DOŁĄCZ!

Translate

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Wiosenny bajzel...

Piękny to czas: wiosna, każdy mały kwiatuszek cieszy, człowiek lata dookoła i zagląda, co nowego, jak rośnie, jak kiełkuje i ogólne wariactwo... :) W tym sezonie będę więcej eksperymentować z założeniami permakulturowymi i w związku z tym mój ogród wygląda tak:

 

i tak:

  
 i jeszcze...

Papa Masanobu byłby dumny :D (o Masanobu Fukuoka więcej tutaj).

 Nie dość, że przykryłam wszystko słomą... miałam jej 10 kostek - o takich:



to jeszcze nie sprzątam, na przykład traw nie ścinam - o, tu zebrinus suszy się od zeszłej jesieni. To samo z rozchodnikami czy przegorzanem i innymi "wiecheciami" - są, czekam jak się zachowają.























Ale za to posadziłam czosnek jary między truskawkami i kwiatami, cebulę dymkę z marchewką, groszek (do niego dosieję kukurydzę, jak przyjdzie maj) i trochę ziół posiałam, które z zeszłego roku znalazłam.

podpory gotowe na groszek
Od Mamy dostałam rojniki, to je wsadziłam między juki i przy nowo założonym skalniaku (w sensie murku ze składowanych na działce kamieni :)).



Na zdjęciu widać też naparstnice - nie mogę się ich doczekać już.
Przyszły pocztą nasiona zakupione na permakultura.com.pl - z ich upraw własnych.



Wsadziłam też czosnek dziwny, który dostałam od Małgosi z megimoher.blogspot.com



A co jeszcze wychodzi? Estragon, piwonie, lubczyk, korony... kwiatki i kwiatuszki - cebulice, ciemierniki, czosnki idą i fiołki kwitną, a nawet bąki(!) latają i jedzą już.





Ale najbardziej chyba cieszą własne, pierwsze, małe i pyszne zbiory - rukola, estragon no i szczypiorek  - trzy rodzaje nawet... cienki, mniej cienki i gruby hehe :)



A Wy co już zbieracie, a co siejecie, jak tam wiosna?


Aaaa... i z tego wszystkiego zapomniałam się pochwalić, że wreszcie zainstalowałam 220+300 litrowe pojemniki na wodę (do tej pory miałam ten jeden zielony, 220)! Ponieważ w zeszłym sezonie podlewanie to było wyzwanie (zwłaszcza, że we wrześniu studnia abisynka wyschła po prostu...), w tym roku skupiam się na zbieractwie takim... jeszcze jeden 300l pojemnik planuję po drugiej stronie altany, tylko będzie trzeba tam rynnę domontować.
Tymczasem czekam na deszcz...




 Joanna.



11 komentarzy:

  1. O widze u ciebie już spore rpoślinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, Dolny Śląsk troszkę chyba szybciej startuje ;)

      Usuń
  2. Sporo roboty z tą słomą, chyba też o tym pomyślę.ja dopiero zaczynam sadzić.ale szczypiorek już zajadamy :-)
    Kwiateczki cudnie kwitną, miło tak sobie popatrzeć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, ze słomą zero roboty - sama przyjemność! :) Kostki są lekkie, pachną pięknie, a rozrzucanie słomy to niezły ubaw jest, do tego ogród wygląda co najmniej ciekawie i wręcz schludnie, bo nie widać "chwastów". Podczas gdy ludzie na działkach pieczołowicie plewią, ja tylko rozgrabiam słomę, spulchniam kawałek ziemi i sieję... :)

      Usuń
  3. ale bajzel :-D somsiedzi cię przeklną niebawem i nic nie będziesz musiała siać, bo wyrośnie piękne zboże... też sobie kiedyś tak zazbożyłam ogródek okrywając na zimę słomą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli wyrośnięte, piękne zboże to najgorsze, co się może trafić, to biorę to! a może i jaki chaber w bonusie urośnie... ;)

      Usuń
  4. Bajzel! Ale jaki w tym bajzlu potencjał, no i ogród wygląda jak ogród, a nie odpicowane rabateczki ze żwirków, a nie daj Bóg kolorowych zrębków.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chocolate Skunk11 kwietnia 2016 12:24

    Wspaniale, jak to dobrze, że jest już wiosna! Zapraszam do mnie xprs.imcreator.com/free/sanqi/chocolateskunk

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń