DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 23 października 2016

Piękny październik. Latanie na boso, nasion zbieranie i inne...

Początek października był jeszcze bardzo ciepły i niekiedy słoneczny, niczym późne lato.

Zbierałam truskawki...

 

 Rosła dynia (jedna, tak) i cukinie.

























Piękne, trzymetrowe słoneczniki pod własnym ciężarem opadały do ziemi...



Kolory jesieni wszędzie.



Czas zbioru nasion. Aksamitki i nagietki w wielkich ilościach, do tego wilec, fasolka, słoneczniki...

 

A czasem nasiona "zbieram" tak, że je wykruszam po prostu wokoło... rozrzucam po ogrodzie.



Jeśli zima będzie łagodna, jestem pewna, że tu i ówdzie wyrosną pomidorki koktajlowe. Takie niespodzianki w ciągu ostatnich dwóch lat miałam już nieraz.



Papierówka została przycięta - prawie połowa jej zniknęła, bo uschła... :(



No i można było boso chodzić po ogrodzie bez obaw...





Wczoraj również było piękne słońce...



Ogród wygląda już trochę inaczej. Przykryłam cukinie i dynię, żeby nie zmarzły w razie czego, ale przymrozków nie było. Pomidorki wszystkie się skończyły, owoce wiszą na krzakach, spadają na ziemię.







Piękny zebrinus teraz właśnie kwitnie :)



Potocznie zwany chłodnikiem też pięknie wygląda.



Ostatni zbiór. Będzie na nasiona :D



Kostki słomy zakwitły pszenicą :). Ale to nic, wymarznie przez zimę.



Świeżo założona rabata się przerabia. Pisałam o niej tutaj. Dokładam teraz świeże resztki z kuchni i przykrywam słomą. Tak powstaje kolejna warstwa.



Przygotowuję miejsce pod czosnek ozimy. To będzie pole po paprykach i pomidorkach i część z drugiej strony. Czosnek bardzo lubię, to mam zamiar sporo wsadzić. Z pola wycinam - wycinam, nie wyrywam - wszystko, co przekwitło itd. Wyrywam tylko trawę - różne jej odmiany rozsiewają się, jak szalone. Trawy nie lubię na grządkach i ją właśnie wyrywam. Inne rośliny raczej zostawiam w spokoju, koryguję nieco, jeśli trzeba. Zostawiam korzenie roślin w ziemi - nie ingeruję za bardzo w proces, jaki pod ziemią zachodzi. Wyrywając te niechciane czasem kępy trawy widzę, że pod powierzchnią działają już dżdżownice, że życie tam tętni i biegnie swoim rytmem. Chcę jak najmniej w to ingerować, dlatego drugi rok nic już nie przekopuję. W tym roku miałam słaby czosnek na przykład, małe główki. Nie spodziewam się, że w pierwszym roku po nie przekopywaniu zaraz będą super plony. Ziemia potrzebuje czasu, żeby dojść do siebie. Teraz daję jej ten czas. Czy przerobiła się już na tyle dobrze, żeby czosnek, który rośnie głęboko, dobrze w niej się miał - nie wiem. Ale kiedyś trzeba zacząć i nawet, jeśli zbiór będzie znowu marny w przyszłym roku, to na pewno w kolejnych będzie tylko lepiej :).



Poletko pod czosnek gotowe.



To teraz lecę sadzić :D.


A Wy co robicie teraz w ogrodach?




Joanna. 



15 komentarzy:

  1. Kochana, a ja mam pytanie...czy zielona dynia nadaje się do przetworów? Zdaje się, że to Ty właśnie podałaś fajny przepis na puree dyniowe..Większość dyń zużyłam do dekoracji jesiennych, ale tą jedną mogłabym użyć na puree...

    śliczny masz ogród!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm zielona dynia... jeśli ją upieczesz i nadal będzie smakować, to chyba nic się nie stanie. Warto spróbować, jeśli ma się zmarnować ;)

      dziękuję :)

      Usuń
  2. Zachwyca mnie sposób w jaki prowadzisz swój ogród. Myślę żeby przeprowadzić eksperyment w części naszego dużego ogrodu. Pozdrawiam:):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajjj zaczerwieniłam się :) dziękuję bardzo. Bardzo miło takie komentarze czytać.
      Teraz dobry czas na zaczynanie eksperymentów, np. ściółkowanie czy zakładanie rabat, bo ziemia będzie miała kilka miesięcy czasu. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. My się na razie przygotowujemy na wiosnę: sprzątamy po budowie, przegotowujemy teren i szukamy inspiracji. Czy truskawki owocują do października?

    OdpowiedzUsuń
  4. O nie przekopywaniu ziemi jeszcze nie słyszałam - wszędzie piszą, że po plonach grządki należy przekopać, spulchnić i nawieźć, wszyscy których znam tak właśnie robią. Ciekawy sposób, zapamiętam na przyszłość, bo na razie tworzę rabaty, pozbywam się perzu i innych chwastów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przekopywanie to sposób na dostosowanie ziemi, żeby rodziła znowu "lepiej" w następnym roku. Ja myślę, że natura najlepiej sama wie, np. czy w lesie ktoś cokolwiek robi, przekopuje, spulchnia? A ziemia sobie radzi... Czy gdziekolwiek indziej w naturze. Polecam zgłębić temat ;)

      Usuń
  5. Też posadziłam czosnek, trzy długie zagony. Tyle, że ja nie sadzę ząbków, a nasiona zebrane z główek czosnku. Główki czosnku, które z nich wyrosną są trochę mniejsze. No i przekopałam glebę przed sadzeniem, bo wcześniej w tym miejscu wysiałam jako nawóz zielony facelię, przekopana z ziemią poprawi jej strukturę. Zasiliłam też ziemię popiołem drzewnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! właśnie w tym roku posiałam też nasiona z główek na dwóch wydzielonych kawałkach, żeby zobaczyć, co z nich wyrośnie :) Super, że też tak robisz, to wiem, że coś z tego będzie :) Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Super zdjęcia, widać pasję ogrodniczą. Zazdroszczę truskawek w październiku:] Polecam zajrzeć na www.bluelifeee.blox.pl
    Pozdrawiam, M

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę październik tego roku tak wyglądał? Chyba mieszkamy w innych strefach klimatycznych, bo na Pomorzu nikt bez kurtki nie chodził :-) Miałam nadzieję, że październik będzie ładny, ale u nas połowę padało, były już przymrozki i niezbyt zachęcająca temperatura do prac ogrodniczych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zwłaszcza pierwsza połowa była piękna na Dolnym Śląsku :)

      Usuń
  8. Świetnie wygląda ta weranda drewniana w tle na pierwszym zdjęciu. Trochę się interesuje ciesielstwem i z daleka widać, że to porządnie wykonana robota. Do takich posesji jak Twoja taka prosta w formie ale zarazem ładna architektura pasuje wprost idealnie. Sam robiłem niedawno taką fuchę na działce sąsiada, załatwił bardzo dobre drewno, ja złącza ciesielskie z eArmet i praca poszła bardzo sprawnie. Jednak jakość Twojego ogrodu w sensie roślin jest zupełnie inna. Widać nawet na tych październikowych fotkach, że tam wszystko wprost tętni życiem! Aż miło popatrzeć i ciężko uwierzyć, że to nasz polski październik. Jak zobaczyłem, że boso tam sobie chodzisz to aż mi się zimno zrobiło :D Teraz za oknami już mroźno... Pozdrawiam ciepło (na przekór pogodzie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ta weranda to nie moja, to sąsiadki z działki obok! :) Ja nie mam takiej pięknej werandy, ale też super altanę :) Hehe.
      Dziękuję za Twoje wrażenia tego, jak odbierasz ogród... bardzo miło to czytać, że tętni życiem... tak właśnie mi się podoba. Chaos, nieporządek... ale życie właśnie :) bo życie i natura nie jest niczemu podporządkowana :D
      Dokładnie tak samo nie mogę uwierzyć, że w październiku tak latałam boso... ale tak było, tak było... :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Piękny listopadowy ogród! :)

    OdpowiedzUsuń