DOŁĄCZ!

Translate

wtorek, 2 stycznia 2018

Strąkowiec fasolowy. Jak zapobiec zniszczeniu naszych nasion roślin strączkowych?



Późnym latem i jesienią zbieram nasiona różnych roślin. Niektóre, które wiem, że zimują, wysypuję często bezpośrednio na ziemię albo nawet nie tykam, jak np. nagietki. Naturalnie same powinny się rozsiać. Ale jeśli chodzi zwłaszcza o warzywa, to staram się zbierać i przez zimę przechować, aby mieć własne na następny sezon.

Od zawsze robię tak z fasolką szparagową karłową, bo to - wydawałoby się - dziecinnie proste... Czasem zbieram też nasiona groszku, a w tym sezonie także bobu.

Już kilka razy pisałam, jak to ''robaki'' zjadły mi nasiona fasoli.
Te robaki to nie kto inny, jak strąkowiec fasolowy. Jaja składane są na naszych roślinach w trakcie okresu wegetacji, a potem larwy wgryzają się w nasionka i tam w najlepsze żerują.

Po zasuszeniu strąków fasoli czy grochu, otwieram je, by wyciągnąć nasiona do przechowania. Czasami natykam się na niespodzianki już na tym etapie i widzę, że w nasionach są dziurki. Takie nasiona odrzucam.



Czasem jednak dopiero po otwarciu torebki z przechowywanymi nasionami na wiosnę ze zdziwieniem odkrywam tam ekstra lokatorów. I wtedy duża część nasion nie nadaje się już do wysiania.



Więc tym razem postąpiłam w następujący sposób:

1. Jak zwykle, zebrałam strąki i pozwoliłam im uschnąć w suchym miejscu.




2. Ze strąków wybrałam nasiona.

Już na tym etapie zauważyłam strąkowce gołym okiem. To takie małe, kilkumilimetrowe, ciemnej barwy chrząszcze.


3. Poza gołym okiem jednak, przyjrzałam się reszcie pod lupą - nasionko po nasionku.

Na przykładzie grochu pokazuję, dlaczego trzeba to zrobić.
Sprytny strąkowiec wgryza się w nasionko, ale zawsze widać "drzwiczki".



Najpierw warto zebrać nasiona do jakiegoś pojemnika i mocno nimi potrząsnąć. Przy tym działaniu sporo "drzwiczek" się otworzy i będziemy wiedzieć, które nasiona trzeba wybrać.



Niestety, czasem nawet po wytrzęsieniu strąkowiec dalej spokojnie w środku siedzi. Więc każde z osobna nasionko dokładnie obejrzałam i zidentyfikowałam jeszcze kilka zaanektowanych...



4. Stała kontrola.
Co jakiś czas biorę nasiona i kontroluję ich stan w trakcie przechowywania. Gdybym coś przeoczyła wcześniej, w trakcie przechowywania zapobiegnę dalszym zniszczeniom, wybierając zamieszkałe nasionka.

Żmudna to robota, zwłaszcza gdy mamy sporą ilość do przejrzenia, ale czego się nie robi dla własnych nasion!



Joanna.


Podobne posty o zbiorach i przechowywaniu nasion:
Kwiaty - przegląd nasion z lodówki cz. 1
Kwiaty - przegląd nasion z lodówki cz. 2 
Słoneczniki - zbiór nasion 
Jesienny zbiór nasion 
Własne nasiona pomidorków koktajlowych. Metoda pozyskiwania w 4 krokach. 
Krótkie porady: warzywa z własnych nasion 
Pyszna rukola - zbiór nasion

5 komentarzy:

  1. Znam jedynie z opisów... Wszystkie nasiona dobrze kontrolować od czasu do czasu, podobnie wszelkie kłącza np. dalie. Jeżeli teraz poświęcimy na to trochę czasu, unikniemy przykrych niespodzianek wiosną

    OdpowiedzUsuń
  2. O prawda już przyszedl czas na przejrzenie nasion, najbardziej boje się o dalie.wogole to piękną mamy wiosne tej zimy, zlotlin i bazie otwierają pączki :-("chyba niedobrze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, dużo wody i temperatury po kilka stopni plus. Dobrze, ze dzień krótki, bo wszystko by zaczęło kwitnąć. Boję się, że to wszystko pomarznie w lutym.
    Wracając do nasion pora, pora. Ja nie przechowuję dalii, bo nie mam miejsca ale co roku wysiewam swoje pelargonie i tunbergie w lutym do doniczek

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam naprawdę! Ja nie miałbym ani czasu ani cierpliwości na to, by przeglądać tak każde ziarenko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, też zależy ile się ma. Ja nie mam aż tak ogromnych ilości, więc żaden problem :)

      Usuń