienić. Ale mamy punkt wyjścia i wiemy, z czym pracujemy, włącznie z budżetem.

CELE 



Z analizą potrzeb wiąże się też sformułowanie głównych celów - po co to właściwie robimy?
Co chcemy tym osiągnąć? Chcemy zainwestować nasze 5 albo 50 tysięcy i jaki chcemy mieć efekt, co chcemy z tego mieć, co jest dla nas najważniejsze?

Może jest to poprawa sytuacji na planecie, może kontakt z naturą, może potrzeba dążenia do samowystarczalności i produkowania % własnego jedzenia (ile dokładnie?). Może chęć poprawy bioróżnorodności terenu i jego okolicy, może wsparcie idei zero waste, może redukcja konsumpcjonizmu, może wsparcie rynku lokalnego, może produkcja czegoś i wymiana barterowa lub biznes. Może chcemy mieć własne jajka od kury, mleko i ser od kozy albo miód od pszczół. Może chcemy zacieśnić więzy z lokalną społecznością lub integrować się bardziej rodzinnie. Może chcemy stworzyć piękne miejsce spotkań znajomych lub klientów naszej firmy. Może chcemy stworzyć samogrający ogród, który posłuży jeszcze naszym wnukom. Może przyczynić się do poprawy klimatu i regeneracji ziemi, może lubimy śpiew ptaków i kumkanie żab w oczku wodnym. Może chcemy zredukować użycie wody, stworzyć kompostowe toalety i zacząć używać moczu jako nawozu. Może mieć pole do eksperymentów ogrodniczych, uczyć się od roślin i odkrywać różne zależności, a może uczyć też innych.
A może wszystko na raz? 


Jakie jeszcze przyświecają Wam cele? Podzielcie się, jeśli chcecie.
Czy zadalibyście jeszcze jakieś inne pytania w Analizie potrzeb?


Joanna.

* W ramach PDC (Kursu projektowania permakulturowego)

7 komentarzy:

  1. Masz ambitne marzenia odnośnie samowystarczalności żywnościowej z tak małej działki... ale nie niemożliwe. Pod tym względem mam podobnie, lecz o wiele łatwiej będzie mi to osiągnąć. Nie mam tylko miejsca na sosny, lipy i buki... :D
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :) tak, na te piękne drzewa też nie mam miejsca, ale pomarzyć można ;)
      Jestem pod wrażeniem niektórych małych ogrodów, które wytwarzają naprawdę dużo żywności i może nie od razu, ale myślę, że przy dobrym przemyśleniu jest to możliwe.

      Usuń
  2. Super artykuł, punkty trafione w punkt i wykorzystam je w planowaniu swojego samowystarczalnego ogrodu. Przez ostatnie 20 lat stosowałem na prawie całej powierzchni działki ok. 1500 m2 kult trawnika czyli częste koszenie i nic nie robienie. Oczywiście posiadam kilka drzew owocowych, liściastych i iglastych oraz warzywne rabaty ale takie tradycyjne, usychające podczas upalnego lata wraz z wypalaną przez słońce trawą. Teraz powoli dociera do mnie, że wszystko robiłem źle i wysiłek włożony w koszenie trawy wywołuje niechęć bliskich na informację, że znowu trzeba jechać na działkę i kosić trawę. W tym roku koniec z koszeniem na całej powierzchni, będę kosił tyko kilka metrów przed domkiem ale na najwyższej długości. Gałęzie z drzew wkopię w ziemię, dodam tekturę i kurzy nawóz a na górę kupię słomę i zostawię do przyszłego roku, żeby się przegryzło i na wiosnę wsadzę ziemniaki, marchewkę, cebulę itd. Podsumowując, pisanymi artykułami dajesz plan działania i inspirujesz :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze jest czasem skosić trawę, ponieważ dostarcza ona materii do ściółkowania. ;)

      Usuń
    2. Dziękuję pięknie za komentarz :) Takie komentarze motywują mnie do pisania więcej w tym jeszcze chyba mało popularnym temacie. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Ech, a ja bym chciała ziemię rolną :D i na niej mieć ogród permakulturowy! Chociaż moja przydomowa "działka" jest wydajna i dostarcza wiele radości, to moje ambicje rosną, niestety rekinem biznesu nie jestem ;) ale może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń