DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 19 sierpnia 2018

12 zasad projektu permakulturowego na przykładach z mojego ogrodu. Część 2/4.

Ja i brzoskwinia, której eksperymentalnie nie przycinam...

Część pierwsza, czyli pierwsze 3 zasady, była tutaj. Teraz część druga.

Część 1.
Część 2.
Cześć 3.

Dla przypomnienia...


12 ZASAD PROJEKTOWANIA PERMAKULTUROWEGO
(tłumaczenie własne z angielskiego; te zasady mogą mieć nieco inne brzmienie w innych źródłach, zawsze jednak sens pozostaje ten sam)

1. Obserwuj i współdziałaj (Observe and interact)
2. Wychwytuj i magazynuj energię (Catch and store energy)
3. Uzyskuj plony (Obtain a yield)
4. Stosuj samoregulację i akceptuj informację zwrotną (Apply self-regulation and accept feedback)
5. Doceniaj i korzystaj z odnawialnych zasobów i usług (Use and value renewable resources and services)
6. Nie produkuj odpadów (Produce no waste)

7. Projektuj od ogółu do szczegółu (Design from patterns to details)
8. Łącz zamiast rozdzielać (Integrate rather than segregate)
9. Stosuj małe i powolne, stabilne rozwiązania (Use small and slow solutions)
10. Stosuj i doceniaj różnorodność (Use and value diversity)
11. Wykorzystuj obrzeża i doceniaj krawędzie (Use edges and value the marginal)
12. Kreatywnie wykorzystuj i reaguj na zmianę (Creatively use and respond to change)


4. Stosuj samoregulację i akceptuj informację zwrotną 
(Apply self-regulation and accept feedback)

Eksperyment z czosnkiem - ogławiać czy nie ogławiać?

Podczas, gdy na stronie Holmgrena opis tej zasady trochę "straszy" w ujęciu makro, do mnie ta zasada mówi w mikro-skali po prostu: eksperymentuj! Nie bój się popełnić błędu, próbuj, obserwuj i dostosowuj, zmieniaj i dalej obserwuj.  
Makro ujęcie mówi o zwróceniu uwagi na globalne skutki naszych działań i zapobieganiu katastrofom już teraz. Mówi o tym, że grzechy ojców odbijają się do siódmego pokolenia... Chodzi o zużycie energii, może o nasz ślad (ecological footprint, warto zrobić sobie taki teścik, darmowy np. tu), żeby myśleć o tym, co już teraz możemy zrobić inaczej, lepiej, żeby nie przyczyniać się do degradacji planety. 

Moje doświadczenia.
Ja uwielbiam robić eksperymenty, sporo moich doświadczeń to właśnie takie sprawdzanie, co i jak zadziała. 

Ściółkowanie sianem zeszłej zimy to jeden wielki eksperyment, żeby przekonać się, jak zachowa się siano jako ściółka w porównaniu do słomy. Będę jeszcze pisała z tego wnioski. 
Uprawa w kostkach słomy - kolejne doświadczenie, opisane tutaj
Eksperyment z plastikiem w ogrodzie jako ochrona przed ślimakami - tutaj
Uprawa ziemniaków w sianie, świeża sprawa z wiosny, pisałam tutaj i niedługo będę podsumowywać. 
Z tego roku też jest metalowa podwyższona rabata - nowość, jak się w ogóle metal w ogrodzie zachowuje, początek tutaj
No i oczywiście gildia Trzy Siostry, którą postanowiłam sprawdzić i u siebie. Piszę o tym sporo, m.in. tutaj

Coś, co działa u kogoś, niekoniecznie będzie działać u nas, bo jest mnóstwo czynników na to wpływających i dlatego warto samemu sprawdzać i opierać się na doświadczeniu. I nie bać się, jeśli coś nie wyjdzie, bo to też część nauki i już błędu nie powtórzymy. A wszystko po to, żeby ulepszyć działanie całego naszego systemu, dołożyć swoją cegiełkę. 

Powiem Wam, że ponad 3 lata temu rozpoczęcie przygody z Permakulturą potraktowałam jako eksperyment (tak się nawet nazywa mój kanał na youtube: Ogrodnicza Obsesja Permakulturowy Eksperyment Ogrodniczy). Także tak... eksperymenty warto robić! 


5. Doceniaj i korzystaj z odnawialnych zasobów i usług 
(Use and value renewable resources and services)


Przedkładamy naturalne, proste rozwiązania nad skomplikowanymi i wymagającymi dodatkowych nakładów. Preferujemy źródła odnawialne nad nieodnawialnymi. Zmniejszamy dodatkową konsumpcję przez używanie tego, co jest dostępne i lokalne. Zmniejszamy naszą zależność od źródeł zewnętrznych, polegając na tym, co mamy. Przykłady to np. zamiast koszenia mechanicznego jakiejś powierzchni, wpuść kozy (nawet te od sąsiada). Zamiast przesypywania kompostu, wpuść kury, które nawiozą go i jeszcze przemieszają materię. Zamiast kupowania naturalnych nawozów (albo nienaturalnych, nie daj bóg), zrób sobie gnojówkę z roślin. Zamiast wyrzucania kartonów na śmietnik, użyj je do ściółkowania, uszczęśliwisz nie tylko dżdżownice. Zamiast kupowania nowej rabaty metalowej albo drewnianej, zrób sobie ją sam z darmowych palet albo innych odpadów, które Ty lub sąsiad ma u siebie. I tak dalej... 
Po prostu w pierwszej kolejności stawiamy na to, co dostarcza nam nasz ogród, system, natura - to, co już jest, co możemy wykorzystać na jeszcze jeden sposób. Wykorzystujemy naturalne właściwości wszystkich elementów systemu, czyli np. dajemy robić kurom to, co lubią, a przy okazji pomagają nam, spełniając jakąś funkcję, robiąc pracę za nas. 

Moje doświadczenia.
Do ogrodu sprowadziłam pokrzywę i żywokost, żeby móc z nich korzystać jako nawóz na gnojówki, które robię sobie na miejscu. 
Zainwestowałam w zbieranie deszczówki, żeby zredukować wysiłek korzystania z wody, którą trzeba ręcznie pompować z abisynki. (Nawet, jeśli macie wodę z wodociągu, warto też zbierać deszczówkę.)
Gałęzie drzew i krzewów, które muszę obciąć, tnę na mniejsze kawałki i wykorzystuję jako ściółkę. Te same gałęzie lub uschnięte pędy np. słonecznika czy jukki karolińskiej wykorzystuję jako podpory do roślin pnących, dzięki czemu redukuję zapotrzebowanie na paliki ze sklepu. 
Posadziłam sobie wierzbę, która mi w wazonie wypuściła korzenie, z zamiarem zrobienia z niej źródła chip&drop (szybko rośnie...), niestety to akurat słabo udany eksperyment, bo wierzba kocha wodę, a ja jej w nadmiarze nie mam, więc będę musiała się jej pozbyć. Ale idea posadzenia roślin, które będą dostarczały ściółki w trakcie sezonu, wciąż mi się podoba. 
Do minimum zredukowałam powierzchnię trawnika, dzięki czemu mam bardzo małą potrzebę koszenia... 


6. Nie produkuj odpadów 
(Produce no waste)

Tak, to jest jukka owinięta rajstopami na zimę (teraz już nie robią z jukkami nic takiego na zimę).
Dodatkowo dostarczyła na pewno wiele przyjemności ludziom przechodzącym obok...
To jest dość jasne i bardzo popularne hasło teraz praktycznie wszędzie. Wpływ, jaki nasze codzienne nawyki mają na środowisko jest ogromny i warto zdać sobie z tego sprawę. Na co dzień możemy wprowadzać nawet małe zmiany i to już będzie coś. Pomyślcie. 

Moje doświadczenia.
W odniesieniu do ogrodu to głównie kompostowanie i zostawianie roślin, żeby rozłożyły się same na rabatach. Zbieram też odpadki roślinne w domu, które w ogrodzie kompostuję. 
W sklepach, gdy kupuję warzywa i owoce, często nie biorę foliowych torebek, a potem proszę znajomych, żeby dali mi swoje, bo używam je do zbierania właśnie tych odpadków i zwożenia ich na działkę. Idealnie by tu było zbierać je do wiaderka i wynosić do ogrodu i to polecam zwłaszcza, gdy macie ogrody przy domu - nie trzeba tutaj używać folii wcale. 
Staram się dawać drugie życie różnym rzeczom, np. pocięte rajstopy do wiązania roślin czy plastikowe butelki do ochrony przed ślimakami. Przyjmuję przedmioty komuś niepotrzebne i staram się zrobić z nich użytek  - ostatnio poidełko ogrodowe tak mi wyszło. 
Kilka razy zdarzyło mi się zabrać coś ze śmietnika - rośliny i kartony. 


Ponieważ czerpię ogromną inspirację z Waszych doświadczeń, nie mogę się doczekać, aż się nimi podzielicie. Zwłaszcza ciekawe często są sposoby na redukcję odpadów, ale wyobrażam sobie, że macie też sporo doświadczeń z zasadą nr 5 oraz że na pewno też eksperymentujecie! 

Kto zrobił test z ecological footprint i się podzieli? Mi wyszło, że już zużyłam zasoby planety z początkiem sierpnia, więc dziś już żyję na kredyt... 

Czekam na komentarze! 


Joanna. 




13 komentarzy:

  1. Kóz na działkę bym nie wpuścił. A już na pewno nie luzem! :P
    Z wierzbą słusznie czynisz, gdyż po podrośnięciu mogłaby zdominować sporą część Twojej działki.

    Z testu mi wyszło, że muszę zacząć oszczędzać, bo zasobów planety zostało mi na 5 dni... :D
    To tak na szybko; później, po przemyśleniu, pewnie coś jeszcze dopiszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam zbierać odpadki roślin w zamrażarce ! Nie pptrzebuje foliowych reklamówek bo mam to w pojemniku:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No z tą kozą to trzeba uważać :) Prędzej barany bo one rzeczywiście bardziej wolą ,,trawę" i dużo rzadziej od kozy interesują je krzewy i drzewa. Ale trzeba rozpoznać czy na terenie do ,,zjedzenia" nie ma trujących roślin bo (o baranach nie wiem) ale kozy mogą się łatwo zatruć.
    A tak poza tym czytam Cię z wielkim zainteresowaniem i śledzę twoje poczynania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. barany w sensie owce... nie wiem dlaczego napisałam tak a nie od razu o owcach? :)

      Usuń
    2. punkt 6 w moich doświadczeniach nie bardzo rozumiem z tą folią :) Możesz ciut jaśniej? :)
      Z ogromną przyjemnością przeczytałam, że większość robię tak od lat. Przypomniałaś mi jak pierwszymi palikami ogrodowymi były suche badyle po malwie - niespodziewanie mocne, potem po słonecznikach :D Jestem pokoleniem, które po prostu samoczynnie uczyło się od poprzedniego wykorzystywania tego co się ma pod ręką, dziś trzeba tego uczyć... ale dobrze :)
      W tym sezonie postawiłam na oszczędność wody jak tylko się da z zachowaniem rozsądku.
      pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Agatek, dokładnie, większość rzeczy się już robi, bo są intuicyjne i naturalne no i praktyczne :).
      Z folią chodzi mi o takie foliowe, małe reklamówki, w które pakuje się warzywa czy owoce w sklepach w celu ich zważenia. Ja takie reklamówki wykorzystuję do zbierania w domu odpadków kuchennych, które potem wynoszę na działkę. Zwykle wytrzymują niestety tylko jedno takie "drugie życie", ale zawsze coś. I często w sklepach decyduję ich nie brać (i naprawdę pracownicy na kasach wcale nie mają problemu ze zważeniem, kiedy folii brak...), a potem biorę od znajomych, którym takie torby się zbierają i nie mają co z nimi zrobić, wyrzucają.
      No i tak, jak Chrabąszczyk poniżej pisze, lepiej w ogóle folii nie używać, a jakieś wielorazowe pojemniki, wiaderka...

      Czy wyjaśniłam? :)
      pozdrawiam!

      Usuń
  4. Gdybym miała ogród odpowiednio duży, żeby były w nim zwierzęta gospodarskie, to na pewno na pierwszym miejscu byłyby kozy i owce :) zwłaszcza że odkryłam magiczne właściwości wełny ze strzyży... do ściółkowania i kompostowania, ale i prząść się nauczyłam :D
    Do tego kilka tęczowych jednorożców i byłabym zadowolona ;P
    A co do cięcia - ja właśnie tak w ogóle nie cięłam morw, bo myślałam że im od tego będzie dobrze, a się dowiedziałam że trzeba i lubią! No to tnę, a morwy szaleją z radości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam morwę na działce, która urosła na ponad trzy metry w górę i tu pytanie - czy przycinana morwa będzie owocowała? Pozdrawiam - Zuza

      Usuń
    2. Powinna :) nawet łatwiej znaleźć owoce w trakcie przycinania.

      Usuń
  5. A czemu nie zainwestujesz we wiaderko z pokrywką, np. po farbie czy kapuście kiszonej? Łatwo umyć i zdecydowanie zero westowo ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie dwa małe wiaderka z pokrywkami i masz tu rację, tylko w sezonie u mnie tyle tego jest, że nie nadążam z wynoszeniem :)

      Usuń
    2. Można zainwestować w wiaderko z castoramy 15 litrowe (to duże) z pokrywką 8 zł niecałe, a pokrywka 2,48. A najlepiej dwa wiaderka jedno włożyć w drugie, w tym wewnętrznym wywiercić dziurki w dnie, wtedy odpady nie zagniwają i nie śmierdzą. Mam już tak 2 lata, sprawdza się doskonale. Odpadki mogę wywozić do kompostownika raz w tygodniu, (bo to 30 km jest), a nawet czasem rzadziej. Od innych też odbieram odpadki na kompost, w wiaderkach pojedynczych, bez dziurek. I w tych bez dziurek odpadki śmierdzą po tygodniu.

      Usuń