DOŁĄCZ!

Translate

piątek, 9 listopada 2018

Dlaczego nie grabię liści? Oraz skąd taki luksus w tym roku po raz pierwszy.



Luksus niegrabienia liści - planowałam zatytułować tego posta. Ale postanowiłam dodatkowo jeszcze przypomnieć, czemu tego się nie robi po prostu - czemu nie warto, szkoda czasu i pracy i w ogóle sama szkoda... Oraz czemu do tej pory to robiłam, a teraz nie muszę.

Teraz już nie tylko na pro-naturalnych/eko stronach czy blogach ogrodniczych zobaczycie informację, żeby liści nie grabić. To już się robi powszechne, wchodzi do mainstreamu hehe... nie grabimy liści, to jest trendy! Pewnie niedługo zobaczymy artykuły w duchu nie-grabienia w poczytnych ogrodniczych pismach. Ale do rzeczy...

Oto parę znanych mi powodów, dlaczego nie warto liści grabić:

-> w liściach zimują różne żyjątka, mniejsze i większe zwierzęta po prostu korzystają z takiej nagromadzonej kopy, jak w lesie - komuś się to przydaje, ktoś tam może zamieszkać, a jak wszystko posprzątamy, to i mniej gości będzie, co nie jest dobre dla nas i ogrodu;

-> liście to naturalna ściółka, myślicie, że po co drzewa je zrzucają co roku? czy w lesie ktoś idzie i zagrabia i "sprząta"? no nie... I kolejny raz temat ściółki wraca, czy to z siana, czy ze słomy, czy z opadłych liści w lesie liściastym... i tak dalej; to jest po prostu cykl naturalny, liście znikną w ciągu kilku miesięcy, zasilą glebę swoim rozłożeniem się po prostu...

-> "bo roznoszą choroby, to trzeba zagrabić i spalić" - tutaj subiektywna moja opinia i praktyka - jak choroba ma być, to i tak przetrwa na korze, gałęziach, resztkach owoców i liści, których nie dałoby rady zgrabić; lepszym sposobem na zapobieganie chorobom jest skupienie się na odżywieniu gleby, w której drzewa rosną, oraz na prewencji w postaci naturalnego nawożenia i wzmacniania rośliny, czy to do korzenia czy dolistnie; dodatkowo w miarę możliwości zaplanowanie nasadzeń tak, żeby się wspierały nawzajem (tzw. gildie - po prostu dobre sąsiedztwo obowiązuje nie tylko w warzywniku); Na przykład najpierw posadzimy dwie grusze i jałowiec razem, a potem będziemy obsesyjnie wygrabiać liście dotknięte rdzą... Albo najpierw palimy paczkę papierosów dziennie, a potem leczymy się na choroby płuc, dalej paląc... Nie lepiej znaleźć źródło rdzy i je usunąć lub mu zapobiec, niż potem pozbawiać drzewo tak naturalnego, wartościowego materiału jak własne liście?
Jak się pojawią argumenty typu "ale jak kogoś jedynym źródłem przychodu jest sad, a ma parcha jabłoni, to musi zagrabić" - no tu by można toczyć dyskusje długie i zróżnicowane, natomiast ja mówię, jak ja robię - nie grabię żadnego parcha, nawet jak jest, nie grabię jak jest rdza, po prostu nie;



-> demonizowanie liści orzecha włoskiego - ja nie demonizuję tych liści, je też można kompostować, pisałam o tym tutaj i zachęcam do przeczytania i wykorzystania też tych liści; Ponadto - myślicie, że orzech jest tak głupi, że produkuje takie liście, co jemu samemu szkodzą, jak pod nim na zimę zostają?

-> nie grabimy też bo po prostu szkoda naszej pracy - akurat w wielu przypadkach np. grabienie liści w parkach - w ogóle tego nie rozumiem! Rozumiem chodniki, ulice, bo mogą mokre liście być w jakiś sposób niebezpiecznie (ktoś się poślizgnie... i tak dalej), ale te, co leżą pod drzewami? Grabienie, zwożenie, utylizowanie... Strata czasu, pieniędzy i energii ludzi i jedyny sensowny powód, jaki mi tu przychodzi do głowy, to zapewnienie ludziom pracy - co, zupełnie poważnie, jest ważne i potrzebne i fajnie, że ktoś ma co robić, to fakt; ale dla tego parku dobrze to nie jest...

A nie lepiej zamiast tego poszurać w liściach albo napić się herbatki, patrząc na nie?



Do tej pory grabiłam liście, zwłaszcza te cudowne, czereśniowe... To było dlatego, że permanentnie brakowało mi materiałów na ściółkę, więc zgrabiałam te liście i przenosiłam gdzieś do części warzywnej.
Teraz mam ten LUKSUS właśnie, że ponieważ mam wystarczająco dużo innej materii organicznej, liście mogę w spokoju zostawić tam, gdzie spadły. Właśnie tak.



A Wy co myślicie? Zgadzacie się? A jak nie, to jakie są powody, że grabicie liście?
Podzielcie się!


Joanna.

16 komentarzy:

  1. I ja się z tym zgadzam. My tylko zgrabiamy liście sumakow, bo mają oprocz liści gałązki i to niestety zostaje. Spod reszty drzewa w i krzewów nie grabimy rowniez zostawiamy, w jakims właśnie celu ine spadają i są zabezpieczeniem. Poco grabuc zebypotem znowu zabezpieczac korą czy trocinami czy co tam wymyslaja sami sobie robote robią. Ja na dzień obecny nie sprzatam nie piele, chwasty wsio zostaje, a nowo posadzone rosliny podsypuje liscmi i skoszona trawą którą zbieramy do starej wanny przez caly okres koszenia. Tak to u bas wyglada. Wiosną dopiero oprzątam rabatki i przycinam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak. :)
    Ludzie grabią liście, koszą i pozbywają się trawy, ponieważ wydaje im się, że ogród musi być tak wypielęgnowany, jak wnętrze domu. Trawnik ma być tak czysty, jak dywan... i naprawdę ciężko jest zmienić takie podejście u kogoś, kto całe życie grabił i sprzątał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałem wczoraj jak kilkanaście osób w miejskim parku grabiło liście, byli ubrani w pomarańczowe kubraczki. Obok stała wielka przyczepa. Chętnie podałbym im adres, by zrzucili te liście u mnie na podwórzu. Na ulicach też ludzie starannie walczą z liśćmi, potem do worków na bioodpady, i już jest porządek ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja dziś właśnie zakończyłam akcję "Przywieź liść, który zgrabili inni"! Mam ponad 15 worów liści, które zbierałam po całej dzielnicy i zaprzyjaźnionych osób. W moim ogrodzie, jest mało drzew, bo jeszcze nie urosły a stare zostały wycięte przez poprzedniego właściciela. Osobiście na prawdę nie rozumiem tej manii grabienia. Co gorsze pomyślcie ile folii ląduje na śmietnikach, bo wszystkie te bogu ducha winne liście lądują w foliowych worach! Smutne to kurcze. Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, ja też jestem tą "zabierającą liście od innych", zakładam ogród, mam dużo nowych, posadzonych w tym roku roślin, obsypuję je liśćmi, ocieplą je w zimie, zatrzymają wilgoć, dostarczą składników pokarmowych. Liście od innych wożę w samochodzie:) Pozdrawiam "liście na rabacie lubiących", życząc jednocześnie udanego wypoczynku przy pracy w ogrodzie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też zwoziłam liście w workach spod bloku do mojego wielkiego kompostownika i żarłocznych dżdżownic :). I na wał permakulturowy. Teraz troche mnie sezon liściowy omija bo jestem cokolwiek unieruchomiona (noga w gipsie), bo zwoziłabym nadal. Nawet mi do głowy nie przyjdzie żeby grabić liście u siebie. Jakoś w cudowny sposób na wiosnę nie ma po nich śladu.

    OdpowiedzUsuń
  7. W parkach się grabi bo trawniki mają być śliczne, zielone a liście ,,to śmiecie". W parkach nie wolno chodzić po trawnikach bo one są tylko do oglądania i podziwiania. Jak podziwiać trawnik zasypany liśćmi? W parkach muszą rosnąć drzewa z samej definicji tego miejsca więc grabienie jest przypisane każdemu parkowi. - Zakładam, że twoje pytanie po co grabi się liście w parkach było pytaniem retorycznym ale pozwoliłam sobie mimo wszystko na nie odpowiedzieć. A nuż ktoś by nie widział ;)
    Cieszę się, ze coraz więcej mówi się o niegrabieniu liści dla samego grabienia. Ja mam pewien rów, w którym tworzy mi się ziemia próchnicza, do niego rok rocznie wrzucam liście, które mi się przerabiają.

    OdpowiedzUsuń
  8. A do tego ciągle obniża się poziom gleby,bo nic nie jest do niej dostarczane od góry.Ewa

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziś zwiozłam do siebie kilka worow lisci spod domu dzialkowca, a potem zauwazylam, ze sasiad czysci swoja dzialke - otrzasal wrecz krzaki z resztek lisci, grabil i do worka, i dostalam cztery gigantyczne wory lisci. To byl dobry dzien.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj właśnie na grupie FB "Działkowicze i Ogrodnicy" zbieram bęcki, za komentarz o liściach, kompostowaniu i ziemi liściowej. Ściskajcie za mnie kciuki, bo robi się coraz bardziej gorąco;-) Nawiasem mówiąc komentarz dotyczył pytania pewnego zdezorientowanego pana, czy w końcu można palić te liście na działkach ROD czy też nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. RODy nie mają regulaminów? Zresztą część gmin w Polsce wprowadziła, moim zdaniem faszystowskie, przepisy zabraniające palenia ognisk.

      Daj znać, jak Ci idzie. :)

      Usuń
    2. Trzymamy kciuki! :D Jak tam sprawa wygląda?

      Usuń
  11. A co z liśćmi zaatakowanymi przez owady minujące, w tym roku na jabłoni rajskiej miałam wszystkie liście z minami
    pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ja nie grabię z tych powodów. Trzeba by się zastanowić, z jakiego powodu aż tak dużo masz szkodników i jacy są ich naturalni wrogowie. Być może czegoś brakuje, co można uzupełnić albo zaprosić do ogrodu inne owady - naturalnych wrogów?

      Usuń
  12. Cieszę się na te wszystkie Wasze komentarze i że tyle nas jest! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię grabić jesienne liście, ale zawsze pozwalam im poleżeć jak najdłużej, bo tak ładnie wyglądają... Nie mam obsesji sprzątania, ale wiem, że nie można zostawić ich grubej warstwy na trawniku na zimę, jeśli komuś na nim zależy. Ale zagrabiam je na rabaty - tam chronią glebę, dają schronienie stworzonkom i rozkładając się, użyźniają glebę. Zbieram też wory liści od sąsiadów. Jeśli jest ich za dużo na rozkładanie na rabaty, wędrują do kompostu. Usuwam tylko liście dębowe, ale parę razy zdarzało mi się te dębowe kompostować w worach, długo to trwało. Jeśli jakieś drzewo jest porażone chorobą, warto takie liście spalić.

    OdpowiedzUsuń