DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 16 lipca 2017

Ślimaki. Rośliny odstraszające, czy to działa? Bioróżnorodność. Część 2.



W pierwszej części cyklu o ślimakach było o naturalnych wrogach ślimaków:

Ślimaki. Naturalni wrogowie ślimaków w ogrodzie, czyli jak zwalczać, nie walcząc. Część 1.


Dzisiaj miałam przyjrzeć się roślinom, których ślimaki nie lubią. Trochę zmieniłam podejście. 

Obserwując swój ogród i wcześniej czytając, których roślin nie lubią ślimaki, próbowałam zastosować ich liście jako ochronę. Przykładowo na kostkach słomy, gdzie małe, wylęgające się z jajek ślimaki wychodziły na pierwszy żer dyni, poukładałam liście ponoć znienawidzonego przez nie orlika oraz ucięte pędy czosnku, pełne świeżego soku.  


Co zaobserwowałam? 

Ślimaki bez problemu łaziły po każdych liściach, zostawiając swoje ślady i wydaje mi się nawet, że skubnęły orlika. Spokojnie siedziały na pędach czosnku, przy okazji w dalszym ciągu podżerając dynie. Dodatkowo obsypywałam też kawą, co miało zapachem je odstraszyć, i nic. Nie tyle nic, co i tak zeżarły wszystko, co było obsypane. Trzecia ciekawostka to cukinie wsiałam wśród czosnku ozimego, którego przecież ślimaki nie lubią. I co? Nic im to nie przeszkadza zjadać pysznych siewek, jeśli tam akurat trafią, a trafiają. 


Pytanie więc się nasuwa takie - czy rośliny, których ślimaki nie lubią, odstraszą je skutecznie z naszego ogrodu, z naszej grządki? Czy wystarczy je posadzić mono, np. orliki wokół rabaty z sałatą? 

Zróbmy na chwilę jeden krok do tyłu, żeby przyjrzeć się sytuacji z szerszej perspektywy. 

Dwie strony medalu. 

Zasada nie przyciągania ślimaków do ogrodu za pomocą sadzenia tam roślin przez nie nie lubianych to tylko jedna strona medalu. Druga strona jest dokładnie odwrotna. Czasem warto dać ślimakom do jedzenia coś innego, niż nasze warzywa, żeby to tam żerowały. Podobnie działa np. sianie nasturcji w okolicach roślin, które lubią mszyce. Mszyce skupią się na nasturcjach, a nie na naszych roślinach docelowych. 

U siebie, mimo, że kostki słomy okazały się wspaniałym gniazdem dla małych ślimaczków, to poza nimi obserwuję też, że żerują nie tylko na warzywach, a i na sąsiednich samosiejkach maków, które bardzo lubią na przykład. Dzięki temu nie zjadły całego jarmużu, a część maków koło niego. I ta ich obecność w ogrodzie w umiarkowanej liczbie jest w porządku

Był taki tydzień deszczowy, podczas którego zbierałam te malutkie ślimaczki z kostek słomy i wynosiłam poza działki każdego poranka. Ale dlaczego? Ano dlatego, że kostka słomy to taka mała monokultura - tylko dynia tam rośnie, bez towarzystwa niczego innego. To co innego takie małe ślimaki mają jeść, co dopiero się wylęgły?


Bioróżnorodność znowu. 

Ogród permakulturowy i trochę dziki jest z jednej strony wspaniałym miejscem dla ślimaków (pisałam w pierwszej części o tym, co jest dla nich tam tak bardzo atrakcyjne). Z drugiej jednak strony balansuje ten stan poprzez bioróżnorodność i tym samym zapewnienie pożywienia i ślimakom, i ptakom, i jeżom, i jaszczurkom, i gąsienicom, i dżdżownicom, i nornicom, i tu mogłabym wymieniać jeszcze trochę, a na końcu także człowiekowi. 

W ogrodzie takim będą ślimaki i tak, trochę podjedzą, ale jeśli zapewnić im duży wybór innych roślin, z pewnością z tego skorzystają. I nie można ograniczać się do sadzenia roślin tylko takich, których ślimak nie zje. Roślin, które one lubią jest mnóstwo, i czemu rezygnować z aksamitek czy dalii w ogrodzie już na wieki... unikać pięknych kwiatów, tylko ze strachu? 


Co możemy więc zrobić? 

-> wysiać więcej roślin, które lubimy i my, i ślimaki 
-> nie siać ani sadzić monokulturowo - jak ślimak trafi do raju poletka sałaty, to skutki są do przewidzenia; zestawiać rośliny ze sobą, warzywa z ziołami i kwiatami, krzewami itp. 
-> nie plewić wszystkiego do gołej ziemi, zostawić trochę traw, trochę samosiejek dzikich roślin, np. maków, które ślimaki będą mogły konsumować 
-> nie wyrywać zwłaszcza ziół takich jak krwawnik w warzywniku - tego akurat ślimaki nie lubią i jest szansa, że się nie zbliżą, ale niech obok niego urośnie np. nagietek
-> wbrew różnym poradnikom o ''higienie'' w ogrodzie poprzez ogołocenie ziemi i niszczenie wszelkich najmniejszych przejawów ślimaczej obecności - odpuśćmy i sobie, i im. 

Dajmy żyć. Zaniechajmy czasem. 
I obserwujmy. Obserwujmy i wyciągajmy własne wnioski. 




Joanna. 

11 komentarzy:

  1. U mnie fusy z kawy działają idealnie. Podlewam wokół host i ani jednego ślimaka, ale to muszą być fusy, bo lepka maź, której ślimaki nie lubią no i trzeba systematycznie.
    Sama zauważyłam, że jak na rabacie mam pozostawionych trochę polnych roślin to te ogrodowe są w lepszej kondycji.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz, moje to chyba kawosze były, bo im nie przeszkadzały te fusy albo sypałam za mało, nie systematycznie - tak, jak piszesz.
      pozdrawiam również!

      Usuń
  2. a ja tępię ślimaki, a najlepszy sposób, to sypanie solą, bo nie byłoby z ogrodu NIC, a przecież nie mogę zjadać ślimaków zamiast np. sałaty i na dodatek napracować się w ogrodzie. Jak ogród jest wyplewiony, to ślimaków nie ma, zwłaszcza jak już od wiosny pilnujemy , żeby nie żerowały. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojej działce warzywnej w tum roku istna inwazja ślimaka bezskorupkowego. Gdybym nie zbierał praktycznie co noc ich wielką ilość, mógłbym zapomnieć o jakichkolwiek zbiorach. Straszny szkodnik i w sprzyjających dla niego okolicznościach potrafi wyrządzić potworne spustoszenie. W tym roku zacząłem uprawę na kostkach słomy. Kostek jest spora ilość i stały się istnym inkubatorem ślimaka. Myślę, że jest to ostatni raz kiedy eksperymentuje z kostkami słomy. Znaczne lepsze efekty obserwuję kiedy słomą ściółkuję warzywka.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. U mnie podobnie z kostkami słomy, w których ślimaki chyba mają gniazda i wychodzą takie malutkie, wprost na dynie. Ale jak tylko dynie podrosły, to ślimaki nie powodowały już takich szkód. I pomaga też dawanie im czegoś innego do zjedzenia :) pozdrawiam!

      Usuń
  3. Pierwsza myśl- przypomniały mi się zeżarte przez ślimaki orliki właśnie ;-) Druga- świetnie napisane. Równowaga, balans- natura wie jak sobie radzić, wystarczy ją poobserwować. Gdyby było inaczej, to po tylu wiekach nie byłoby żadnych warzyw do jedzenia i musielibyśmy jeść ślimaki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, Magda :) dokładnie, w punkt powiedziałaś.

      Usuń
  4. Wszysto ok tylko ze te slimaki bez skoropkowe pomrowy nie sa z naszego ekosystemu ,te male slimaczki sa duzo mniej szkodliwe,cos objedza ale zostaje duzo dla mnie mialam przedtem dzialke taka jak Ty czyli ROD i tam slimaki robily pogrom po deszczu zbieralam na 4 arach 5 litrow slimakow ,teraz mam duzy ogrod i slimaki nie stanowia takiego problemu jak tam ale nie mam dla nich litosci pamietajac co potrafia zrobic z ogrodem,w tym roku np zjadly fasole dobraly sie do rzepy i do slonecznikow,sa bo mam caly warzywnik w slomie ,nie przekopuje ziemi juz trzeci rok dosypuje slomy i skoszonej trawy chcialabym zrebki ale z tym jest problem,ciezko zdobyc.Jesli chodzi o slimaki to jest jeden sposob kupujemy piwo i wlewamy do plaskiego pojemnika ,a na rano mamy zupe slimakowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym piwem to chyba różnie bywa. Kilka dni temu wystawiłem złoty trunek wg. powyższego przepisu... i co? Dwa marne ślimaczki wpadły w potrzask. Nadmieniam, że w między czasie zebrałem ręcznie coś w okolicach kilograma.

      Usuń
    2. Mam wrażenie, że czarne ślimaki lubią piwo, a te pomarańczowe abstynentami są.

      Usuń
    3. można wykopać dołek, tam składać różne odpadki i smaczne dla ślimaków liście i dbać o wilgotność w tym dołku. sporo z nich zejdzie się w to miejsce, zwłaszcza przy słonecznej pogodzie, bezdeszczowej, i wtedy można je wynieść gdzieś daleko. nie próbowałam tego sposobu, ale wyczytałam w "Ogrodach Permakultury".

      Usuń