DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 8 kwietnia 2018

Uprawa ziemniaków w sianie, czyli nowy eksperyment.



Kilka razy uprawiałam już ziemniaki, chyba ze dwa razy, zawsze w wałach ziemi. Kiedyś pisałam o tym tutaj i taka byłam dumna z tych pięknych rządków... A teraz dowiedziałam się, że ziemniaki rosną nie tylko w ziemi, ale nawet w kostkach słomy czy wieżach z siana i nie jest im więcej potrzebne. Rzuca się też ziemniaki na ziemię/trawę/ugór i dba o ich przykrycie, a one tak rosną, penetrując glebę i na następny rok można na takiej powierzchni zasadzić inne warzywa. Można więc w tej sposób przekształcić część trawnika w ziemię uprawną - dzięki ziemniakom.

Postanowiłam też spróbować znowu z ziemniakami w tym roku, ale w inny sposób.


Ziemniaki rzuciłam na ściółkę, którą przygotowałam jesienią (kartony, zrębki, siano).



Ziemniaki lekko wcisnęłam co poniektóre w tą ściółkę i na koniec przykryłam grubą warstwą siana.




I tyle.

Jak Wy uprawiacie ziemniaki? Macie doświadczenia z uprawą inaczej niż w ziemi?


Joanna.

24 komentarze:

  1. W ,,wałach ziemi" u mnie wprowadziły by się ślimaki od razu gdybym przyjęła inną formę. Redlina ziemniakowa jeszcze otoczona płotkiem - zaporą przeciwko dzikom, które przychodzą z lasu. pozdrawiam będę kibicować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohoho jeszcze dziki to już inny kaliber u Ciebie :) ślimaki, wiem, ale jestem pełna nadziei na ten sezon. pozdrawiam!

      Usuń
  2. Oby eksperyment sie udal. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Próbowałam uprawy ziemniaków po raz pierwszy w poprzednim roku. Udały się, ale... (jak to mówi mój mąż) śmierdziało malizną 😉 Nie bardzo mam miejsce, żeby zrobić większe poletko, chociaż bym chciała.
    Życzę powodzenia w twoim eksperymencie, jestem ciekawa jego efektów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy patent, chyba tak spróbuję, bo tak to normalnie w ziemie... A jak nic nie wyjdzie to cie znajdę hihi :-) :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzy lata temu spróbowałem a ponieważ wyniki były obiecujące postanowiłem próbować dalej. Dwa lata temu, zwiększyłem "grządkę" i miałem plonowe eldorado tą metodą. Rok ubiegły to porażka na całej linii - zebrałem mniej niż zasadziłem(było za mokro). W tym roku też będę tak sadził. Jak pogoda dopisze będzie OK. U mnie ślimaków nie było, trochę podjadały turkucie. Ale smak tak uzyskanych ziemniaków jest nadzwyczajny. I chyba tradycyjnie(w ziemi) już uprawiał nie będę. Za dużo pracy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawa inicjatywa - oczywiście będę kibicował! :)

    Ślimaki, jak ślimaki... ale co na to gryzonie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wiem, na razie nie boję się tego, w ziemi nornice mi zeżarły większość ziemniaków, ale taki też rok był albo dwa, że było ich dużo. W tym roku zobaczymy.
      Ps. Dzięki tym nornicowym sezonom mam wszędzie w ogrodzie kępy czosnku, którego ząbki wkładałam do nor, żeby odstraszyć gryzonie... :D

      Usuń
    2. Fajny pomysł z tym czosnkiem. Zadziałał? :)

      Usuń
    3. Na nornice nie bardzo, odeszły kiedy chciały :)

      Usuń
    4. Ale czosnek został! :D
      Podoba mi się taki sposób sadzenia czosnku i jeśli nie zapomnę, to jesienią spróbuję. :)

      Usuń
  7. Bardzo inspirujące. Lubię takie inne podejście. Obserwuję z dużym zainteresowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  8. ...bardzo mi się podoba taka koncepcja uprawy ziemniaków, może nie zagonek, ale na pewno spróbuję w mikroilości, przez ciekawość ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja trochę nie w temacie ziemniaków, ale pomocy potrzebuję i sugestii, bo nie wiem, co robić. Jako raczkujący permakulturowiec, przykryłam na jesieni swoje podwyższone, do tej pory zwykłe grządki, trzema warstwami: na spód szara tektura, na wierzch liście, ale takie tegoroczne, bez rozkładu, a na to tektura. No i przyszła wiosna i sytuacja wygląda następująco. Tektura na wierzchu sucha jak wiór, raczej do zdjęcia. Liście jak to liście, mokre ale w zasadzie prawie takie same jak na jesieni. A tektura na samym spodzie miejscami przemoczona i rwąca się w palcach a miejscami suchawa i sztywna. A chciałabym siać warzywa i to szybko...Raczej przesadziłam z tym ściółkowaniem no ale co teraz?? Bardzo proszę o radę! Pozdrowienia Agnieszka Chołuj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciu to nie ja:-))))

