DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 15 stycznia 2017

RODOS w Polsce, czyli 6 zalet ogródków działkowych.

Rodzinne Ogródki Działkowe Otoczone Siatką - wyjaśniam :). Taki żartobliwy sposób odpowiedzi na pytanie, gdzie spędzasz w tym roku wakacje. Działki mają fajną, długą historię w Polsce no i tradycję, dzięki czemu ciągle mogę uprawiać ogródek w miejscu, gdzie zapewne jakiś deweloper dawno postawiłby osiedle. Ale nie tylko w Polsce jest kultura działek i o tym napiszę na końcu posta, podam też fajne linki :). A tymczasem, bazując na własnym doświadczeniu oraz odczuciu ogólnego trendu, przybliżam, jakie są zalety "posiadania" (bo tego się nie posiada, a dzierżawi właściwie; posiadać można jedynie nasadzenia i części architektury, które sobie tam zbudowaliśmy itp.) ogrodu działkowego. 


Zacznę o praktycznych aspektów. 


1. Łatwość wejścia w "posiadanie". 
Działkę można nabyć na 3 sposoby:

-> w drodze przeniesienia praw (podpisujesz umowę z kimś, od kogo przejmujesz ogród, umawiając się jednocześnie na kwotę zapłaty za nasadzenia czy budynki, czyli to, co rośnie lub stoi na działce; ważne - tutaj, jeśli nie jest to osoba bliska, zarząd ROD może odrzucić taki wniosek; u nas np. zarząd prosi działkowców o wcześniejsze skontaktowanie się, jeśli ktoś chce zbyć ogród; na wolne działki często czekają inni, zapisani na listę, ale czasem nie :))


-> podpisując umowę dzierżawy z zarządem ROD lub prezydium okręgowego zarządu (czyli kontaktujesz się z oficjałami i sprawdzasz, czy mają wolne ogrody, i jeśli tak, to bezpośrednio z nimi załatwiasz)

-> kiedy umrze Ci małżonek - przez wstąpienie w prawo do działki (najsmutniejszy raczej sposób)

Po szczegóły ustawy i druki, wnioski itp. odsyłam na stronę Polskiego Związku Działkowców pzd.pl/artykuly/13205/86/Prawo-do-dzialki-wedlug-nowej-ustawy.html

2. Stosunkowo niskie opłaty. 

Co roku każdy działkowiec ma obowiązek uiszczania opłat i u nas w roku 2016 było to tak:

Składka członkowska -  6 zł  od działkowca.
Opłata na inwestycje i remonty - 20 zł od działkowca.
Opłata ogrodowa 0, 40 zł x m2(http://rodtulipan.siechnice.com.pl/)

Jeśli mam ogródek np. 300 mkw, to opłata ogrodowa mi wyjdzie 120 zł, plus 26, razem 146 zł na rok, czyli ok. 12 zł na miesiąc.
Oczywiście, w innych ogrodach te opłaty mogą być inne, bo to zależy jak ogrody są wyposażone, jak ludzie chcą się składać na inwestycje i różne inne czynniki. Co roku jest walne zebranie, na które zaproszony jest każdy działkowiec i gdzie poddaje się pod głosowanie właśnie taki budżet na każdy rok.

Natomiast nawet jeśli jest to 400 zł rocznie, to wychodzi ok. 33 zł za miesiąc. Moim zdaniem i tak warto, ostateczna ocena oczywiście zależy od zainteresowanego.

3. Zielone w środku miasta. 



Między budynkami, szosami i przewalającymi się pojazdami, można usiąść w otoczeniu zieleni i nawet w ciszy albo wśród śpiewu ptaków, i poczuć się zupełnie inaczej.
Działka to ucieczka - od miasta. Możesz mieć rekreacyjną, czyli trawniczek i krzewy czy drzewa, może kwiaty... co tam chcesz. Możesz mieć małe pole uprawne. Możesz postawić altanę, ale nie musisz. Możesz zaprosić gości. Niektóre działki są otwarte dla spacerowiczów, wtedy mają też funkcję parku.
Bardzo fajna część miasta, odskocznia, a wiemy, że tego potrzebujemy.

4. Własne zbiory. 

To chyba coś, co powinnam wymienić na pierwszym miejscu... możliwość zapewnienia sobie własnych, ekologicznych warzyw, owoców i ziół.
Własne zbiory to kontakt z ziemią, poznawanie roślin, wielka satysfakcja z doświadczeń przez cały cykl - od planowania do realizacji, i oczywiście radość z własnego, zdrowego efektu końcowego.
Ja nie używam nawozów chemicznych ani takich środków ochrony roślin i zachęcam do tego samego. Jest mnóstwo sposobów na naturalne nawozy i opryski (np tutaj czy tutaj).



5. Bycie częścią społeczności. 

Działkowicze tworzą własną społeczność, której czujesz się częścią. Gdzieś przynależysz.
Ja mam bardzo miłe doświadczenia z otrzymywaniem pomocy (np. jak naprawiałam studnię abisyńską tutaj), czy nawet z krzyczanym zza siatki "szczęść boże" - jakkolwiek dziwne się to może wydawać w tzw. dzisiejszych czasach, ja to odbieram jako bardzo miły gest - ktoś życzy Ci najlepszego przy pracy (bo usłyszysz to raczej, jak pracujesz, a nie jak się opalasz czy grillujesz...).

Żywot człowieka poczciwego (Ogrody Działkowe "Zgoda" Pionki) 2007 Michał Grosiak: 

Miłe zagadać z sąsiadem, wymienić się sadzonkami, nasionami czy obdarować lub być obdarowanym nadwyżkami zbiorów. Bardzo miłe :)

6. Pomysł na wakacje. 

Śmiej się, śmiej, ale często nasze miejskie RODOS jest dużo atrakcyjniejsze niż Bahamy :P.
I to nie tylko finansowo.
Na Bahamy nie zabierzesz dalszej rodziny i przyjaciół, a na działkę - tak.
Na Bahamach nie zrobisz sobie swojego grilla, tylko musisz jeść, co dają, a na działce - tak.
Na Bahamach nie osłonisz się od słońca w cieniu jabłonki, a na działce - tak.
Na Bahamach nie zerwiesz czereśni prosto z drzewa i do buzi, a na działce - tak.
Na Bahamach nie zobaczysz świetlików czerwcowym wieczorem, a na działce - tak.
Na Bahamach nie skopiesz własnej grządki, a na działce - tak.
Na Bahamach nie zrobisz herbaty ze swoich świeżych ziół, a na działce - tak.
Na Bahamach nie zanurzysz zmęczonych stóp w lodowatej wodzie prosto ze studni, a na działce - tak.

Mówić dalej? :)




A na koniec o tym, jak to jest w innych krajach. 

Jak jedziesz autem czy pociągiem na południe, wchód lub zachód (albo promem na północ :)) to widzisz podobne obrazki - ogródki działkowe rozciągają się, często na obrzeżach miast i tam je właśnie mijasz.

Czechy, Niemcy, Austria, Szwajcaria, Wielka Brytania, Ukraina, Rosja, Białoruś, Francja, Szwecja, Dania i Norwegia itp - wszystkie te kraje (i więcej!) mają tradycje ogródków działkowych, która sięga poprzednich stuleci. To nie jest tylko nasz polski, postkomunistyczny "wymysł". Ucieszy niektórych, że nawet Amerykanie mają działki? No to mają :).

Nawet zrobili o nas filmik - polskie ogródki działkowe z perspektywy Amerykanów - proszę bardzo:

Polskie Ogrodki Dzialkowe Polish Gardens - An American Perspective

Super film o działkach w Szwajcarii Unser Garten Eden w reż. Mano Khalil o bardzo międzynarodowej społeczności ogródków pod Bernem. Tutaj zajawka:


Pamiętam, kiedyś oglądałam z polskim albo angielskim tłumaczeniem, niestety nie mogę znaleźć w sieci, czy jest udostępniony za darmo. Może komuś się uda i się podzieli?

Anglicy to chyba przodują w swoich "allotments" :). Mam wrażenie, patrząc na tradycję programu "Gardener's World", że kultura ogrodów jest bardzo na wyspach rozpowszechniona i każdy wie, kto to jest Monty Don. Ale to tylko moje wrażenie, bo oglądam ten angielski program, a nie żaden francuski ani rosyjski... Marketing działa ;).

