DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 28 maja 2017

Czego zimna Zośka zabraniała, ale po 15 maja już można. I inne ogrodowe, tylko przyjemne, prace.



Zimna Zośka to data w kalendarzu - 15 maja - imieniny Zofii. Przypada na ten czas, kiedy to według danych historycznych jest największe prawdopodobieństwo napłynięcia do nas powietrza polarnego, a wraz z nim znacznego ochłodzenia. Przed Zochą są tzw. zimni ogrodnicy, czyli imieniny trzech facetów (Pankracy, Serwacy, Bonifacy) i dlatego słyszymy zimna Zośka lub zimni ogrodnicy. Przyjmuje się, że po 15 maja nie ma już ryzyka chłodu, które mogłoby zaszkodzić roślinom, które to z kolei nie znoszą przymrozków. Jak na przykład pomidory. Lub papryki. I wiele innych, w tym kwiaty.

środa, 24 maja 2017

Przywilej uprawiania ziemi. Własność i konsumpcjonizm kontra permakulturowe impresje i ogólnie pojęta wdzięczność.



Człowiek, trochę jak kot, przywiązuje się do miejsca. Człowiek kupuje miejsce, płaci za nie - za dom, za działkę, za miejsce na cmentarzu, za ogród wreszcie. Człowiek kupuje lub wynajmuje kawałek ziemi. Ja wynajmuję kawałek ziemi, żeby móc go uprawiać, i zwę go Moim ogrodem, Moją działką. Taka dumna, no przecież to moje, moje jest...

Ponoć gdy Indian w Ameryce najechali tzw. cywilizowani ludzie i dawali im różne papiery do podpisania (tym, którzy ten najazd przeżyli), mówiąc, że to umowy sprzedaży ziemi, na której od baaaaardzo długiego czasu Indianie mieszkali - oni podpisywali, dziwiąc się, co ten biały człowiek wymyśla - jak można handlować ziemią? Jak można sprzedać ziemię? Ziemia przecież nie jest własnością.

niedziela, 21 maja 2017

Odwieczny strach Ogrodnika - urlop, czyli co się dzieje po dwóch tygodniach Twojej nieobecności w ogrodzie w maju.


Maj w tym roku zmiennocieplny, niby deszczowy, ale i ciepły, a czasem jakieś dużo chłodniejsze dni... Nie było mnie 2 tygodnie, przed wyjazdem podlałam, co mogłam, wodą i gnojówką z pokrzyw. Zostawiłam. Wróciłam. I szczęka mi opadła.

środa, 10 maja 2017

Co ja odwiedzam, czyli spacer po Lasach Podkomorskich, okolice Zamku Veveři, Czechy, Morawy Południowe.


Czasem tak się zdarza, że człowiek wyrwie się z działki (chociaż to wyrwanie, to przypomina wyciągnięcie z korzeniami... kto by chciał się w ogóle wyrywać z takiego miejsca, co nie?). Wtedy zwiedza. Mnie ciągnie do ogrodów, parków i lasów. Miałam okazję przejść się przez piękne Lasy Podkomorskie w ciepły dzień majowy i cyknąć dosłownie kilka fotek (bo bateria padała).

niedziela, 7 maja 2017

Weekend na działce, czyli co tam słychać w maju.

Początek maja, już przebierają nogami ogrodnicy, żeby wysadzać te pomidory i dynie, wypychać rośliny z przepełnionych szklarni i parapetów, może niektórzy już się odważyli?...
A tymczasem dzień pochmurno-słoneczny na działce w naszym RODOS i takie też lubię. Po tygodniu wszystkie beczki na wodę przepełnione, a kolejne wiadro gnojówki z pokrzywy gotowe do podlewania. Piękny dzień.

czwartek, 4 maja 2017

5 zalet kiełków i mini-poradnik hodowli w 6. krokach.

Kilkanaście lat temu znane nam były kiełki głównie w postaci rzeżuchy na stole wielkanocnym. Watę układało się w naczyniu, sypało nasiona i podlewało wodą, by po kilku dniach mieć piękną, aczkolwiek nieco śmierdzącą, ozdobę świątecznego stołu.

Dzisiaj różnego rodzaju kiełki - rzodkiewki, słonecznika, fasoli, soczewicy, grochu, sezamu, brokułów, pszenicy, owsa i jeszcze wielu innych (w tym rzeżuchy również) - znajdziemy w sklepowych lodówkach, w plastikowych pudełeczkach, gotowe do spożycia. Jeśli nie chcemy przepłacać, możemy wybrać metodę bardziej czasochłonną, ale na pewno zdrowszą i bardziej satysfakcjonującą od zakupu gotowego produktu - wyhodować sobie kiełki w domu.

poniedziałek, 1 maja 2017

Lubczyk, czyli maggi? Afrodyzjak? Aromatyczna bylina z rodziny selerowatych.



Jako jeden z pierwszych wychyla się na wiosnę u mnie w ogrodzie, po czym szybko i bujnie rośnie, liść po liściu, osiągając wysokość do ponad metra, następnie latem wybija w pęd kwiatowy.
Przechodząc koło niego, czuję ten charakterystyczny zapach - aromat, który przypomina mi zupę... zapach zupy. Lubczyk.