DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 22 kwietnia 2018

Wiosenne rozsady w domu, czyli co podkiełkowuję przed Zośką.



Od dwóch sezonów nie robiłam w domu rozsad, siałam do gruntu lub brałam od kogoś, ewentualnie kupowałam sadzonki (np. jarmuż, w sumie więcej chyba nie...). W tym roku postanowiłam odkurzyć starą konstrukcję, zwaną mini szklarnią, i posiać co nieco w domu...


Warunki u mnie nie są najlepsze, bo mieszkanie mam północno-wschodnie, w związku z tym trochę słońca jest rano i po południu z dwóch różnych stron.
Po południu wywalam więc tą konstrukcję na balkon na słońce tam, gdzie świeci przez parę godzin. Rano sadzonki cieszą się słońcem od wschodu w domu.



Widać, że i tak nie najlepiej to się sprawdza, np. kalarepa wygląda zupełnie porażkowo...



Ale reszta się trzyma.

Co mam:
- cukinie i te żółte kabaczki (z opakowania Dynia zwyczajna, te takie talerzowe... pierwszy raz)
- dynię olbrzymią
- pomidorki koktajlowe z własnych nasion
- papryczki z różnych nasion z wymiany (2 rodzaje)
- kukurydza z nasion z wymiany (3 rodzaje)



Posiałam też w doniczkę bazylię i dość późno ogórki, które znalazłam jeszcze w altanie - jeszcze nie wzeszły (może im się nie udać, stare były...).

Nasiona siałam jakoś na początku kwietnia.
Mówi się, że wysiać warto ok. 6 tygodni przez planowanym przeniesieniem do ogrodu. Ja planuję po 15 maja.
W moim przypadku to nie może być za wcześnie ze względu na brak światła właśnie. Jeśli ktoś ma dobre warunki lub doświetla rośliny, to np. zwłaszcza papryczki warto wysiać wcześniej.



Pomidory i dyniowate myślę, że i tak będą miały dobry, wcześniejszy start.
A jeśli coś nie wyjdzie, się nie przyjmie, to zawsze można spokojnie dosiać wprost do gruntu.


A Wy jakie macie rozsady?



Joanna.

33 komentarze:

  1. Ja w tym roku eksperymentowałam z doświetlaniem fioletowym światłem (zwykłymi lampkami choinkowymi) i eksperyment uważam za udany :) tym bardziej, że nie była to droga specjalistyczna lampa tylko zwykłe ledy.
    Mam sadzonki dyni, które już mają pączki kwiatowe :D wczoraj największą wsadziłam w podwyższoną rabatkę i mam nadzieję, że ściółka ją ochroni przed Zośką... jak nie zapomnę to będę ją osłaniać na noc w przymrozki.
    Trochę kukurydzy (chociaż przyznam że jej nie lubię, bo frustrowałam się gdy na polu za moim ogrodem rosły gigantyczne, a te moje były jakimiś małymi pokurczami), goździki, wsadziłam pestki brzoskwini odłożone w zeszłym roku z owoców, ale wciąż śpią... kilka pomidorków, spóźnione papryczki (u mnie jest słońce ale dość zimno, więc papryczki miały ciężko). Ze sklepu mam sadzonki sałaty, która będzie rosła w doniczkach z awokado i kobeą. Mam nadzieję że się przyjmie bo w ogrodzie nie ma żadnych szans przetrwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, Ty to z grubej rury! :D Te lampki super pomysł? Chciałabym usłyszeć więcej.
      Patrzyłam na pogodę i chyba nie ma, jak na razie, ryzyka przymrozków w okolicach Wrocławia. Więc dynie chyba będziesz zbierać już w czerwcu! :)

      A z tą kukurydzą, to wiesz, co na tych polach jest... nie ma co zazdrościć.

      Usuń
  2. Moje rozsady to jak co roku pomidory tym razem bawole serca i papryczki, zawsze byly melony i arbuzy ale w tym roku odpuscilam. Z kwiatkow mam petunie, lobelie i gazanie...dobrze ci to wszystko wzchodzi. Obfitych plonów życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie!
      Ja może jeszcze też coś z kwiatów spróbuję, bo w tą ściółkę cokolwiek jak wsieję, to się gubi i zapomina (albo ślimaki pomagają zapomnieć...) ;)
      pozdrawiam!

      Usuń
  3. Malutkie:) Przez kłopoty ze zdrowiem wysiałam dopiero niedawno, ale jestem dobrej myśli, zawsze roślinki będą większe niż te siane wprost do ziemi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, też tak myślę. Parę tygodni szybszego startu ;)

      Usuń
  4. Ale ale skoro masz tyle to musisz przyjść na wymianę sadzonek!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha zobaczę! Powiem Ci, że specjalnie tyle wysiałam, żeby nie mieć za dużo. Za to mam sadzeniaki, których chyba nikt nie chce :P

      Usuń
    2. Mogę adoptować Twoje sadzeniaki ;) mi głównie ziemniaki wyrastają same z siebie, jak im się gdzieś uda w kompostowniku przetrwać, a potem je przypadkiem znajduję. Bo jak specjalnie sadzę to niestety zawsze je coś zeżre i padną.

      Usuń
    3. No ja już własnie w obliczu braku nimi zainteresowania zaplanowałam zagospodarować trawnik pod ogród właśnie z użyciem ziemniaków, eksperymentalnie :)

      Usuń
  5. ja "podpędzam" na parapecie : pomidory, cukinie, paprykę , kanny i begonie

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam pmudorki i juz mieszkaja na balkonie, ale u mnie bylo juz nawe 30stopnii. Do tego salata, rukola (z ta kiepska) i rodzkiewka na probe, ale cos jej sie nie podoba. Za to kwiaty maja sie pikenie, lilie juz tez na balkonie i maja wiele pakow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 30 stopni? no to faktycznie ciepło już. Rukolę można wprost do ziemi i jak ją zostawić, to się nie pozbędziesz z ogrodu ;)

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Dynia zwyczajna, te takie talerzowe..."
    Patisony?

    Wydaje mi się, że trochę mało miejsca dałaś dyniom. Za trzy tygodnie będą ogromne! Ja wysieję je dopiero dziś i to do doniczek 8cm (i może się okazać, że będą trochę za małe). Preferuję doniczki torfowe, żeby wcale nie ruszać bryły korzeniowej przy przesadzaniu. ;)
    Również mam problem z odpowiednim doświetleniem siewek. Na szczęście pogoda w tym roku sprzyja, więc sadzonki całe dnie spędzają na zewnątrz.
    Czego sam nie posieję, to dokupię na targu w maju (głównie pomidory i papryki). :)
    W tym roku sprawdzę, jak zachowają się kapusta chińska i pekińska z siewu wiosennego. Jeżeli da się je uprawiać cały sezon, to zwykłe kapusty białe pójdą u mnie w odstawkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, na opakowaniu jest Dynia zwyczajna Sunburst (Cucurbita pepo), ale tak, patisony.
      Tak myślisz, że tak szybko dynie pójdą? Jeśli tak, to może wcześniej wysadzę i ochronię butelkami.
      Jestem pełna podziwu, że uprawiasz kapusty białe. Jakąś chemię tam na nie stosujesz? Ja raz próbowałam z kapustą, brokułem i kalafiorem i takie mi wyszły karłowate wręcz... Co prawda to było parę lat temu i myślę, że ziemia teraz jest lepsza, ale i tak wydaje mi się to wyższa szkoła jazdy.

      Usuń
    2. Dynie rosną błyskawicznie. Za tydzień będą przynajmniej dwa razy większe. Pomysł z butelkami (czy może raczej słojami), jest bardzo dobry. Zarówno jako ochrona przed zimnem, jak i ślimakami. Tylko będziesz musiała częściej zaglądać na działkę. :)

      Brokuł i kalafior potrzebują dużo potasu. Nie mam sukcesów na tym polu, ponieważ nawozów nie stosuję. W tym roku spróbuję znowu posadzić kalafiora romanesco i zobaczymy, co wyrośnie.
      Kapusty sam nie sieję. Najwyżej kupuję sadzonki. W uprawie jest prosta - potrzebuje tylko słońca i dużo wody, jak dynia. Niestety, bardzo lubią ją bielinki...
      Jeszcze wracając do Twojej kalarepy. Wydaje mi się, że jej nie tylko brakuje światła, ale i może być ciut za ciepło w szklarence na słońcu.

      Usuń
    3. A, ta kalarepa to ruszyła przez pierwsze 5 dni, a od tej pory prawie tak stoi. Przerwałam ją już trochę i zjadłam, bo za gęsto było :). I stoi na parapecie już. Zobaczymy.

      Tak, dokładnie, butelka ma być głównie na ślimaki, gdy sadzonki będą jeszcze małe. Słojów z otworami nie mam, a bez otworów nie chcę stosować.

      No właśnie tak myślałam, że chemii nie stosujesz, a wiem, że kapusty właśnie mają "robaki"... i co wtedy :o :x

      Usuń
    4. No to pewnie wzeszła za gęsto i walczyła o światło. To teraz powinna się wzmocnić i będzie OK. :)

      No cóż, w przypadku kapusty należy zachować czujność i niszczyć składane jajka, albo mordować gąsienice...
      Ja próbowałem osłaniać agrowłókniną, ale to nie jest rozwiązanie idealne. W zeszłym roku, próbując dostać się do kopru zginął pod włókniną paź królowej, więc w tym roku ograniczam ten rodzaj osłony.
      Dla mnie wyższą szkołą jazdy jest wyhodować dynię ważącą więcej, niż dwa kilo. :)

      Usuń
  9. u mnie z rozsadami problem, bo koty im żyć nie dają:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty w ogóle są mało pożyteczne, bo lubią sobie zrobić kuwetę nie tam gdzie trzeba :> i polują na jaszczurki i ptaszki i innych zjadaczy ślimaków i robactwa... ale jest jeden sposób na nie - mianowicie kolczaste gałęzie, z których można robić płotki i ściółkować nimi lubiane przez koty miejsca. Przy okazji działa też na psy ;)

      Usuń
  10. Koty lubią też leżeć na słonecznych parapetach - moja przespała się na skrzyneczce z pomidorami :-( Na szczęście szybko zauważyłam, a pomidory były małe i część dała radę się jeszcze wyprostować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe no znam to, pomidorki takie masz teraz podwójnie zahartowane ;)

      Usuń
    2. A mój potwór zeżarł dzisiaj ptaszka, który przyleciał do karmnika :( Zobaczyłam przez okno i zanim wybiegłam z domu, już po ptaszku zostało tylko kilka piórek.
      Ja już nie mam gdzie robić rozsady, zapełniłam trzy stoły pod oknami dachowymi. A zostały mi do zrobienia dynie. Dobrze, że szybko rosną. Ale przepikować sałatę będę musiała już chyba do gruntu, bo wszystko, co się nadawało na doniczkę zostało już wykorzystane.
      A jak myślicie, pomidorki koktajlowe przeżyją, gdy je też przepikuję wprost do gruntu? Posiałam w jednym większym pojemniczku (jak po pieczarkach ze sklepu) i dość gęsto. Czy koniecznie przesadzić je pojedynczo w coś większego, żeby sobie dorosły do Zośki?

      Usuń
    3. Z pomidorkami, to ja właśnie planuję dokładnie jak piszesz zrobić - nic nie przepikowuję, tylko do razu z gęstego siewu będę wsadzać. Na jednym ze zdjęć widać, u mnie pomidorki małe, więc i tak nie ma co przepikowywać i szkoda pracy, jak za 3 tygodnie i tak pójdą do ziemi :)

      Usuń
    4. Jest fajna akcja chronienia ptaków przed kotami, którą wspiera pisarka Margaret Atwood: http://catsandbirds.ca/ możesz np. kotu założyć dzwoneczek na szyję, żeby ptaszki miały szansę być ostrzeżone. No i karmniki, poidełka i budki trzeba odpowiednio montować żeby nie narażały ptaków na niebezpieczeństwo :)

      Usuń
    5. No to mnie uspokoiłaś z tymi pomidorkami, bo już nie miałam głowy, co z tym zrobić i gdzie.
      A co do kota, Aniu, fajny pomysł z tym dzwoneczkiem. I rzeczywiście z tym karmnikiem nie pomyślałam. Wisi na domku dla dzieci (chciałam, żeby miały bliżej do natury), a kotek znalazł sobie tam wygodną miejscówkę i wystarczyło machnąć łapką...

      Usuń
  11. Joanna, doradź mi proszę jeszcze, jak to jest z tym ściółkowaniem i sianiem wprost do gruntu? Bo mi się to kłóci jedno z drugim i już sama nie wiem. Przydało by się wyściółkować u mnie w warzywniku i na rabatach kwiatowych wszystko, bo mam taką ziemię, że jak słonko przygrzeje, to dwa dni bez deszczu i jest skorupa. Po trzech latach uprawy trochę idzie ku lepszemu, ale i tak jest ciężko. A mam tyle roślin sianych wprost do gruntu, których rozsady nie da się zrobić (albo się po prostu nie opłaca). Co robić?

    OdpowiedzUsuń
  12. Lilka, wtedy ściółkę się odsuwa na bok, sieje w ziemię/lżejszą ściółkę, jak podkiełkują, to z powrotem ściółkujesz. Przynajmniej ja tak robię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki, tak spróbuję. Choć jeszcze nie mam warzywnika tak wyściółkowanego, jak ty, dopiero jedną grządkę z bobem.

    OdpowiedzUsuń
  14. W tym roku trochę eksperymentuję:
    Bób już poszedł do gruntu, po wyściółkowaniu, wytrzymuje bez podlewania, obok cząber i rumianek a pomiędzy miejsce na sadzonki kalarepy.
    Z rozsady się szykują standardowo: cukinie, dynie i pomidory i trochę egzotycznie: cyklantery, kukamelony, okra i fasolnik chiński.
    Szkoda, że tak mało miejsca na parapetach i ten ciągły brak czasu.
    Pozdrowienia,
    Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  15. I see your blog daily, it is crispy to study.
    Your blog is very useful for me & i like so much...
    Thanks for sharing the good information!
    starbet casino

    OdpowiedzUsuń