DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 24 lipca 2016

A ja mam świerszcze....

Siedzę dzisiaj na leżaku, odpoczywam po rozkładaniu ściółki na warzywniku i temu podobnych pracach, słońce prosto w twarz i słyszę... coś innego, niż zwykle - świerszcze słyszę. Bo chowają się w nieskoszonym trawsku, skaczą po rabatach w buszu, na kwiatach siedzą, świrują... :)

Jak byłam kosiłam każdy zakątek działki, to nie pamiętam tego cykania... Tak mi przyszło do głowy dzisiaj w to leniwe, lipcowe, niedzielne popołudnie...



Słoma ze ściółki zanika, ale sukcesywnie uzupełniam - ostatnio zrębkami na części warzywnika - co zdobędę, to rozkładam, oraz tnę i rzucam na ziemię.  Działka w czerwcu była cała niebieska od ostróżek i przepięknie to wyglądało z mojej perspektywy, a z perspektywy przypadkowego obserwatora może nieco niechlujnie... :)
O tak:


 A teraz tak:




Dalej niechlujnie, powiecie. No pewnie.

Rozłożyłam zrębki drewniane, otaczając porzeczki, cukinie, dynie, buraki i kilka krzaczków pomidorków koktajlowych. To lewa strona zdjęć, a po prawej od chodnika miały być papryki i pomidorki - no i są, z tym że wielkości takiej samej, jak w maju. Nie rosną, nie chcą. Nad przyczyną się zastanawiam - zbyt głęboki dołek, w związku z czym zalega tam chłodne powietrze? Tak mi się wydaje. Inne pomysły?

Czasem tranzycji to nazywam. Ziemia nie przekopana, ale obłożona - powoli zaczyna "się przerabiać", ale jeszcze nie jest taka, jak by sobie człowiek życzył. Człowiek sobie życzy, żeby była jak w naturze - nie ruszana, luźna, miękka, pulchna, chłonna i idealna oczywiście. Żeby nie musiał podlewać i plewić. Żeby nic nie musiał. Odkryłam, że nudziłam się wielokrotnie, jak mi odpadło plewienie i podlewanie. Całe szczęście, że studnia już działa, to podlewam z tego szczęścia, co mogę i kiedy mogę, póki mogę - bo jak ziemia będzie lepszej jakości, to już nie będzie trzeba :) No i co ja wtedy...

Pospacerowałam sobie w weekend po Arboretum w Wojsławicach - takie liliowce tam teraz, że oczopląs...



A co się kocimiętki nawąchałam, to moje...






Joanna. 

11 komentarzy:

  1. Trzeba posiadać umiejętności redaktora, żeby tak fajnie prowadzić blog i pisać takie udane artykuły.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie ślimaki doprowadzają do rozpaczy. Ściółkuję trawą i liśćmi i chyba bardzo im to pasuje :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym na jesień wyłożyła obornik i razem z tą ściółka co już jest, go przekopała z ziemią (lub przy użyciu glebogryzarki), dopiero potem kładła warstwy ściółki. Wydaje mi się, że ziemia po prostu jest mało żyzna i potrzebuje takiego "kopa" na start.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmm możliwe... obornik chcę i tak gdzieś zdobyć i wyłożyć, nie wiem jeszcze jak. Ziemia nie była zła na tej działce i już od 2 lat stosowałam nawozy zielone i gnojówki, nie chcę już przekopywać i ingerować raczej, ale na pewno obornik zastosuję.

      Usuń
    2. To chyba pozostają już tylko widły, aby chociaż trochę zmieszać obornik z ziemią i przy okazji lekko spulchnić na kolejny sezon ;)

      Usuń
    3. Właśnie nie zamierzam kopać ani spulchniać, jedynie ściółkować - jeśli obornik, to na niego warstwę zrębków na przykład itd. Zostawić ziemię "w spokoju", pozwalać kolejnym warstwom swobodnie się rozkładać, a mikroorganizmom w ziemi działać - trochę kopiować naturę, las... O tym mówią założenia permakultury, ciekawe są też filmy "Back to Eden" ("Powrót do Edenu"), można wstukać na youtube. Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Rozumiem, jednak permakultura to nie sztywne zasady. Metoda postępowania zależy od tego jaki rodzaj gleby przyjdzie nam uprawiać i od tego jaki mamy budżet, ile mamy czasu, do jakich materiałów organicznych/ekologicznych dostęp i tym podobnych innych szczegółów.
      Natomiast co do Paula ("Back to Eden"), to pierwsza początkowa warstwa jaką daje to zrębki, do około 40 cm. Więc nie ma co porównywać do kilku centymetrów słomy czy liści. Trzeba dużo obserwować i zauważać różnice, bo nawet te najdrobniejsze potrafią bardzo dużo zmienić :) Ty znasz swoje miejsce najlepiej, ja tylko z grubsza podpowiadam, w związku z Twoim pytaniem ;)

      Usuń
    5. I bardzo Ci za to dziękuję! :) Miło wymienić uwagi i doświadczenia z kimś "w temacie" ;)

      Usuń
    6. Chyba tylko czas: las nie od pierwszego sezonu ma taką piękną pulchną ziemię! Jestem za nie-kopaniem. Sama tak zaczynam od tego roku w częsci ogrodu bez wałów. Przeczytałam już wiele na temat ściółkowania w tym zrębkami. Jeżeli nie dałaś czegoś azotowego pod spód to zrębki wezmą azot z ziemi; może dlatego dynie stały. A na ślimaki wiadomo: 2 kaczki załatwią problem. Powodzenia.

      Usuń
    7. Beata, dzięki - z tym azotem to już teraz wiem i staram się mieszać zieloną masę w te zrębki. Niestety, jak wyłożyłam na wiosnę słomą, to nic azotowego nie miałam faktycznie - to jest pewnie ta przyczyna! dzięki!:)

      Usuń
  4. Ładny ogród to i świerszcze przywędrowały. :D

    OdpowiedzUsuń