DOŁĄCZ!

Translate

wtorek, 25 kwietnia 2017

Uprawa warzyw w kostkach słomy - pierwsze kroki. Część 1.



Ubiegłej jesieni, po dostawie kostek słomy, postanowiłam kilka wykorzystać do poeksperymentowania z uprawą w kostkach słomy. Naczytałam się trochę o tym, jak to ludzie robią, i zostawiłam 5 kostek w ogrodzie na zimę. Miałam dylemat, bo ściółki mi brakowało, ale ostatecznie zdecydowałam się spróbować.
Oto pierwsze kroki, jakie zrobiłam, żeby zacząć uprawę warzyw w kostkach słomy.


1. Ustawienie kostek.

Ustawiłam dwie kostki w kompostowniku, dwie w warzywnej części ogrodu i jedną w części kwiatowej.



W kompostowniku kostki są ograniczone przez drewnianą konstrukcję kompostownika - dodatkowa zaleta, że się nie rozlecą w trakcie sezonu.



Poza tym kostki są ''wolnostojące''. Pod parę kostek w warzywniku dodatkowo położyłam karton, bo przylegają one do siatki i nie chciałam mieć problemów z plewieniem (żeby tam sąsiadowi nie zachwaszczać - dbać trzeba o dobre relacje).

Wszystkie kostki oczywiście pozostały związane sznurkiem.

2. Zasypanie kurzakiem. 


Kostki zasypałam po wierzchu kurzakiem i podlałam. Kurzaka niedużo, tak po wierzchu tylko. Potem zostawiłam.

Można wykorzystać inne naturalne materiały z azotem, inne nawozy zwierzęce. Celem tego zabiegu na jesień jest zapoczątkowanie przerabiania, do czego potrzeba nam właśnie azotu.

Nieprzewidzianym rezultatem znajdującego się w kostkach zboża było jego wykiełkowanie, jeszcze na jesień. I to się stało nie tylko na kostkach, ale wszędzie, gdzie rozłożyłam słomę.



Nie przejęłam się tym, bo każda materia zielona w moich oczach wygląda jak przyszła ściółka i tak też to wyrośnięte zboże potraktowałam - ścięłam/wyrwałam i położyłam na rabatach.

3. Wiosna - podlewanie. 

Teraz na wiosnę staram się kostki podlewać w miarę, jak zbliżam się do zasiania w nich warzyw. Zaplanowałam dynie i cukinie, może tylko dynie - zobaczę. Mam zamiar siać je bezpośrednio z nasion po połowie maja. Kwiecień jest więc czasem, kiedy zaczynam przygotowywać kostki.

4. Przygotowanie dołków.

Teraz postanowiłam wybrać trochę słomy, robiąc po 3 dziury w kostce, i przygotować podłoże do przyjęcia nasion. W tym celu wyrwałam ze środka, za pomocą narzędzia, trochę słomy. Okazało się, że jest bardzo przyjemnie mokra, wilgotna, co mnie ucieszyło - znaczy to, że trzyma wilgoć, tak właśnie, jak czytałam i się spodziewałam. Super!



Do dołków włożyłam pocięte pokrzywy i w niektóre też liście żywokostu. Część przysypałam ziemią z kretowisk i podlałam, w innych kostkach włożyłam świeże liście i z powrotem część mokrej słomy. Zauważyłam, że w słomie są dżdżownice! Znowu super.

Kostki podlałam też wodą z gnojówką z pokrzyw i tak zamierzam od czasu do czasu podlewać.
Krótki filmik w temacie:




Kolejnym krokiem będzie wsianie nasion i do tego będzie kolejny post.


Tymczasem pytam - czy ktoś uprawia w kostkach słomy i co? I jak?
Podzielcie się.



Joanna.

12 komentarzy:

  1. Sporo o tym też czytałam ale nie podjęłam jeszcze kroków ku eksperymentowaniu. Może kiedyś? Będę obserwować twój eksperyment. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bym chciała. Jednak zorientowałam się, że w mojej okolicy wszyscy rolnicy przerzucili się z kostkowania na belowanie słomy. Z taką belą to trochę trudniej jest. Może macie jakieś patenty na te wielkie bele?
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nie, o belach to nie słyszałam, ale jak masz duży ogród i dużo wody.... :)

      Usuń
  3. Również jestem ciekawa tego eksperymentu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na rezultaty tego eksperymentu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze żeś mnie zaciekawiła. Gdzieś już czytalam o tym.... Szukam miejsca na cukinie i chyba znalazlam... Ale czy nie jest już za późno na przygotowanie takiej kostki???zaryzykuje najwyżej będzie klapa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj znajoma ogrodniczka mi mówiła o sposobie, który zamierza wypróbować - przygotowaniu takich kostek słomy w 10 dni! trzeba mocno nawadniać, a potem czymś azotowym zasilać i tak powinny być gotowe w tym czasie. więc jest szansa, jak masz materiał, to myślę, że warto spróbować :)

      Usuń
    2. dodam, że ten sposób jest gdzieś wynaleziony, więc ktoś już to tak robił i ponoć z dobrym skutkiem. można poszukać w necie.

      Usuń
  6. Witam serdecznie. W zeszłym roku poeksperymentowałem z kostkami słomy. Uprawiałem w nich, w sposób zupełnie partyzancki i bez żadnych wstępnych zabiegów, ziemniaki, pomidory, paprykę, dynię olbrzymią i ozdobną, kapustę i cukinie. W przypadku cukini, ziemniaków i dyni plony przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Pomidory z wyjątkiem koktajlowych plonowały średnio i bardzo leniwie. Natomiast kapusta i papryka - porażka. Poczyniłem również pewną obserwacje: warzywa uprawiane w ten sposób rozpędzają się bardzo powoli.

    W tym roku również staruje z kostkami słomy i poza cukinia, ziemniakami i pomidorami koktajlowymi startuje z fasolką szparagową w rozmaitych wariantach kolorystycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za podzielenie się!
      napiszesz coś więcej o tym partyzanckim sposobie? :) czy zupełnie nic nie robiłeś przed i wsadziłeś do suchej słomy, tylko deszcz, czy jak? i jak teraz planujesz - tak samo?

      Usuń
    2. W zeszłym roku, na dwa tygodnie przed sadzeniem, ustawiłem kostki na ziemi. Trafiłem akurat na tydzień dość intensywnych opadów więc słoma zdążyła naciągnąć wilgocią. Do dołków sypnąłem nieco ziemi zmieszanej z nieprzerobionym kompostem, wysadziłem roślinki i od czasu do czasu do czasu podlewałem nawozem z pokrzywy. Wypada dodać, że słoma którą posiadam jest słomą starą, kilku letnią. Pozyskałem ją ze starej stodoły, w której zalegała latami nikomu nie potrzebna.

      W tym roku zacząłem nieco wcześniej. Już z końcem marca kostki zostały wystawione na miejsca docelowe. Większych zabiegów nie planuję. No może lekko podleje cienkim nawozem z króliczych bobków.

      Usuń
    3. dziękuję za cenne wskazówki!

      Usuń