DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 1 kwietnia 2018

Każdy element permakulturowego projektu powinien mieć co najmniej 3 funkcje!




Ostatnio miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w warsztatach projektowania permakulturowego z Wojciechem Górnym (relacja tutaj). Jeśli ktoś się jeszcze nie zetknął, to pan Wojciech ma Permakulturowe Miejsce Pokazowe w Puszczy Bolimowskiej i prowadzi bloga o nim Moja Ostoja Daleko od Szosy
Wspaniałe były te weekendowe warsztaty, w dwa dni dowiedziałam się tyle, że głowa mała, i mam jeszcze sporo do przemyślenia i zgłębienia. 
Tymczasem chcę się podzielić jedną z wielu informacji, która zapadła mi w pamięć i która być może pomoże również Wam w Waszych projektach, decyzjach dotyczących ogrodu i nie tylko.

W projekcie permakulturowym każdy jego element powinien spełniać co najmniej 3 funkcje. 

Tyle. 

Teraz, jak tam wróciłam do swojego ogrodu i zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno każda w nim roślina, każdy element architektury spełnia te 3 funkcje? A jeśli nie, to co mogę zrobić, żeby to zmienić, ulepszyć? 

Wzięłam przykład posadzonego w warzywniku bzu lilaka, jeszcze małego. 
Miał mieć funkcję lekko zacieniającą - raz. Do tego ozdobną, niewątpliwie - dwa. A trzecia? Może miododajny. 
Ale teraz, czy gdybym na etapie decyzji wzięła tą zasadę pod uwagę, to nie wybrałabym innej rośliny, która może jest bardziej miododajna lub może ma więcej niż 3 funkcje. Może dodatkowo wiąże azot z powietrza lub rośnie szybko i mogłaby dostarczać materiału na ściółkę? 

I tak dalej... 

Warto przemyśleć, warto wziąć pod uwagę podczas wiosennej gorączki zakupowej i zachwytu co drugą cebulką w sklepie ogrodniczym... ja tak mam. Miałam. Teraz staram się zastanawiać głębiej... 

A Wy? Znacie tą zasadę? Być może już stosujecie i nie ma ona związku z permakulturą, tylko po prostu jest dobra? 
Dajcie znać, co myślicie. 


Joanna. 

20 komentarzy:

  1. U mnie większość roślin spełnia 1-2 funkcje ale trudno byłoby to zmienić choć mój ogród uważam za prawie permakulturowy. Czasami marchewka jest tylko do jedzenia i już:) Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha rozumiem... ;)
      Moim zdaniem marchewka jako korzeniowe (palowy korzeń) penetruje glebę i tym samym spulchnia w danym miejscu. Do tego może służyć na własny zbiór nasion. Jeśli stosujesz płodozmian, to marchew ma też funkcję wg swojej kolejności w warzywniku. Jeśli masz jej dużo, może też służyć na wymianę/na sprzedaż.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pojęcie "projekt permakulaturowy" jest dla mnie dość świeże (poznałem je czytając Twoje wpisy). Jednak staram się, żeby rośliny, które u mnie rosną, były pożyteczne dla owadów - nie tylko tych miododajnych oraz żeby stanowiły źródło zimowego pożywienia dla ptaków Mój faworyt - maliny, których nie zbieram do zera i nie robię jesiennego cięcia. Owoce i tak będą w przyszłym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dbasz o faunę, bardzo fajnie, często o tym się zapomina, że nie tylko człowiek korzysta, ale mnóstwo mnóstwo innych "osób" ;)
      A z malinami mam to samo :) zarzuciłam cięcie, bo już nie wiem, jakie tam odmiany, i czekam aż pędy uschną po prostu :)

      Usuń
  4. To, co napiszę, może być odebrane jako kontrowersyjne. Chcę jednak zwrócić uwagę na jedną sprawę. Jest to moje osobiste zdanie, które nie ma na celu obrażania kogokolwiek, czy kwestionowania czegokolwiek. I tylko poprzez pryzmat tego wstępu proszę moją wypowiedź odczytywać.

    Wiedza teoretyczna jest bardzo przydatna, jeśli chcemy coś zrozumieć. Potrafi zaoszczędzić wiele lat własnych doświadczeń.
    Za błędne uważam dostosowanie praktyki do wymyślonych, skomplikowanych (im bardziej skomplikowanych, tym poważniej brzmiących) teorii. Nie chcę wnikać, po co to jest robione - uznajmy to za nieważne.
    Co my wiemy chociażby o podanej w pierwszym komentarzu marchewce? Kto potrafi wymienić choćby tylko połowę funkcji, jakie ona spełnia w naszym ogródku? Ja się nie podejmę...
    Takie "planowanie" bez wiedzy jest bardziej magią, niż poważnym podejściem do tematu. Urządzona w ten sposób przestrzeń bardziej kojarzyć mi się będzie z "ogrodem angielskim", w którym wszystko ma swoje miejsce, a trawa musi być idealnie przycięta. Tylko gdzie w tym wszystkim będzie przyjemność z doświadczania siły natury, skoro stawiamy siebie ponad nią?
    Już wolę podejście Holzera: "Musimy ignorować własne wyobrażenia o porządku i przyjąć do wiadomości, że "nieporządek" należy do natury."

    P.S. Jakie znaczenie ma, ile funkcji może spełniać lilak? Nic nie zastąpi wyglądu i zapachu kwiatów bzu w maju. I ten jeden powód wystarczy... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten cytat Holzera to mój ulubiony :)
      Piszesz: Takie "planowanie" bez wiedzy jest bardziej magią, niż poważnym podejściem do tematu.
      Tak, dokładnie, bo tak jak podkreślam w filmiku, to jest tylko jeden aspekt, jedno hasło w projektowaniu permakulturowym, które jest tematem baaaardzo szerokim i wiele zasad, zarówno etycznych, jak i praktycznych tam obowiązuje. To jest tylko fragment, znowu, dużej całości, która nie odnosi się tylko do ogrodnictwa, ale całego życia. Może nie wyraziłam tego zbyt jasno w filmiku.
      Projektowanie permakulturowe w moim rozumieniu ma trochę za zadanie naśladować Naturę. W temacie ogrodnictwa, będzie to tworzenie takich przestrzeni, jakie sama natura by sobie urządziła czy wykorzystywanie takich rozwiązań, jakie pozwolą współżyć różnym elementom razem przez wiele lat np. przez wykorzystanie tego, jak wieje wiatr, czy planowanie zgodnie z rzeźbą terenu, a nie przeciwko. Również przekształcanie terenów tak, aby zapewnić optymalne warunki całemu ekosystemowi. Co innego robił Holzer, budując tarasy czy kopiąc jeziora? To jest też projekt permakulturowy, Krameterhof. I wcale nie stawiamy się ponad Naturą, tylko właśnie obserwujemy i przenosimy do projektu to, co widzimy, że działa naturalnie. Ja to tak rozumiem.

      Temat jest bardzo szeroki. Te 3 funkcje to takie ziarenko piasku... ale cieszę się, że się wypowiedziałeś :) i w dużej mierze się z Tobą zgadzam, zwłaszcza jeśli chodzi o przyjemność doświadczania siły Natury :).

      Usuń
    2. Cieszę się, że nie wywołałem zamieszania swoją wypowiedzią. :)
      A teraz trochę się usprawiedliwię.
      Przyznaję, jestem ignorantem w dziedzinie planowania permakulturowego, lecz bardzo sztucznie dla mnie zabrzmiało "szukanie trzech funkcji" dla wszystkiego, co chcemy u siebie dodać. Czy te funkcje są konkretnie zdefiniowane i co w ogóle daje nam to, że "element" spełnia owe trzy funkcje (lub więcej)?
      W moim głębokim odczuciu za mało wiemy o otaczającym świecie, żeby wypowiadać się tak kategorycznie na te tematy.
      Pozdrawiam wiosennie :)

      Usuń
  5. przede mną dopiero przygoda z ogrodem. na razie jest tam łąka. trochę czytam wpisów doświadczonych ogrodników prowadzących swoje ogrody w zgodzie z naturą i staram się zaszczepić ich mądrością wynikającą często z wielu lat doświadczeń, sukcesów i błędów... i chociaż jestem ogrodowym laikiem to już teraz lubię swoją łąkę i wiem, że wiele działań które tam zaistnieją będą często intuicyjne i podyktowane takimi pobudkami o jakich mówi Tomek z PP: bo coś jest piękne, bo coś cudownie pachnie, bo coś wabi motyle, bo coś coś lubię, bo akurat taki miałam pomysł i intuicję - i to mi w zupełności wystarczy - po co utrudniać...
    wydaje mi się że ogród po prostu trzeba lubić i pozwalać mu/sobie na wolność
    wtedy wszystko jest tak - jak trzeba

    P.s. takie mamy czasy, że warsztaty stały się modne
    - skoro jest popyt musi być podaż ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i wspaniale, kierowanie się intuicją jest najlepsze moim zdaniem również :) Jeśli intuicja Ci mówi, że nie potrzeba Ci teorii, to tak właśnie pewnie ma być... :)

      Usuń
  6. Hmmm... Temat z rodzaju "nie wiadomo, co wybrać". Albo działaj przemyślanie, by mieć korzyści albo spontanicznie, bo to daje radość. Jednak wybieram złoty środek: zastanawiaj się i planuj, ale czasem zrób coś tak po prostu, bo ci się podoba.
    A funkcje... trochę mi się to kojarzy z matematyką. Opłaca się, czy nie? Co prawda, trzeba trochę kalkulacji, by dobrze zaprojektować ogród. Natura przecież też nie działa bez sensu. Ale skoro już w jakimś stopniu w nią ingerujemy urządzając nasz kawałek ziemi, to chyba nie uda nam się uniknąć choć kilku działań "dla siebie". Znowu złoty środek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądre słowa... :) Złoty środek zawsze, nie mogę się nie zgodzić :) pozdrawiam!

      Usuń
  7. Pewnie łatwo było by znaleźć więcej niż trzy funkcje dla każdej niemal rośliny jaką posiadamy czy mieć chcielibyśmy. Osobiście kieruję się raczej zasadą czy dana roślina w warunkach mojego ogrodu(działki)ma szansę na właściwy i dobry rozwój. Co z tego, że ładna i pożyteczna jak nie poradzi sobie z surowymi zimami lub podmokłym terenem(zrezygnowałem np. z prób posiadania czereśni i brzoskwiń - po co walić głową w mur?). Dla mnie ważniejsze jest raczej zachowanie równowagi pomiędzy sąsiadującymi ze sobą i taki ich dobór by się wzajemnie uzupełniały i wspierały. Plony nie są najważniejsze(zbyt wiele czynników na nie wpływających jest od nas niezależnych). Pewnie, że jest miło jak się coś uda ale jeszcze nigdy nie zdarzyło się stuprocentowe zadowolenie(to jest raczej zarezerwowane dla przemysłowych "producentów żywności" - ale nie o to tu chodzi). Zawsze też zostawiam jakiś kawałek nietknięty, choćby miał być nawet siedliskiem uciążliwych chwastów(tam się zawsze coś dobrego dzieje).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotr, tak, zgoda, warunki ogrodu to oczywiście cały szeroki temat i to nie tylko w projekcie perma. To zachowanie równowagi i dobór roślin tak, aby stworzyły jakąś część ekosystemu, która przetrwa czasem nawet lata to jest właśnie jeden z celów perma projektu.

      Czasem nawet nie wiemy i wcale nie musimy nazywać naszych działań, ale jak tu widzę Wasze wypowiedzi to czuję, że mimo jakichś różnic, wszystkim nam chodzi w gruncie rzeczy o to samo...

      Usuń
  8. Nie martw się-przyroda już znalazła znacznie więcej funkcji. Z czysto ludzkiego podejścia: będziesz mieć gałęzie na zrębki, liście na kompost i kwiaty do fermentowania na herbatę oraz jako ozdobę ogrodu.
    Lubię twój blog bo nie dorabiasz na siłę filozofii do tego co robisz.
    Nie daj sobie wmówić, że coś musi spełniać jakieś wymogi teoretyczne-przyroda nigdy nie stosuje się do teorii.
    Masz świetną intuicje i zapał i tego się trzymaj, daj się prowadzić ogrodowi.
    Niecierpliwie czekam na kolejne wpisy i pozdrawiam,
    Andrzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, z tym bzem to chyba daje radę :)
      Dziękuję za miłe słowa :) aż się chce dzielić tym, co robię, jak takie czytam. pozdrawiam!

      Usuń
  9. ...i każdą funkcję powinny spełniać conajmniej trzy elementy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, rozwiniesz to?
      Bo tego ja akurat nie słyszałam :) pozdrawiam!

      Usuń
  10. Może nie do końca w temacie, ale z mojego doświadczenia, lilaki bardzo wyjaławiają i wysuszają glebę, więc może szkoda trochę trzymać go w warzywniku. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest jak najbardziej w temacie. Dzięki za info, poszperam więcej. pozdrawiam!

      Usuń