DOŁĄCZ!

Translate

wtorek, 17 kwietnia 2018

Ściółkowanie a ślimaki, czyli o wiosennym zbieractwie...



Czas składania jaj przez ślimaki się zaczął, staram się więc trochę ograniczyć ich populację...
O ślimakach już było w zeszłym sezonie, bo z uwagi na spore opady (nareszcie!), pojawiły się też i u mnie. Tak to jest... Zjadały mi uprawy z kostek słomy i trochę buszowały po ogrodzie, więc eksplorowałam sposoby na ochronę cennych plonów...

Ślimaki. Naturalni wrogowie ślimaków w ogrodzie, czyli jak zwalczać, nie walcząc. Część 1.


Teraz, na wiosnę, przychodzi czas rozrachunku za moje radosne wyściółkowanie całego warzywnika kartonami i słomą (Siano wcześnie rano...).
Wiedziałam, że ślimaki pochowają się pod kartonami, bo lubią miejsca wilgotne i takie mile bezpieczne. Nie myliłam się. Zajrzałam w parę miejsc i faktycznie, siedzą tam sobie teraz w najlepsze i jeszcze składają jaja w dziurkach w ziemi. Co robię z tym fantem?

1. Odkrywam ziemię - na jakiś czas odkrywam ściółkę tam, gdzie karton się do końca nie przerobił (po bokach, gdzie było bardziej sucho) lub po prostu rozgarniam tą przerobioną. Tym sposobem ślimaki wyniosą się, a jajeczka może wyschną? Tak czy siak, będą musiały przenieść się w inne miejsce. 

2. Szykuję nowe miejsce - można powiedzieć, pułapkę. Np. kładę drewnianą deskę, pod którą będzie chłodno i wilgotno. Jak następnego dnia przyjdę, to pod deską będą ślimaki i mogę je wyzbierać. 

3. Zbieram i wynoszę - jak tylko jestem na działce, to ślimaki zbieram i wynoszę na łąkę za działkami. 



Oczywiście wiem, że: 
- wszystkich ślimaków się w ten sposób nie pozbędę, ale chociaż ograniczę populację
- nie odkryję całej ściółki, bo mam jej za dużą powierzchnię
- będę musiała skorzystać ze sposobów ochrony roślin, np. przez oddzielenie ich czy danie czegoś w zamian lub odstraszenie (patrz posty z zeszłego roku)



Z mojego doświadczenia wynika, że takie są zalety ściółkowania, zwłaszcza z użyciem kartonów - przyciąga ślimaki. Zresztą, zobaczymy w tym roku, jaki będzie sezon pod względem wody, bo to też ma spory wpływ. Ściółka natomiast nie przyciągnęła u mnie większej liczby gryzoni, czego sporo osób się obawia. Ja u siebie nie zaobserwowałam. 


Jakie macie spostrzeżenia u siebie? Może jakieś inne, nie chemiczne sposoby na te miłe stworzenia? 


Joanna. 


16 komentarzy:

  1. Ja dzisiaj wyciągnęłam zeszłoroczną pułapkę piwną :D niestety ich wadą jest, że można o nich zapomnieć. Spostrzeżenie mam takie: nie da się. Szczególnie w małym ogrodzie, za małym dla jeży czy kaczek. Owszem, duża część mojego ogrodu to "domek dla jaszczurek", są też krzewy dla ropuch. Ale większe zwierzę nie zamieszka na stałe na takiej małej powierzchni. Więc jak już widzę, że jaszczurki i ropuchy dały sobie spokój, to sypię niebieskie kulki. W tym roku chcę spróbować z nicieniami. Pułapki piwne pewnie też będą, czytałam też o jakiejś substancji która nie truje ślimaka, tylko sprawia że czuje się "najedzony" i wraca do norki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ciekawe z tą substancją, która nie truje, tylko jak to działa - jak nie są głodne to nic nie jedzą -> nie jedzą, to umierają z głodu? Hm...

      Usuń
    2. Chyba jedzą tylko to coś, zamiast roślinek. Ale nie wiem jak to dalej działa. Pewnie nie tak jak sól czy niebieskie kulki, może jest mniej toksyczne. Bo jeśli to tylko "sucha karma dla ślimaków" to też byłoby słabe ;)

      Usuń
  2. Asiu, u mnie ślimaków również pełno. Ich ograniczanie wydaje się być syzyfową pracą. Już mi podżerają moje ukochane ostróżki. Najgorsze są te bez skorupki, bo ich nikt jesc u nas nie chce i tylko człowiek jest ich wrogiem:( sama nie wiem co robić. Pomysł z pułapkami super, muszę spróbować u siebie. Kiedyś próbowałam z piwem w naczyniu, ale to sie nie sprawdziło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różne zwierzęta jedzą ślimaki, tylko nie zawsze mamy takie w ogrodach albo na tyle. Jeże, jaszczurki, krety i inne "podziemne" gryzonie, ptaki, węże, żaby...
      Moim zdaniem systematyczne zbieranie może znacznie ograniczyć populację. Jeśli masz ogród przy domu, to jak zaraz po zmroku wyjdziesz, to jest ten czas, że one wychodzą na żer i możesz zbierać. Albo własnie pułapki, np. dołek w ziemi i przykryć jakimiś smacznymi liśćmi, wtedy w dzień one się tam chowają. Ja już nazbierałam mnóstwo, a mam sporo takich małych okazów, a ciągle wychodzą... :) Ale jestem pełna nadziei :). pozdrawiam!

      Usuń
  3. Właściwie to przestawiam się na rośliny których ślimaki nie lubią (co nie znaczy że ich nie zjedzą, po prostu taka roślinka ma trochę większą szansę przeżyć mimo to), a te najbardziej wrażliwe będę hodować w doniczkach.

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas może ze 20corcia wyzbierala. Niech się trzymają z daleka odmojego ogrodka. Maja las dookola, niecha tam rządzą. Na szczęście nie mamy z nimi problemu. Kret to u nas rządzi a raczej cala ich rodzina. Od jesieni do mrozów ryja na potęgę. Teraz spokoj. Rozgrabione trawka zarasta, a zaraz kosiarka ruszy. Pozdrawiam. Ps swietny patent na ślimaki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, krety zżerają ślimaki. Ja ze zdziwieniem dzisiaj zauważyłam, że pod tą deską, co ją położyłam na ziemi, zrobiły się tunele... No i nie wpadłam na to na początku, myślę no ładnie, teraz mi się coś podkopało... ale potem skojarzyłam. Pod deską nie było ani jednego ślimaka. Za to był tunel, bo ktoś wpadł na obiad :D

      Usuń
  5. Plaga. Tyle lat bez jednego ślimaka, a od zeszłego roku plaga. Walczę, ale chyba się poddam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo, nie poddawaj się, tak to jest - jednego roku to, innego tamto... zwłaszcza w oddzielonych ogrodach. Będzie dobrze ;)

      Usuń
  6. Pozdrawiam Cię kochana, ale post przeczytam innym razem :P (aż się śmieję) To moja trauma po ogródku miejskim. Ogródeczek niewielki i przez cały sezon... cały! zbierałam ciągle do wiadra ślimaki... aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa... minęło 10 lat ale nie jestem gotowa jeszcze na ten temat o poranku :D

    Ale cokolwiek wymyśliłaś jestem zaa, byleby to nie była hodowla ogrodowa ślimaków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha... rozumiem, rany 10 lat i trauma jeszcze, mam nadzieję, że ślimaki Ci się nie śnią ;) pozdrawiam!

      Usuń
  7. Kiedy zobaczyłam kilka dni temu, że ślimaki siedzą na pokrzywie i wpylają ja, aż miło, to ręce mi opadły. Co za stwory! Nie parzy je w pysk paskudny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha.. u mnie też, pokrzywy zdrowe, chyba to wiedzą ;)

      Usuń
  8. Ciekawe obserwacje :) Ślimaków bardzo nie lubię i mam nadzieję, że u mnie one nie zaczną się masowo rozmnażać :O

    OdpowiedzUsuń