DOŁĄCZ!

Translate

czwartek, 3 maja 2018

Majówka. Po prostu.



Tak. Parę dni wolnego od razu można zauważyć - pusto na ulicach, pełno na działkach. I ja też, oczywiście, coś tam porobiłam i ogólnie wdychałam atmosferę wiosny, bardzo letnią zresztą...

Pierwsza gnojówka z pokrzyw już gotowa, więc podlałam to, co kwitnie lub owocuje - piwonie, agrest i porzeczki. Zorientowałam się, że w sumie to mam kilkanaście krzewów owocowych, co bardzo mnie cieszy. I kilkanaście konewek deszczówki z gnojówką poszło.



Pięknie mi się rozwija ta część z porzeczkami w okręgu. Jest tam zeszłoroczna pietruszka, dymka, jakieś przypadkowe niezapominajki i przypadkowy łubin oraz dosadzone werbeny.



Orliki już kwitną.... Mam je rozsiane po całym ogrodzie, wystarczy nie ścinać pędów po przekwitnięciu.



A tak wygląda część kwiatowa:



Wśród ściółki, silny mniszek wybił się spomiędzy kartonów i tak pięknie teraz wygląda, samotny...



Rabata z pokrzywami i żywokostem cała żywa. Już raz pokrzywa poszła na gnojówkę, niedługo będą kolejne. Pomiędzy rośnie trochę wiosennych cebulowych, do tego widzę mniszki i czosnek. Pośrodku wsadziłam śliwę ubiegłej jesieni. No i oczywiście wszędzie niezapominajki... też same się rozsiały.



Co mi się nie podoba... wyjątkowo coś mi się nie podoba. To właśnie te plastikowe butelki jako ochrona przed ślimakami. Oj tak... zjadły już cały słonecznik, więc posiałam drugi i przykryć go postanowiłam. Do tego część bobu, fasoli...



No i zawsze staram się znaleźć czas na relaks i słońce...



A Wy jak spędzacie ten piękny początek maja?


Joanna.



11 komentarzy:

  1. Ja w sumie z podziwem patrzę, jak mniszek przebija się przez ściółkę z wełny przysypanej sieczką lnianą... na pewno opór to stawia konkretny, a mniszek pcha i pcha :) na szczęście nie jest trudno go z powrotem schować. Mniszek to jedyny chwast, który mi się nadmiernie rozpanoszył, ale jak dotąd udało mi się go na tyle upilnować, że niewiele zamieniło się w dmuchawce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Głównie pielę i zmieniałam pokój syna bo czas już aby pokój dostosował się do potrzeb nastolatka a tak to staram się mimo wszystko odpoczywać, biegając jeszcze do pracy :D
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak pięknie wygląda ten mniszek:) Teraz głównie pielę, bo chwasty rosną jak szalone, zawsze znajdą się też inne drobne prace. A w chwili obecnej zajadam serek z własnoręcznie wyhodowanym szczypiorkiem;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Posiałaś fasolę? Ty się "Zimnych Ogrodników" nie boisz! :D
    Ślimaków się nie upilnuje, niestety...
    Większość nawłoci też pozrywałem, bób nawet ładnie rośnie, groch też u mnie zaczął wspinać się na siatkę, ale strasznie pokiereszował go bażant. W całym zeszłym roku mi tyle szkody nie wyrządził, co tym jednym bandyckim napadem...
    Dwa dni na podwórku "mieszkała" sarna; myślałem, iż szuka miejsca na poród, ale dziś ją widziałem i dochodzę do wniosku, że musiała być jakaś inna przyczyna tej wizyty. Generalnie, bardzo przyjemna wiosna, aż podejrzanie ciepła, tylko czasem przydałby się deszcz...
    Miłej majówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się... ale czym jest życie bez ryzyka?! :D

      Ty to tam masz bażanty i sarny... zastanawiam się, jak sobie radzisz z sarnami, które uwielbiają jeść dosłownie wszystko :).

      Co z tą sarną teraz?

      Usuń
    2. Dobrze skalkulowane ryzyko (przygotowałaś butelki), ciężko nawet nazwać ryzykiem. Prawdopodobieństwo wystąpienia przymrozków wynosi 50%, a zagrożenie, że mróz dałby radę osłoniętym roślinom jest znikome... ale "Zimni Ogrodnicy" na wyobraźnię działają. :)

      Na szczęście nie tylko "szkodniki" u mnie bytują. ;)
      Łatwiej mi było poradzić sobie z sarnami, niż z bażantami, ponieważ wystarczy ogrodzić warzywnik, żeby nie weszły. Bażant i sroki są trudniejsze do powstrzymania. Od zeszłego roku tych drugich nie widzę zbyt wiele i pocieszam się, że pamiętają, co jednej z nich zrobił lis (mój kumpel :) ). To się jednak może zmienić, kiedy wyprowadzą lęg...
      Wczoraj sarny przemknęły mi za plecami, kiedy kosiłem podwórko, zatrzymały się kilkanaście metrów dalej na ogrodzie i położyły się zupełnie mnie ignorując, więc wiem, że u nich jest wszystko w porządku. Wkrótce spodziewam się jednak zobaczyć nowego sarniego "szkodnika", albo i więcej, gdyż jednego roku sarna miała trojaczki!
      Taki urok życia na peryferiach z kurczącą się wolną przestrzenią.

      Usuń
  5. Zaraz jadę na działkę, przesadzić miętę, żeby zrobić miejsce na kompostownik :-) I popodziwiać kwitnący bób oraz powęszyć, co tam wschodzi. Piękny jest na Twoich zdjęciach kontrast z działką sąsiednią, zdyscyplinowaną. Moje sąsiadki mają tak wyczyszczone grządki, że zaczynam je podejrzewać o jakieś specjalne moce ewentualne użycie urządzenia, które daje sygnał, że np. w sałacie czy truskawkach wschodzi właśnie jakieś obce ziółko, które trzeba natychmiast eksterminować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bób już Ci kwitnie? super! U mnie dopiero w powijakach.
      Haha wiem, co masz na myśli z tymi sąsiadkami, u mnie podobnie. Ale nie przeszkadza mi to, nawet ciekawie ten mój kawałeczek wygląda i zawsze się uśmiecham, jak przychodzę na działki i ciekawi mnie, jakie ludziom myśli do głowy przychodzą, jak ją mijają :D pozdrawiam!

      Usuń
    2. Bób wysadziłam z doniczek. Ten wysiany do gruntu jest jeszcze mały. Dziś zakwitła pigwa :-) pozdr.

      Usuń
  6. Spaceruje, odpoczywam koedy synus śpi, nasiona kwiatów wysiane, jutro warzywka... A reszta mezulek cudownie sie opoekuje, przekopuje, pieli w warzywniaku bo po tuch deszczach doslownie chwasty ruszyly. Piękny mamy maj :-) przede wszystkim co dla nie ktorych pracowity a i tez trzeba odpocząć :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w majóweczkę trochę popracowałam na działce, a tak to wypoczynek :)

    OdpowiedzUsuń