      Usuń
    2. Wiem, że najgorzej wyrywać się do nieproszonej odpowiedzi, ale...
      Tektura z wierzchu ogranicza dostęp wody do pozostałych warstw. Liście przerabiają się trochę dłużej, lecz nie ma to żadnego znaczenia, gdyż już w tej chwili są dobrą warstwą ochronną. Dziwi mnie tylko, że tektura na spodzie cała nie namokła od ziemi.
      Teraz masz dwie opcje po ściągnięciu górnej tektury. Albo pozwolisz ściółce nabrać wody z powietrza, co potrwa, albo pod wieczór podlejesz grządki, żeby proces przyspieszyć. Po dwóch, trzech podlewaniach wszystko powinno być na tyle mokre, że tektura nie będzie już stanowiła warstwy zaporowej dla sianych warzyw.

      Usuń
    3. Dobrze, odpowiedzieć może każdy :)

      Ja dodam jeszcze, że warstwa tektura - liście - tektura to trochę za grubo faktycznie, ja bym dała liście, a na to tektura, a na to jeszcze siano/słoma/trawa skoszona - coś więcej. Wtedy masz dżdżownice i inne buszujące w liściach i w pierwszej warstwie tektury, a na górze jeszcze warstwa chroniąca tą całość i trzymająca wilgoć. A tak pewnie ta górna tektura zeżarła całą wilgoć :)

      Jeszcze inny pomysł, to tekturę (obie warstwy) ściągnąć tam, gdzie chcesz siać nasiona, a tak jak Tomek mówi zostawić tam, gdzie może będziesz wsadzać sadzonki (tam zawsze można zrobić dziury i wsadzać). Ja bym jeszcze rozluźniła ziemię widłami (wbić, poruszać, wyciągnąć, ale nie przerzucać), a te liście sypnąć można na ziemię, która zostanie Ci "goła" i gdzie wysiejesz nasionka. A jak już wykiełkują, to dościółkować, można karton między rzędy, można inne materie, można kompostować na grządkach bezpośrednio i przykrywać np. tym kartonem.
      Także nie łam się :) to, że ziemię przykryłaś, to i tak super już dla niej, a teraz tylko niezbędne modyfikacje do czasu, aż reszta się poprzerabia. Jak dalsze pytania, to pisz proszę :)
      pozdrawiam!

      Usuń
    4. Ja bym spróbował z ziemniakami - chociaż kilka dla doświadczenia: zdjąć wierzchnią tekturę, ułożyć ziemniaki i przykryć warstwą starego siana lub słomy. Można lekko podlać by wszystko lepiej zapoczątkować. Tektura ze spodu rozłoży się do lata na pewno i nie będzie już zaporą dla korzeni. Na pozostałej części posadziłbym jakąś rozsadę(byle nie warzywa psiankowate jeśli obok ziemniaków), bo drobne nasiona sobie mogą nie poradzić. No może dynie albo cukinie.

      Usuń
    5. Serdecznie dziękuję za wszystkie podpowiedzi. Podziubałam wszystkie grządki w różnych miejscach. Bliżej krawędzi dolna tektura jest suchsza ale już bliżej środka jest całkiem mokra. Ziemi pod spodem jest super wilgotna i pięknie wygląda. Tak więc na pewno pozbędę się wierzchniej tektury I zleję kilka razy grządkę. Mam nadzieję, że to rozluźni spodnią tekturę tak, żeby siać rośliny. Będzie szybciej a na czasie mi bardzo zależy:-) W między czasie będę dodatkowo ściółkować liście w trakcie sezonu. Na razie z wierzchniej tektury cieszą się kawki, bo rwą ją dziobem i latają robić sobie z niej gniazda. PS. cukinia już się hoduje w domu:-)

      Usuń
  10. Szczerze muszę się przyznać, że nawet nie miałem pojęcia o tym, że ziemniaki można uprawiać w inny sposób. Jak widać człowiek uczy się całe życie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń