DOŁĄCZ!

Translate

wtorek, 11 kwietnia 2017

Efekty tworzenia rabaty warstwowej, czyli jak się wszystko po zimie przerobiło.


Na jesień tworzyłam nowe rabaty lub na częściach warzywnych tworzyłam warstwowe grządki.
Opowiadałam o tym w kilku miejscach, między innymi:




Ta rabata była robiona na części już uprawianej.
We wrześniu wyglądało to tak:


Wysypałam trochę kurzaka i sukcesywnie dokładałam materii organicznej.



Tu dostawa świeżo skoszonej trawy od sąsiada, widać, była. W innej części liście - co miałam, to dokładałam...


A na koniec przykryłam słomą i tak do wiosny zostało.



Teraz!

Poza tym, że zboże rośnie na tej części co to było w słomie (będę je wycinać - dodatkowa materia zielona), to rozgrzebałam rękami warstwę wierzchnią i efekt bardzo mi się podoba.



Trochę o tym opowiadam tutaj:




Zachęcam do zamiany nawet trawnika w rabaty tym sposobem.
Tutaj pokazuję przykład innej grządki, która stworzyła się też od jesieni do teraz na trawniku.



Zwłaszcza fajne jest to na jesień, bo w zimie się przerabia, ale jeśli teraz - na wiosnę - macie część, której i tak nie używacie, a chcecie zagospodarować tak, żeby jesienią coś już móc wsadzać, to też można. Tutaj instrukcje takie krok po kroku. Myślę, że jak będziecie podlewać regularnie, to można to przerabianie się przyspieszyć.



Joanna.


5 komentarzy:

  1. Kompostownik robię w miejsce przyszłej rabaty czy ogólnie nasadzeń i mniej więcej od jesieni do wiosny mam pod nim piękną ziemię, a u mnie gliniasta, więc mega siłę ma taki kompostownik :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie podobnie to wygląda jak u Ciebie. Rozgarniam ściółkę i robię wow. Miękka, bogata gleba, pełna wszelkiego życia. A była wcześniej jak to na Podlasiu, laski, piaski i karaski. No to u mnie były piaski a w części podwórka rapa. to taka czerwona ziemia, którą można ruszyć jedynie jak jest mokro. Jak są latem upały to gracka odskakuje z brzękiem tak jak od kamienia. Tam jeszcze rabat nie robiłam ale sadziłam dynie. Kopaliśmy dosyć spore dołki i dawaliśmy do tych dołków dwudziesto litrowe wiadro kompostu a potem cały czas dodawałam jakąś ściółkę i tak dynie sadziłam na tym już dwa lata i były super.
    jeszcze chciałam napisać o tej mojej jabłonce, o której wspominałam pod postem o przytulaniu. Jest ona otoczona takim kamiennym kręgiem średnicy ok 1,5 m. W zeszłym roku postanowiłam, że wszystkie nadgniłe jabłka, zamiast je wynosić do kompostu pójdą do tego kręgu razem z wszystkimi zgrabionymi z pod niej liśćmi i trochę skoszonej trawy. Teraz na wiosną jak zajrzałam pod tą ściółkę to po prostu szok jak tam wszystko żyje aż się rusza. Roi się od dżdżownic i innych żyjątek. Myślę, że jabłoneczka powinna być zadowolona.
    Pozdrawiam. Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta czerwona ziemia, wiem co masz na myśli, ale nie miałam przyjemności z nią pracować :)
      ściółką można poprawić strukturę chyba każdej ziemi, trwać to może kilka sezonów, ale jest skuteczne. można też zakładać nowe rabaty, podwyższone, wtedy jednak trzeba mieć jakiś kompost lub ziemię, żeby w nie wsypać poza tymi materiałami azotowymi i węglowymi.
      z jabłonką to chyba dobry pomysł, chociaż niektórzy się pewnie obruszą, że wszystkie choroby itp. itp. ale ja też uważam, że skoro coś spadło w danym miejscu, to w danym miejscu mu najlepiej będzie i jeśli nie trzeba, to nie przenosić. ładnie musi wyglądać ten kamienny krąg :)

      Usuń
  3. Muszę jeszcze coś dodać w kwestii zeszłorocznego ściółkowanie grządek. Na jesień posadziłam kawałek truskawek (tak 3 na 6 metrów)i zaściółkowałam sporą ilością skoszonej trawy, a że czas się trafił bardzo deszczowy to wyobraźcie sobie, że ani razu ich nie podlewałam pomimo, że potem była długo susza. Wypadły 3 krzaczki. Reszta dzielnie wylazła spod ściółki i ma się dobrze. Ale wiąże się z tym jeszcze jeden zabawny incydent. W minioną niedzielę zauważyliśmy znajomego kwiczoła (chyba, w każdym razie jakiś drozdowaty to był), który pilnie pracował na moim zagonku truskawek. Mąż stwierdził, że on zbiera materiał na gniazdo ale po dokładniejszym przyjrzeniu się stwierdziliśmy, że on ty przyleciał na obiad. Tak metodycznie sobie dreptał między rzędami i co krok zbierał dziobem kępę ściółki i obracał ją na drugą stronę. Potem dwa, trzy razy dziób, dziób i następny krok, znowu obrót ściółki i tak dalej. Obserwowaliśmy go z okna więc rozmiaru całej operacji trudno było dostrzec ale później już będąc w ogrodzie okazało się że dwie trzecie grzędy jest tak przewietrzona. Nadawał by się do sianokosów skubaniec. Bioróżnorodność mi się zwiększa :)
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to natura sama wysyła swoich do przerzucania ściółki :D super przykład!

      Usuń