DOŁĄCZ!

Translate

czwartek, 26 stycznia 2017

Skąd wziąć darmowy materiał na ściółkę, gdy go nie masz, czyli jak nalać z (pozornie) pustego, aby mieć pełne.

O zaletach ściółkowania rozpisuję się od ponad roku w związku z permakulturą, której założenia staram się wprowadzać na działce (jest nawet osobna kategoria na posty z nią związane).
Do mnie przemawia w tej chwili najbardziej idea nie przekopywania, przy jednoczesnym ściółkowaniu, czyli nie pozostawianiu gleby tzw. gołej, bo to zwykle nie ma miejsca w naturze (a chcemy naśladować naturę jak najbardziej). No i z tym ściółkowaniem to jest super idea i można słomą, zrębkami, sianem, świeżo skoszoną trawą, innymi ścinkami zielonymi, liśćmi, kompostem, gałązkami itp. itd. Super.

Tylko teraz, skąd to wszystko wziąć, jeśli się nie mieszka przy lesie lub łące, jeśli się nie ma hektara lub dwóch, skąd można pozyskać siano, jeśli się nie ma pola pszenicy, skąd dostaniemy słomę, jeśli się nie ma maszynki do przerabiania gałęzi na zrębki lub, co gorsza, dojścia do tychże gałęzi.


Jeśli mieszkasz w mieście i masz tam przydomowy ogródek albo działkę, jeśli nie masz skąd pozyskać materiału na ściółkę, bo nie kosisz trawy, nie uprawiasz pszenicy, nie masz zrębków i nie masz pieniędzy, żeby to wszystko kupić, to ten mini-poradnik jest właśnie dla Ciebie.



Skąd ZA DARMO pozyskać ściółkę.

1. Nawiąż kontakt z sąsiadem. 

Czy mieszkasz w domku, czy w mieszkaniu, zwykle ktoś niedaleko ma niejaki trawnik (bo to modne teraz i ludzie lubią, jak to wygląda), który sobie kosi. Podejdź, zapytaj czy byś nie mógł/mogła po koszeniu sobie tej jego trawy zgrabić. Dla niego korzyść, bo ktoś mu zagrabi, a dla Ciebie materiał na ściółkę. Dodatkowo może ma jakieś szybko rosnące krzewy, które przycina i odda Ci gałązki. To samo w ogródkach działkowych - może ktoś ma trawnik i nie ma kompostownika i właśnie nie wie, co z taką ilością trawy począć?



Regularna współpraca, regularne dostawy. Nawet mała ilość tej materii, ale często i zobaczysz jak szybko pomoże Ci wyściółkować Twój ogródek.

W ramach wdzięczności, możesz co jakiś czas podarować własne warzywka, wyhodowane przy pomocy tejże ściółki ;). 


Uwaga - upewnij się, że sąsiad nie jest sympatykiem roundupu lub innych temu podobnych specyfików, niszczących tzw. chwasty. Zapytaj też, czy nawozi trawnik sztucznie. Jak już jesteś na tej stronie i czytasz tego posta o ściółkowaniu, to zakładam, że takich chemikaliów żadne z nas nie chce u siebie w ogrodzie ;).

Dodatkowa korzyść to zacieśnianie relacji międzyludzkich ze społecznością sąsiedzką. Nigdy nie wiesz, kiedy się to może obu stronom przydać... :)

Ja mam takiego właśnie Sąsiada - pozdrawiam Wojtka :).

2. Sprawdź aukcje. 

Olx czy inne podobne serwisy aukcyjne, najczęściej te darmowe, są źródłem super ogłoszeń w kategorii Rolnictwo czy Dom i Ogród. Często znajdziesz tu rzeczy z Twojej okolicy, których ludzie chcą się pozbyć, nawet za darmo. Wiele jest aukcji np. o dostępnym sianie, które trzeba sobie tylko (czasem aż) odebrać. Słoma też nieraz będzie za darmo albo gałęzie ze ściętych drzewek.


Problem natomiast możesz mieć z transportem. Tutaj znowu odsyłam do sąsiada czy znajomego, co to może ma przyczepkę, i za kilka kg cukinii jest Ci ją w stanie pożyczyć :).

Handel wymienny rządzi w takich sytuacjach, a ludzie bardzo lubią warzywa ekologiczne, wyhodowane z miłością :). Nie bój się więc otwarcie o tym powiedzieć i wiedz, że kilogram Twojej cukinii nie kosztuje w tym czasie 1,50zł, a 10 zł, bo jest EKO i ORGANIC :).



3.Bądź otwarty i zawsze gotowy. 

W bagażniku w sezonie wożę torby wielkie, foliowe, skrzynkę i takie tam rzeczy. Pojemniki, do których można władować sporo.

Jeśli odwiedzam akurat rodzinę i patrzę, a oni skosili, to dawaj wyciągam wory i ładuję sobie tą trawę. Jeśli jestem u znajomych na grillu, patrzę, a tam stos zgrabionego materiału po cięciu żywopłotu przed imprezą, proponuję, że pomogę w jego posprzątaniu.

Dostrzegaj okazje i łap je. Nie wstydź się! Taka akcja dodatkowo na pewno wywoła pytania i zainteresowanie, co Ty tam w ogóle w tym ogrodzie robisz... Tu pozornie śmiechy i chichy, a Twoje doświadczenie może naprawdę kogoś zainspirować albo zaowocować współpracą w zakresie zasilania ogród w ściółkę lub jakąkolwiek inną.

Otwórz się. I bierz, co Ci Wszechświat właśnie oferuje :).



4. Udzielaj się, bierz udział. 

Wykład o permakulturze z 2016.
Spotykaj się z ludźmi o podobnych zainteresowaniach, dołączaj do grup na portalach społecznościowych, chodź na kursy, wykłady, zjazdy, dziel się swoją wiedzą, oferuj, dawaj i przyjmuj. W takich miejscach/społecznościach poznasz osoby z podobnym doświadczeniem, planem, często z Twojej okolicy. Dowiesz się, że ktoś ma podobny problem i jak go można rozwiązać. Ten ma znajomego rolnika, tamten firmę transportową, a jeszcze inny mieszka przy lesie. Połączycie siły i ani się obejrzysz, a nie dość, że ogród zaścielony, to jeszcze nowi przyjaciele :).

W kupie siła!

np. http://ogrodniczaobsesja.blogspot.com/2016/01/kazdy-jest-ogrodnikiem-projektowanie.html
ostatnio kurs (ciągle trwa, gdy to piszę i można dołączać!) http://ogrodniczaobsesja.blogspot.com/2016/01/kazdy-jest-ogrodnikiem-projektowanie.html

5. Zagrab sobie liście. 

Na jesień budzi się w ludziach nagle obsesja "sprzątania" o grabią oraz często palą liście - bo tam choroby, bakterie, zgnilizna i samo zło... Wykorzystaj to.

Zaproponuj, że zgrabisz i zabierzesz. Zapytaj, czy te zgrabione możesz sobie wziąć. Zwykle nie trzeba iść daleko, bo większość ludzi naprawdę grabi. I to jest super sport dla ciała, tylko korzyści dla przyrody marne. Ale za to Ty możesz skorzystać i kawałek przyrody, o który akurat dbasz.



W miejscach oddalonych od głównych dróg, możesz spokojnie zgrabić sobie liście. Nie bądź zachłanny, nie przyjeżdżaj ciężarówką i z ekipą pomocników, bo liście są ziemi też potrzebne i powinny leżeć tam, gdzie spadają. Natomiast jeśli sobie zagrabisz kilka worków z różnych miejsc, to nikomu krzywda się nie stanie.

6. Spaceruj.

Po lesie, łące, parku. Przejedź się rowerem. Wyłącz myślenie, a nie wiesz nawet kiedy jeszcze inny pomysł na pozyskanie ściółki przyjdzie Ci do głowy. Potem się nim podziel z innymi :)



A na koniec filmik, jak to Wrocław ściółkuje (zamierzone to, czy nie, ściółka jest :)).



Joanna. 

21 komentarzy:

  1. Ciekawy post. Muszę ogarnąć słomę na OLX właśnie ;)
    Od jakiegoś czasu szukam jakiś ciekawych spotkań i wykładów w okolicach Gdańska. Może wiesz o takowych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem o Gdańsku na ten moment, ale dam znać Benowi, że taka potrzeba jest, jestem pewna, że jak się więcej ludzi zbierze, to może w następnym sezonie nad morze się wybierze. Możesz ten napisać do niego na Permakultura.Edu.PL (fb).
      Na fb mamy grupy Permakultura Wrocław, Permakultura Warszawa, może założysz Permakultura Gdańsk, a ja chętnie pomogę w promocji grupy :)i zobaczysz, poznasz ludzi ze swojej okolicy i wtedy na pewno coś się zorganizuje i więcej informacji będzie do Was docierać. Co Ty na to? Możemy kontynuować temat ogrodniczaobsesja@gmail.com zapraszam :)

      Usuń
  2. Robię dokładnie tak jak piszesz. Sąsiad przez siatkę nie uprawia swojej działki tylko zasiał trawę. Ja zabieram skoszoną trawę on ma spokój i dodatkowo zawsze coś świeżego podrzucę. Tylko to trochę za mało. Pozdrawiam:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moj facet nazywa moj kochany samochodzik 'gownowozem' i mowi, ze to wstyd i hanba takie rzeczy wozic ;)) ale warzywka eco smakuja, oj smakuja...

    OdpowiedzUsuń
  4. Również zwożę do ogrodu co tylko się da. Naprawdę wystarczy czasem popytać znajomych i znajomych znajomych czy nie znają kogoś prowadzącego nawet niewielkie gospodarstwo. A jak się już nawiąże kontakt, to i słomę i obornik można mieć praktycznie za darmo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podpowiadam sposoby: "poczęstowanie się" spod bloku dla miastowych i przyjezdnych) liśćmi (gotowymi!!) zagrabionymi i popakowanymi w worki. Nazbierałam tak sporo materiału do kompostownika (z każdym kursem samochodu na działkę). Działa tylko jesienią. Wiosna, latem planuje częstowanie się workami z trawą. Jak do te pory mi się nie udało bo trawa bezpośrednio po skoszeniu pakowana do podstawionego samochodu (zieleni miejskiej), ale kto wie... I jako żywo nawożenia, pryskania itd trawy pod blokiem nie zaobserwowałam. I nie mam wyrzutów z "częstowania się" bo przecież to są odpady, które trzeba wywieźć (spalanie paliwa) do kompostowni, włożyć pracę maszyn i urządzeń (energia elektryczna i paliwa), a potem jest kłopot ze zbytem kompostu i najczęściej trafia do rekultywacji składowiska odpadów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie! Jestem też za takim częstowaniem się, jedyne co, to żeby zwrócić uwagę na miejsce, z którego się częstujemy, bliskości ulicy (gdzie spaliny) itd.

      Usuń
  6. Ale extra wpis :-)Jesienią odziedziczyłam 20 arów z drewnianym domem i stawem, a wszystko to pod lasem. Od wiosny planuję tam małą ingerencję, a mianowicie założę ogród leśny. I głównym problemem mam z szaleńczo rosnącymi zielskami. I dopóki było tylko zielsko, było ok, ale teraz mam tam już trochę nasadzeń. powstało mi więc w głowie pytanie, czym je ściółkować? Dzięki za podpowiedzi :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Dodam jeszcze, że można się częstować kartonowymi opakowaniami z supermarketów czy innych sklepów i ściółkować nimi ziemię wokół np drzewek lub inne miejsca z których chcemy się pozbyć uciążliwych chwastów np perzu.
    Mam jeszcze pytanie odnośnie możliwości wykorzystania w ogrodzie liści z orzecha włoskiego. Wiem, że nie wolno ich dawać do kompostu czy ściółkować innych roślin bo to wpływa na nie niekorzystnie. Zastanawiam się czy szkodzi natomiast samym orzechom. W naturze nikt ich przecież nie wygrabia tylko leżą tam gdzie spadną. Mam na swoim podwórku 4 włoskie orzechy. Jesienią to moc liści, które trzeba jakoś zutylizować a jednocześnie ciągły brak materiału do ściółkowania. Może wystarczy podgrabić je pod orzech? Czy znacie może jakieś inne sposoby na ich wykorzystanie skoro w ogrodzie nie ma odpadów?
    Z góry dziękuję za ewentualne podpowiedzi oraz za inne świetne wpisy. Blog bardzo mi się podoba :) Pozdrawiam i życzę udanego sezonu.
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edyto, dziękuję za to pytanie o liście orzecha włoskiego. Ponieważ jest to temat szerszy i dyskusyjny, przygotuję o tym wkrótce osobnego posta.
      pozdrawiam!

      Usuń
  8. Tak mnie zachęciłaś, że postanowiłam zadać jeszcze jedno pytanie w tym temacie. Sąsiad oferuje mi spore ilości gałęzi z iglaków. Wydaje mi się, że zakwaszają one glebę i ewentualnie nadawałyby się pod borówkę amerykańską,której akurat nie mam. Czy można używać zrębków roślin iglastych do ściółkowania? Jakie rośliny tolerowałyby je? Do czego innego ewentualnie można ich użyć? Szkoda aby tyle materiału organicznego się marnowało.
    Pozdrawiam.
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak czujesz?
      Jeśli to zrębki, ja bym brała. Jeśli gałęzie, części zielone, też bym brała... W najgorszym razie można je przekompostować albo dodać do kompostu. Tak, zakwaszają trochę, ale jak dodasz innej materii, to zbalansujesz.
      Mnie też by było szkoda tyle materiału.
      W temacie wykorzystania zrębków, polecam Ci film "Powrót do Edenu" (gość to Paul Gautschi) jeśli jeszcze się nie zetknęłaś. Można znaleźć na youtube (Back to Eden), są tam też na polski tłumaczone. Albo tutaj https://vimeo.com/28055108

      Usuń
  9. Tak, oglądałam "Back to Eden" ale zrozumiałam, że on używa tylko zrębków drzew liściastych. (Nagle poczułam potrzebę obejrzenia tego jeszcze raz. Te filmy są takie entuzjastyczne i podnoszące na duchu)
    Teraz uświadomiłam sobie jedną rzecz. Moja mama uprawia borówkę amerykańską. To dość skomplikowana procedura bo trzeba wykopać jej dość spory dół i starannie przygotować kwaśne stanowisko. A jednak po jakimś czasie borówka zaczyna marnieć bo już ma nie dość kwaśno czyli kwasowość neutralizuje się z czasem ew można chyba posypać jakimś wapnem. A może wymyślimy jakiś prostszy sposób uprawy borówki na wzór Paula Gautschi - ściółkowanie tylko zrębkami iglaków :)
    Pozdrawiam. Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że nie wiedziałam, że liściastych tylko używają...
      Do borówek niech Mama jeszcze wysypuje fusy od kawy, one lekko zakwaszają też. Ja tak robię, ale borówki mam cztery i słabe, po posadzeniu dwa lata temu miałam sezon z nornicami i mocno je sfatygowały, a w zeszłym roku była rekonwalescencja. Wrzucam tam właśnie fusy kawowe i iglaste części roślin, podlewam też gnojówkami od czasu do czasu.

      Usuń
  10. Obejrzałam te filmy jeszcze raz i faktycznie nie było tam nic, że tylko liściaste ale mam wrażenie, że oglądałam kiedyś coś jeszcze, taki odcinek o tym wielkim rębaku, którym on te wszystkie gałęzie przerabia. A może zasugerowałam się czymś innym i tak mi w głowie zostało???
    Teraz jednak mam inne pytanie. Natknęłam się w jakimś artykule, że jeśli się nie da obornika czyli odpowiedniej dawki azotu to ściółka nie będzie się odpowiednio rozkładać a rośliny i tak będą wygłodzone. Ale jak się nie mylę to ten gość od Edenu też ani słowem nie wspominał, że daje obornik a jednak to wszystko działa. Bo ja chwilowo nie mam wcale dostępu do obornika i trochę się zmartwiłam.
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musiałabym zgłębić ten temat edenowy dokładnie, bo pewnie są tam inne elementy, które trzeba wziąć pod uwagę. na razie nie mam szansy uprawiać w samych zrębkach, stąd nie zgłębiam aż tak tematu, ale przyznam, że jest to bardzo inspirujące :)

      Usuń
    2. Doczytałam trochę o "edenie" i oni tam mają zwierzęta, których odchodami nawożą. więc z tego, co czytam, to po prostu używają nawozu - naturalnego, zwierzęcego, ale zawsze. azotu więc dodają, a już na pewno na początku, kiedy zrębki, przerabiając się, zużywają ten azot z ziemi.

      Usuń