DOŁĄCZ!

Translate

wtorek, 6 lutego 2018

Ochojnik na świerku, czyli o mszycach i fałszywych szyszkach.



W zeszłym roku (dokładniej w sezonie 2016) jedyny na działce, niewielki świerk został prawie w całości zjedzony przez mszyce. Poczytałam sobie i poobserwowałam, że to mszyce, i czekałam, co będzie. Sporadycznie spryskałam jakąś gnojówką czy skrzypem, co nie pomogło.
Ku mojej uciesze jednak, w zeszłym sezonie, świerk się wyraźnie pozbierał i odżył i nawet piękne, srebrne pędy młode wypuścił.
Jakoś nie zwróciłam uwagi na rosnące na nim niby-szyszki, a może myślałam, że to szyszki, choć coś mi mówiło, że te zaginające się pędy to szyszki nie są... I nie były.
Przedstawiam - ochojnik, mszyca żerująca na świerkach. Który to rodzaj dokładnie, to nie wiem, ale teraz, w zimie, z niby-szyszek zostały brązowe, zeschnięte galasy... I co teraz?


No teraz to już nic... Bo samice wyleciały z tych galasów, co widać po pustych otworach. Zapobiec wylotowi by można, gdyby te twory pourywać i zniszczyć w sezonie, kiedy samice jeszcze były w środku. Teraz pewnie przyczepiły się już do jakiegoś świerka lub modrzewia (czy jeszcze innego drzewa iglastego) i tam założą nową kolonię larw.



Ochojniki żerują na roślinach, wysysając z nich soki. Naturalnie, jeśli jest ich niewiele, to drzewkom nic się nie stanie, jak na przykład u mnie. Jeśli jednak kolonia się rozmnoży, a ktoś ma hodowlę lub sporo drzewek po prostu, to taki brak balansu może zaowocować nawet utratą roślin.

Ponieważ należą do rodzaju mszyc, myślę, że naturalni wrogowie mszyc też mogą się nimi żywić, np. biedronki czy złotooki. Warto więc zadbać o schronienia dla tych predatorów, m.in. budując domki dla owadów czy po prostu nie sprzątając tak całkowicie ogrodu i zostawiając w nim dzikie części, wspierając tym bioróżnorodność. Zapraszam do działu Permakultura na tym blogu, gdzie wiele takich naturalnych rozwiązań opisuję.



Oczywiście, jak na wszystko, jakaś chemia się by na nie znalazła, ale jakoś mnie to nie przekonuje i zaczekam, co będzie. Następnym razem będę już wiedziała, co to za twory te galasy, i może zareaguję na czas.

A tutaj pokazuję wszystko "na żywo":




A jakie są Wasze doświadczenia?


Joanna.




3 komentarze:

  1. Pierwszy raz to widzę, jak dotąd tylko o nich czytałam... Gdybyś miała problemy z mszycami bardzo skuteczne i ekologiczne są preparaty olejowe - używałam takiego w zeszłym roku, był skuteczny. Wiem że można też pryskać rozcieńczonym mlekiem albo wodą z dodatkiem płynu do naczyń, jedna i druga metoda też ponoć działa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałem parę razy, muszę przyznać, ale nie miałem pojęcia co to jest :P Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń