DOŁĄCZ!

Translate

czwartek, 1 lutego 2018

Jak pozyskać własne nasiona rzodkiewki?


Wreszcie nadszedł czas na dobranie się do nasion rzodkiewki. Oczywiście, nie musiałam aż tak długo czekać - nasiona można już było wybrać zaraz po ścięciu łodyg i lekkim przesuszeniu. 
Łodygi suszyłam w domu. Przy okazji były ulubionym miejscem moszczenia się kota...  

Tutaj we wrześniu pokazywałam, jak nasiona już się zawiązały: 



Rzodkiewek w tym roku za bardzo nie było do zjedzenia, wszystko poszło właśnie w nasiona. Zostawiłam więc na grządce do zbioru. 

Nasiona lekko szeleszczą w strączkach. Niestety, widać, że niektóre są nadjedzone, uszkodzone. Z tym się często trzeba liczyć, że nie jesteśmy jedynymi amatorami naszych zbiorów, w tym nasion. 


Strączki trzeba rozłupać i nasionka po prostu wyciągnąć. Kilka minut zabawy z tym było: 




Z tego niewielkiego bukietu udało mi się zebrać mały woreczek. Będzie akurat na jedną grządkę. 
Bardzo jestem ciekawa, jaka ta rzodkiewka będzie, bo pierwszy raz będę na wiosnę siała z własnych nasion. 



Pozyskiwaliście nasiona rzodkiewki u siebie w ogrodach? Jakie macie doświadczenia? 


Joanna. 

8 komentarzy:

  1. Też mi w zeszłym sezonie rzodkiewka poszła w nasiona. Widać taki rok :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba pierwszy raz widzę, by ktoś zbierał nasiona rzodkiewki - życzę powodzenia w uprawie:) Ciekawe co z nich wyrośnie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zawsze kupuje nasiona, nigdy nie starczyło czasu i cierpliwości żeby zebrać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna ciekawostka, ale moje rzodkiewki nigdy nie zdążyły zawiązać nasion, bo zawsze sa zjedzone do ostatniej :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja się zawsze denerwowałam na rzodkiewki, że tak szybko wybijają w kwiatostany... Dobry pomysł, w tym roku też nazbieram.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z rzodkiewki nigdy nie zbierałam ale z salaty kilka razy, z doświadczeń moich wynika ze dobrze przechowywane są lepszej jakości niż ze sklepu

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam pewne doświadczenia z zeszłego roku. Posiałem w różnych terminach, wiosną i jesienią. Najmniej skorzystałem z tych, które dochodziły w kwietniu (było zimowo). Pozwoliłem im kwitnąć i wytworzyć nasiona. Próbowałem z nich jeść i liście i kwiaty i świeże strąki. Strąki są chyba najsmaczniejsze - soczyste i lekko rzodkiewkowe. :)
    Jesienne lepiej plonowały. Niestety, trochę za późno roztarłem strąki i wysiałem nasiona rzodkiewek wiosennych. Wzeszły, ale już było za późno, żeby doczekać się plonu...

    Ładny kot. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podzielenie się. Strąki do jedzenia, nie pomyślałam o tym :).
      Kota dziękuję za komplement ;) pozdrawiam!

      Usuń