DOŁĄCZ!

Translate

sobota, 20 sierpnia 2016

Dzień pracy z drzewem (sierpniowy update)

Zamiast sierpem, pracowałam dzisiaj piłą, łopatą, grabiami i rękami. I głową. I sercem... :)
Zaczęłam od herbatki ze świeżych, działkowych ziół i śniadania. Krążki drewniane już czekają... :)




Działka w sierpniu jest piękna, cukinie przez miesiąc urosły super szybko i zaczęły owocować.



 

Kwitną kwiaty żółte przede wszystkim - jak maj był czerwony, czerwiec niebieski, lipiec suchy, tak sierpień jest żółty.





 

(w tle przygotowuję ziemię... przykryłam kartonami i dałam gałęzie i inne materiały zielone, wrzucam co mogę, ale materiału brak :))
 Jeżyny owocują.



Truskawki chyba zwariowały, bo też...



Pomidorki koktajlowe dochodzą - żółte chyba będą.



Winogrona dojrzewają...


Tyle z obchodu.

Uruchomiłam, nie bez problemów, studnię po chyba miesiącu czy dwóch nieużywania. Uszczelka przeschła i musiałam zalać, a dzisiaj rano już dało radę pompować. Uszczelki skórzane w abisynkach jak wysychają, to się kurczą chyba... Ponieważ lipiec był burzowy, cały czas korzystałam z deszczówki i studnia nie była potrzebna. A teraz widzę, że trzeba uszczelkę raz na jakiś czas wodą zalać, żeby skóra kompletnie nie wyschła, albo co najmniej dzień wcześniej przed podlewaniem. Udało się i polatałam sobie z konewką. A potem zabrałam się do prac cięższych.



W planie praca z drzewem - czyli obcięcie gałęzi wiśni i kontynuacja ścieżek, bo dostawa krążków drewnianych przyszła :). Ale oczywiście najpierw zobaczyłam, że co nieco trawy jest do skoszenia. Niestety, niewiele - jest dość sucho, ale co mogłam, to skosiłam i od razu na ściółkę.
To moja super maszyna:



Teraz cięcie.
W ogrodzie jest spora czereśnia, a koło niej, a raczej pod nią, mała wiśnia. Wiśnię powoli czereśnia przykrywa i dwie-trzy dolne gałęzie będę obcinać, żeby jej dać trochę światła i powietrza. 
Czereśnia i dolne gałęzie:



Po lewej czereśnia, po prawej wiśnia:

 

Wycięłam dwie dolne gałęzie i jedną od chodnika, bo wchodziło ludziom w oczy (ktoś już tam zaczął robić swoje porządki i gałęzie łamać, chyba że zrywał owoce). Gałęzie najpierw przycięłam na mniejsze kawałki od końca, żeby nie była bardzo ciężka przy spadaniu i żeby się nie wyłamała. Największą gałąź podpiłowałam też od dołu, z tego samego powodu - jeśli jedziemy tylko od góry, pod swoim ciężarem gałąź może się wyłamać i w rezultacie rana drzewa będzie większa. Poza tym trudno mi udźwignąć takie ciężkie gałęzie :).
Rezultat oto taki:



Rany posmarowałam maścią ogrodniczą.
U niewykwalifikowanego obcinacza oczywiście skończyło się małym bubu...


Ale palec jest cały :). Polecam rękawice. I posiadanie apteczki na działce.

Obcięłam też uschniętą czereśnię, ale nie całą, bo mi się coś po niej ładnie pnie...

Przed:


Po:



Gałęzie rozebrałam na części - małe gałązki i liście pocięłam i idą od razu na ściółkę na którąś rabatę.



Największe idą do suszenia pod daszek z przeznaczeniem do palenia na grillu:



A średnie z liśćmi będą się suszyć w osobnym miejscu.






Musiałam odpocząć... :D



Co teraz? Co teraz?
Dokończyłam jedną ze ścieżek. Świerkowe krążki poukładałam na odgrzebanej ziemi i zasypałam trochę keramzytem. Zapewnię sobie rozrywkę na przyszłość, bo pomiędzy nimi rośnie trawa i trzeba plewić :).
Tu z bliska:



I z perspektywy:



I z jeszcze większej :)



Gnojóweczka z pokrzyw nastawiona. 



Jakiś czas temu przechodziłam koło śmietnika działkowego i ktoś wyrzucił dwie duże tawuły z korzeniami. Wiele nie myśląc, wyciągnęłam je z kosza i wsadziłam do ogrodu. Bryła korzeniowa nie była duża, ktoś przecież nie wykopywał ich w celu przesadzenia... ale podlewałam i wyściółkowałam i rosną.



Listki zasychają, zwiędnięte co poniektóre, postanowiłam więc je przyciąć, żeby nie marnowały siły na odżywianie każdego listka. Może to zły pomysł... ale przycięłam. Dobra wiadomość - wszystkie gałązki są żywe. Minęły jakieś 3 tygodnie może od wsadzenia.



Mam nadzieję, że się na wiosnę ładnie zbiorą.
Na portalach przeróżnych i forach jest szansa oddać czy sprzedać rośliny, których z różnych powodów człowiek nie chce w ogrodzie...

Na koniec miło sobie pokontemplować przyrodę... nigdy za wiele czasu na to :).

 






Joanna.



9 komentarzy:

  1. Super ta scieżka z plasterków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się Twój ogród,bardzo sielski, ścieżka super... Chcialabym taką, ale nigdzie nie wcisne,w warzywniaku pchają się chwasty, trawa też wszędzie wchodzi, a jak coś robimy to w beton wciskamy:-) Kawał dobrej roboty zrobiłaś, też bym padła, po samym koszeniu padam na glebe i wacham skoszona trawkę, w rękawicach za chiny nie umiem a czasami i się pokalecze:-) hihi do wesela się zagoi. Na twoim miejscu też bym przygarnela roślinki, odwdziecza ci się w przyszlym roku :-) u nas teraz deszcze, wiec ogród w najlepsze podlany, wczesniej też trochę biegalam z konewka :-) miłej niedzieli. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Agata, za miłe słowa. Dzisiaj u nas też pada, bardzo dobrze :) Ciekawa jestem Twojego ogrodu z dala od miasta :) pozdrawiam!

      Usuń
  3. Fajny pomysł na ścieżkę, pewnie trzeba było się trochę namęczyć z piłowaniem :) Bardzo ładny ogród, taki naturalny. U mnie w większości jest trawa, ale chyba pomyślę nad zmianą tego stanu rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tata napiłował piłą :)
      Jeśli zdecydujesz się zamienić część trawnika na ogród, to polecam sposób z kartonami tekturowymi i wysypaniem na nie kompostu, ziemi, zrębków - czegokolwiek. Tak możesz zostawić na zimę, a wiosną będziesz miała kawałek gotowy pod uprawę ;)

      Usuń
  4. Świetnie wyglądają te krążki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chodnik z plasterków to świetna rzecz - wygląda bardzo efektownie. Czy to drewno było czymś impregnowane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję :). Nie, niczym nie impregnowałam, powoli będą się rozkładać...

      Usuń