DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 2 kwietnia 2017

Food Forest w Indiach. Plantacja przypraw Sahakari Spice Plant.



Opowieść przewodnika o tym, jak powstała ta plantacja przypraw, zainspirowała mnie do opisania i pokazania jej tutaj.

Pewien mężczyzna mieszkał w domu, otoczony dużą powierzchnią - swoją ziemią. W tym czasach, a było to jakieś -dzieści lat temu, odległość do miasteczka była spora i mężczyzna musiał pokonywać ją pieszo, jeśli chciał zrobić np. zakupy. Wiele razy robił zakupy, po czym wracał do domu i orientował się, że znowu zapomniał kupić przypraw. Przyprawy - małe paczuszki, często zapominał... Wkurzyło go to i postanowił zasadzić sobie własne przyprawy. Sadził i sadził, tak się rozsadził, że dało to początek plantacji przypraw...

Poza opowieścią zachwycił mnie też kompost... i tak naprawdę od niego zaczęłam fotografować.



Mówisz: plantacja, i masz w głowie często coś uporządkowanego - pole bawełny na przykład... pole tego czy tamtego, zagon ziemniaków lub grządki z równo posadzonymi ananasami.





Indie, Goa, Ponda. Tutaj rośliny nie rosną w żadnym porządku - nie ma osobno pieprzu, a osobno wanilii... Wanilie oplatają drzewa w przypadkowych miejscach, a pieprz rośnie, gdzie go posiano lub się posiał. Idąc przez plantację, natykamy się na rośliny jadalne, które rosną w swoim sąsiedztwie, rozrzucone po obszarze 4,5 hektara ziemi.

Skojarzyło mi się to z hasłem food forest. Skojarzyło mi się z permakulturą.

Bananowców pełno...


Ananasy...



...i chlebowce.


Zobaczyłam, jak rośnie gałka muszkatołowa - wygląda jak zielone morele, bo jest to drzewo.



Dowiedziałam się, że wanilia jest pnączem i mi przypomina trochę z daleka hoję - roślinę pokojową.


Kardamon zbiera się z miejsc przy korzeniu rośliny, a goździki tą nic innego jak nierozkwitnięte pąki kwiatów! I najlepsze są brązowe, a gorszej jakości będą czarne.
Kakaowiec - piękne drzewo.



Poza tym mają kompost... wielki. Rozrzucają go potem pomiędzy rośliny.



Ściółka leży oczywiście.



Czytam na ich stronie http://www.sahakarifarms.com, że mają wprowadzane nawadnianie i zraszanie, bo klimat jednak jest gorący i często suchy (poza porą monsunu) i nawadnianie jest konieczne.


















Na plantacji jest destylarnia orzechów nerkowca - robią z niej bimber. Orzechy nerkowca rosną niesamowicie....



Wycieczka kończy się lunchem, gdzie przeważają dania wegetariańskie i wegańskie, a 3 pojemniki to mięso, gdyby ktoś chciał. Bardzo mi się to podoba, bo u nas w Polsce jest jeszcze na odwrót...



A na koniec akcent: tak wygląda ulica, biegnąca przez nadmorskie wioski na Goa. Drzewa się szanuje, nawet jeśli przyczyną było lenistwo lub zaniechanie - bo lenistwo lub zaniechanie jest bardzo często dobre. Inny temat...




Joanna.


PS. Za jakość zdjęć przepraszam - były robione telefonem, gdyż nie planowałam wcale o tym pisać... ale ten kompost...

6 komentarzy:

  1. Rozumiem zachwyt nad kompostem, każdy prawdziwy ogrodnik zrozumie:) Plantacja faktycznie bardziej przypomina las niż cokolwiek innego - dowód, że nie wszystko musi być "pod linijkę", że da się bardziej naturalnie

    OdpowiedzUsuń
  2. dużo się dowiedziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne miejsce :) Wanilia jest cudownym pnączem, a w dodatku pięknym Storczykiem. Duzo Hindusów jest wegetarianami, to cześć ich kultury / religii :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przyznam, że o wanilii tego nie wiedziałam.
      A Indie to raj dla turystów-wegetarian, nawet wegan. Do tego te wszechobecne zwierzęta, krowy i świnie chodzące sobie po uliczkach, spacerujące po plaży, wszędzie psy... jest w tym coś.

      Usuń
  4. Z podobnego powodu mam kury. Ile razy można latać po ,,głupie jajko" do oddalonego sklepu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli jeszcze raz ktoś się przyczepi do mojego otwartego kompostu to każę mu się wypchać i jechać do Indii :D Mam tak właśnie jak tutaj. Mam glinę i każde miejsce pod cokolwiek (prócz drzew) staje się miejscem kompostowania. Po roku góra dwóch mam piękną, czarną ziemię i kompostowanie przenosi się w inne miejsce.

    OdpowiedzUsuń