DOŁĄCZ!

Translate

czwartek, 8 września 2016

Wywiad w "Garden & Trends"

W sierpniowo-wrześniowym wydaniu "Garden & Trends" jest wywiad ze mną! :D


Bardzo dziękuję za miłą rozmowę i poniżej wklejam tekst wywiadu ze stron 8-13 numeru 7/2016. Zapraszam! :)


OBSESJA NA DZIAŁCE

Lubię różnorodność, mieszanie kolorów i struktur roślin, staram się uważnie patrzeć i słuchać tego, co „mówi” ogród – mówi Joanna Bilska, autorka bloga Ogrodnicza Obsesja. Ogródek działkowy stał się dla niej ujściem dla wcześniej uśpionej pasji, której poświęca teraz każdą wolną chwilę 

Rozmawia: Michał Gradowski

 

Jaka jest geneza Pani zainteresowania ogrodnictwem?
Wychowałam się w małej miejscowości w domu z dużym ogrodem przy samym lesie. Drzewa i krzewy owocowe, warzywa i kwiaty – wszystko to było moją codziennością. Zawsze lubiłam uprawiać kwiaty doniczkowe, interesowałam się roślinami, potem zajmowałam się aranżacją balkonu, a gdy kilka lat temu pojawiła się możliwość posiadania ogródka działkowego – wiedziałam, że to będzie ujście dla mojej uśpionej pasji.

Jak wspomina Pani swoje pierwsze ogrodnicze doświadczenia?
Moje pierwsze wspomnienia ogrodnicze to chyba jedzenie świeżych warzyw i owoców prosto z krzaka, czyli korzystanie z tego, o co troszczyła się moja mama. Pomidory, ogórki, groszek, czereśnie, wiśnie, agrest... bez pytania, bez mycia, prosto do buzi. Pamiętam duży tunel foliowy z mnóstwem pomidorów, gorące powietrze w środku, wspaniały zapach oraz oczywiście same pomidory, którym nie można się było oprzeć. Pamiętam gorące, letnie dni zbierania czarnych i czerwonych porzeczek, a potem kuchnię pełną słoików i światło zapalone do późnej nocy, kiedy mama robiła przetwory. Na co dzień obserwowałam jej pracę w ogrodzie, trochę pomagałam, dużo się nauczyłam i „weszło mi w krew” – kiedy dostałam ogródek działkowy po prostu wiedziałam, co robić. Od razu postanowiłam też opisywać moje doświadczenia, dzielić się efektami „grzebania w ziemi” – tak powstał mój blog Ogrodnicza Obsesja.

 

Jak wygląda Pani ogród i jak często się zmienia?
Mam ogródek działkowy w ROD „Tulipan” w Siechnicach pod Wrocławiem, gdzie mieszkam. Mam do niego może 10 minut drogi piechotą. Niecałe 300 m2 – część ozdobna z kwiatami oraz część warzywna, mniej więcej pół na pół. Kilka drzew owocowych – dwie stare jabłonie, jedna grusza, trzy śliwy. Brzoskwinie i morele, wiśnia i duża czereśnia, a ostatnio pojawiło się też kilka młodych orzechów włoskich, zasadzonych przez ptaki. Mam altanę, obrośniętą starym winogronem, gdzie przechowuję narzędzia oraz mały taras, grill i ławę, gdzie mogę przyjąć przyjaciół. Pomysły na zagospodarowanie części warzywnej zmieniają się z sezonu na sezon, zależnie od upodobania i wcześniejszych doświadczeń. Nie wyobrażam sobie ogrodu bez czosnku i cukinii, lubię pomidory, papryczki i dynie, truskawki oraz inne sezonowe warzywa. Z krzewów czarne i czerwone porzeczki, jeżyny i maliny. Część ozdobna jest rozsiana w różnych częściach działki, można powiedzieć, że oba obszary przenikają się.
Lubię clematisy przewieszające się przez ogrodzenie, juki karolińskie z rojnikami w części bardzo nasłonecznionej, poletko różano-lawendowe, lilie, szałwie, gailardie, margerytki i firletki zebrane razem, obok mięta, poletko ziołowe, skąd zrywam świeże pędy na herbatę z melisą, tymiankiem i cząbrem, i wiele, wiele innych. Ostatnio zainteresowałam się założeniami permakultury – na mojej działce znajdą się więc obszary „dzikie”, gdzie np. nie koszę trawy, zostawiam gałęzie i kamienie w nieporządku, w części warzywnej rosną jednoroczne kwiaty – ostróżki czy maki, które przyciągają pszczoły, stosuję ściółkowanie i nie usuwam wszystkich chwastów – część z nich okazuje się wspaniałymi ziołami czy kwiatami. Staram się więc zapewnić bioróżnorodność i przyjazne środowisko dla fauny. Ostatnio odkryłam nawet, że pod altaną mieszkają jeże, więc mój ogród zmienia się permanentnie.

 

Jakie są Pani ulubione roślinne aranżacje, materiały wykorzystywane w ogrodzie, zestawienia kolorów?
Nie jestem miłośniczką zbyt mocnego aranżowania, raczej obserwuję i staram się dostosować do tego, co ogród mi mówi. W czerwcu mój ogród jest niebiesko-fioletowy – za sprawą jednorocznych ostróżek, które same się po nim rozsiały. Miesiąc wcześniej – cały czerwony od maków. Lubię różnorodność, mieszanie kolorów, struktur roślin, staram się patrzeć i eksperymentować pod kątem wymagań roślin i ich dobrego sąsiedztwa – np. róże z lawendami wyglądają pięknie i dobrze na siebie wpływają, podobnie liliowce z irysami i zebrinusem – mocne liście i delikatne kwiaty liliowców współgrają ze sobą. Spośród materiałów lubię drewno – altana, pergola czy słupki oddzielające niektóre części ogrodu to stałe elementy.

Jakie jest Pani największe ogrodnicze niepowodzenie?
Kiedyś zapragnęłam mieć rabatę bylinowo-cebulową pod samą altaną. Wyobrażałam sobie, że na wąskim pasku ziemi będą rosły bujne, kolorowe rośliny. Nasadziłam więc tulipanów i czosnków ozdobnych, pustynników, ostróżek, host i żurawek, nasiałam słoneczników i innych jednorocznych. Nie przewidziałam, że ziemia przy samej altanie jest bardzo sucha i słaba, nie dociera tam prawie deszcz, a słońce świeci prawie przez cały dzień. Słoneczniki były marne, inne rośliny słabe i podjedzone przez nornice, na rabacie uchowały się same czosnki. Nie nazwałabym jednak tego „niepowodzeniem”, bo uważam, że wszystko, co robimy – zwłaszcza w ogrodzie – sumuje się na doświadczenie, z którego potem korzystamy. Nawet nieudane przedsięwzięcia zawsze nas czegoś uczą.

----------------------



Joanna.



5 komentarzy:

  1. Moje gratulacje. Ja również wychowałam się na Dolnym Śląsku w domu pod samym lasem. Cudowne wspomnienia. Porannego śpiewu ptaków nigdy nie zapomnę. Pozdrawiam:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę. Moja babcia kiedyś miała działkę i jak byłam mała to tam sadziliśmy właśnie różne warzywa itp piękne czasy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też gratuluję wywiadu, bardzo ciekawy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń