DOŁĄCZ!

Translate

sobota, 2 marca 2019

Jak sieję papryczki. Drugie życie rzeczy, recykling.



Papryczki tak na serio ostatni raz miałam w sezonie 2014, czyli 5 lat będzie. Mówiąc na serio mam na myśli, że faktycznie miałam zbiór i mogłam przetworzyć i zasuszyć. W ubiegłych sezonach miałam parę sporadycznych raczej krzaczków, słabo plonujących i posadziłam je albo z prezentu albo... no chyba właśnie tylko z prezentu (w sensie dostałam od kogoś, nie planowałam wcześniej). Suszone mi się pokończyły, więc czas zasiać nowe.

Nasiona dostałam od Kamy i Tomka z Rebel Gardener, którzy w ubiegłym sezonie mieli tych papryczek chyba z kilkadziesiąt gatunków! Odwiedziłam ich i ten widok był niesamowity - taka różnorodność, kolory od czarnych po żółte, przepiękne i takie tajemnicze, bo niby taki mały owoc, a taka za nim potrafi stać moc... Doradzili mi dwa gatunki (chciałam coś ostrego, ale bez przesady): Monkey Face Red i Hot Apple.

Ponieważ nie chciało mi się nawet jeszcze grzebać w altanie za wielodoniczkami, wykorzystałam do siania to, co miałam w domu w pierwszej kolejności, czyli kubeczki po kawach i jogurtach, pojemniki plastikowe po jakichś warzywach - pieczarkach czy innych, pojemnik z twardego papieru po jakimś jedzeniu na wynos.



W pojemniku po jedzeniu na wynos z jednej strony na wacikach umieściłam jeden gatunek, z drugiej drugi. Pomyślałam, że jestem sprytna i łatwo sobie oznaczę, który jest który. Oczywiście, na samym już początku, czymś tam się zajęłam i pomieszały mi się opakowania i teraz nie wiem, który jest który... Typowe.

Nasiona kiełkowały przez kilka dni, myślę, że to było tydzień temu, jak zaczęłam.
Kubeczki podzieliłam na małe i duże. Do małych wysiałam jeden gatunek papryczek, do dużych drugi, żeby już się chociaż w tym nie pomylić... W każdym kubeczku zrobiłam kilka dziurek w dnie za pomocą korkociągu.



Wypełniłam ziemią (warto też od razu podlać tą ziemię), każde już kiełkujące nasionko delikatnie pęsetą przeniosłam do doniczki i przykryłam ziemią. Podlałam.



Doniczki poustawiałam w tych plastikowych pojemnikach, służących za podstawki.



Plastikowe pojemniki-podstawki jeszcze do czegoś po całej akcji się przydadzą. Kubeczki papierowe raczej nie nadadzą się już do ponownego użycia, tak samo pojemnik na jedzenie, chociaż papier jest tak twardy, że go przesuszę i zobaczę, może jeszcze do czegoś się nada.

W ten sposób, bez zakupu specjalnych pojemników czy doniczek, posiać można rośliny na rozsady.



Co już posiane u Was? Jak jeszcze wykorzystujecie kubeczki i inne materiały z odzysku?


Joanna.



9 komentarzy:

  1. Dziwiłem Wam się kiedyś, że wykorzystujecie rolki po papierze toaletowym i papierowych ręcznikach, ale już przestałem, bo z nich też można zrobić doniczki. ;)
    Siać zacznę pod koniec kwietnia, ponieważ musiałbym za bardzo kombinować, żeby zapewnić odpowiednie warunki cieplno-świetlne roślinom, których sadzonki trzeba zacząć przygotowywać już teraz. Za to będę sprawdzał, co jest w stanie zaowocować wysiewane bezpośrednio do gruntu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam się dziwiłeś? czyli komu?
      a pomidory planujesz? jestem ciekawa, czy pomidor posiany w ziemi nadgoniłby te z sadzonek...

      Usuń
    2. Wam, czyli Tobie i Jednemu Arowi Zdrowia, kiedy opowiadaliście, jak zbieraliście i ściółkowaliście tekturą. Dla mnie to była sztuka dla sztuki, bo i czas zbierania długi i materiału za wiele z tego nie było... ;)
      Pomidory (i papryki) planuję zasiać, bo też mnie ciekawi, czy dadzą radę nadgonić? Koktailowe pewnie tak, ale chcę sprawdzić te większe. Oczywiście, asekurancko zaopatrzę się również w gotowe sadzonki, jak co roku.

      Usuń
    3. Aaa ok, bo w tych rolkach po papierze to bardzo dużo ludzii robi, ja raz próbowałam, ale przestałam, kompostuję rolki na bieżąco, a do kartonów mam już inne dojście :)
      No to jestem ciekawa tych pomidorów bardzo, bo mi to też chodzi po głowie, sadzonkami się nie bawić. Można by zrobić mini szklarenkę takiemu nasionku w glebie np. z butelką 5L i już startować z początkiem maja czy nawet pod koniec kwietnia.

      Usuń
    4. Można spróbować wcześniej wysiewać i próbować podwyższyć temperaturę, tylko zawsze trzeba brać pod uwagę możliwość chłodnego początku maja. A butelki chyba nawet nie musiałyby być 5L, bo ileż takie ziarenko w niecały miesiąc wyrośnie?
      Trzeba pomyśleć. :)
      Masz dojście do kartonów? Super. Ja próbowałem być sprytny i kupiłem tekturę falistą do pakowania... ale okazała się być trochę za cienka i trawa spod niej bez problemu wybiła mi jeszcze jesienią. :D

      Usuń
  2. U nas nic nie wysiane, kupujemy gotowe rozsady. Nie mamy miejsca a pogoda u nas jest tak nieprzewidywalna, że nawet jak by się udało to nie wiadomo, czy byłby czas na posadzenie w docelowym miejscu. Piękne zdjęcie papryczek. U nas przepięknie obrodziły te ostre i mieliśmy problem bo były tak ostre że nie dało się ich jeść. Przerobiliśmy na przyprawę ale od tamtej pory omijamy je dużym łukiem.Ale muszę przejrzeć moje nasiona bo przypomniałaś mi, że chciałam coś wysiewać... tylko co to było?
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tych papryczek to jest mnóstwo gatunków, są też mniej ostre, więc nie ma co się zrażać.
      gotowe rozsady też są w porządku, trzeba dostosowywać działania do warunków, nie zawsze sianie z nasion samemu jest możliwe i to jest ok.
      no teraz marzec, już zaczyna się wysiewanie na całego, nawet do gruntu, miłego życzę!

      Usuń
  3. Popieram wykorzystywanie różnych recyklingowych materiałów do wstawania nasion. U mnie nic nie wysłane ale to nadrobię.

    OdpowiedzUsuń