Według poniższego filmu z bodaj 2014 roku w Wielkiej Brytanii jest ponad 200 city farms (w wolnym tłumaczeniu organizacji ogrodniczych, skupiających ogrody w granicach miasta) i ponad 1 tysiąc community gardens, czyli znowu: organizacji ogródków działkowych.


Community Gardens, London

Działki w Szwecji - w zdjęciach, można pooglądać - czy bardzo się różnią od naszych? A na plus a la weselna muzyka hehehe :D

Allotment Gardens Helsingborg Sweden

A to spojrzenie na Rosję: 

Prime Time explores the roots of Russians' obsession with growing your own

 

Russian culture - gardening, russian dacha, русский сад, русская дача, Russian garden

 A co robić w ogrodzie w zimie uczy filmik z 1943 roku :)

Winter Work In The Garden - Wartime Gardening 1943 WWII ["Zimowa praca w ogrodzie - ogród podczas II wojny światowej", 1943]

Może macie jakieś doświadczenia z działkami zza granicy? Podzielcie się. 


Joanna.

11 komentarzy:

  1. Jestem od roku posiadaczką RODOS i cała moja rodzina jest z tego tytułu przeszczęśliwa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Do zalet ogródków działkowych dodałabym jeszcze: możliwość obserwowania natury z bliska. Mam ogródek działkowy za miastem i tylu owadów co tak przez jeden sezon nie widziałam chyba całe życie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo pożyteczny wpis, obejrzałam nawet wszystkie filmiki! (prawie wszystkie, bo angielski trochę się dłuży).
    Rosyjski jest wręcz wzruszający. Moja koleżanka pasjami ogląda ruskiego pinteresta, gdzie znajduje mnóstwo przydatnych tipów nt. uprawy warzyw, tam to jest jednak ważna sprawa, widać od razu.
    Nie mam dużego doświadczenia dot. ogrodów działkowych za granicą, ale np. na każdej wystawie ogrodniczej w Niemczech, na jakiej byłam, jest dział przygotowany przez ichniejszy związek działkowców- przykładowe ogródki, recykling, upcykling, domki dla jeży i owadów, ogródki chwastów, oszczędzanie wody, kompostowanie, wszystko to w formie realizacji, ulotek, poradnictwa.
    Szwedzkie ogródki z filmu może mało reprezentatywne, bo typowo rekreacyjne (a wydaje mi się, że coraz więcej Szwedów uprawia warzywa, widziałam nawet ziemniaki w przedogródkach!) i z ciepłego miejsca Szwecji (Helsinborg to historycznie Dania), ale widać w nich charakterystyczny luz i celebrację lata (dużo kwiatów, miejsca wypoczynku, "chwasty" na równych prawach, byle kwitły). I flagi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Gosia za podzielenie się, bardzo ciekawe informacje. Ty bywasz w Szwecji, jacyś Twoi znajomi mają działki? Szwedzi właśnie z tego co słyszałam bardzo fajnie do tego tematu podchodzą :)

      Usuń
    2. moi "Szwedzi" (Polacy w Szwecji) mają wypoczynkowe ogrody prywatne, ale prawie każdy, podpatrując Szwedów, zakłada skrzyniowe warzywniki lub jagodniki (na poziomki np.). Jeżdżę do Sz od 10 lat mniej więcej i widzę, jak to się zmienia- z jednej strony coraz więcej użytkowych kwater nawet w starych ogrodach, więcej bylinowych rabat w miastach, z drugiej- więcej ogrodów "bezobsługowych" zakładanych przez firmy (iglaki, trawy, żwir- jak wszędzie :-()

      Usuń
  4. Powiedziałabym, że wejście w posiadanie wcale nie jest takie proste i tanie. Szczególnie tanie nie jest. W mieście stołecznym i okolicach ten eufemizm "przeniesienie praw" może kosztować kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy pln. Sama opłata członkowska też ok. 1000; a składki roczne powyżej 500 (na całe szczęście niekiedy obejmują ochronę w zimie). Można też wejść przez dziedziczenie po rodzicach/teściach. Jak widać wszystko zależy od regionu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, dzięki za informacje.
      Rzeczywiście składki mogą się różnić i pewnie w dużym mieście to jest więcej na rok, niż u mnie. Składka członkowska też istnieje, zapomniałam o tym, bo u mnie to było kilka lat temu, ale nie taka kwota na pewno - raczej 100 czy 200 złotych... Niektóre działki są bardzo dobrze wyposażone, na działce możesz mieć wodę, nawet prąd, na terenach toalety, place zabaw itp. U nas tego nie ma, stąd kwota niższa.
      Co do kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy złotych, to opłaty za nasadzenia, czyli na to, co na działce ktoś ma zbudowane i posadzone. Jeśli ktoś ma wypasioną altanę i jakieś egzotyczne nasadzenia i sobie wyceni na 50 tysięcy, to jego sprawa i nikt nie musi takiej działki brać. Jest za to sporo działek w "normalnych" cenach. Ja zapłaciłam 1500 zł za starą altanę, 3 jabłonie, 2 śliwy, 2 czereśnie, 1 wiśnię, krzewy owocowe, kwiaty, folię... Tak wycenili poprzedni właściciele i na to się umówiliśmy. Każdy działkę może obejrzeć i zapytać, skąd taki czy inny koszt. Działkowiec nie ma prawa sprzedawać tego komercyjnie, żeby sobie zarobić - cena jest za to, co tam jest, a to każdy widzi. Więc tu kwestia indywidualna i negocjacji.
      Dziedziczenie po rodzicach/teściach jest rzeczywiście w drugiej kolejności po małżonku (http://pzd.pl/przeniesienie-prawa-do-dzialki.html):

      11. Jako jedyna posiadam prawo do mojej działki. Kto po mojej śmierci będzie miał do niej prawo: mąż czy dorosła córka?

      W pierwszej kolejności mąż. Przysługuje mu 6 miesięcy na złożenie oświadczenia woli o wstąpieniu w prawo do dzierżawy działkowej. Jeżeli nie złoży takiego oświadczenia we wskazanym terminie, o prawo do działki mogą ubiegać się pozostałe osoby bliskie zmarłego, czyli jego zstępni, wstępni, rodzeństwo, dzieci rodzeństwa oraz osoby pozostające z nim w stosunku przysposobienia, a więc także dorosła córka.

      Usuń
  5. Czytając to co piszesz Asiu aż chce się zabierać, za taka formę wypoczynku/rozrywki, jutro pójdą w ruch wszelkie serwisy ogłoszeniowe aby chociaż zorientować się jakie są ceny i lokalizacje w moim mieście

    OdpowiedzUsuń
  6. Tu Maciek juz niedlugo szczesliwy posiadacz pierwszego w zyciu :) ogrodka. Podzielam sie pasją i ciesze sie ze mozna poczytac np na tym blogu bardzo ciekawe artykuly. Bardzo czesto spaceruje z moją suczką po niemieckich ogrodkach i miasteczkach. Niemcy uwielbiaja spedzac w nich czas, na wielu z nich stoją maszty od zaglowek, oraz krasnale i figorki przedstawiajace postacie z bajek. Niektore ogrodki przy wejsciu mają wywieszki welcome, i inne serdeczne napisy. Oni chyba aczkolwiek nie orientuje sie dokladnie maja inne przepisy gdyz ich domki i altanki sa naprawde spore. Idealnie sie po nich spaceruje, są duze i maja wiele tajemniczych uliczek. Na niektorych ogrodkach sa nawet puby gdzie niemcy popijaja piwo i jedza obiady (co mi osobiscie juz wydalo sie przesadą). Oczywiscie na co drugim ogrodku ba maszcie widnieje niemiecka flaga, ale to zapewne :) dla podkreslenia ze niemcy sa dla niemcow najcudowniejszym krajem mlekiem i euro plynacym ;) Maciek

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja właśnie przeprowadziłam się na wieś i już nie mogę się doczekać jak będę miała taki ogród :)

    OdpowiedzUsuń