DOŁĄCZ!

Translate

piątek, 20 marca 2015

Topinambur, czyli słonecznik bulwiasty.


Gdy przeszło rok temu pierwszy raz usłyszałam nazwę "topinambur", pomyślałam, że to jakieś egzotyczne zwierzę, a jeśli nie zwierzę, to osobliwa roślina. Do głowy by mi nie przyszło, że to dwumetrowy kwiat, w wyglądzie przypominający coś pomiędzy słonecznikiem a rudbekią, którego bulwy są nie tylko jadalne, ale i bardzo zdrowe. Ponieważ poznałam słonecznik bulwiasty po raz pierwszy jako roślinę, do tej pory kojarzy mi się bardziej z rabatą kwiatową, niż z warzywnikiem. Można jednak mieć tu dwa w jednym: ozdobę ogrodu w stylu wiejskim oraz dobry obiad na stole.


 Inwazja

Topinambur dotarł do nas z Ameryki Północnej, ale jego nazwa pochodzi od plemienia Indian z Ameryki Południowej - Tupinamba. Kolonizatorzy rozpowszechnili roślinę w Azji i Europie, w Polsce pojawiła się w XVIII wieku. Nazywano ją tutaj bulwa, bulba, świni orzech, gdula ziemna. Za to za granicą spotkamy się z ziemną gruszką czy karczochem jerozolimskim.
Słonecznik bulwiasty zniknął z naszych stołów po II wojnie światowej, podczas której często był jedynym, łatwo dostępnym pożywieniem. Kojarzony z okresem biedy, został wyparty przez warzywo o znacznie lepszej reputacji - ziemniaka.
Ostatnio jednak obserwujemy wielki powrót topinambura - zarówno do naszej kuchni, jak i do ogrodu. A jego uprawa jest zaskakująco łatwa. Lepiej urośnie na ziemi żyznej, ale obrasta też skraje łąk i wód czy nieużytki. Bulwy wystarczy wsadzić do ziemi jesienią lub wiosną i czekać - wysokie, piękne kwiaty zdobią od lipca do przymrozków, a podziemne bulwy są mrozoodporne. Wykopujemy je na jesień i dołujemy lub zostawiamy w ziemi i wykopujemy według potrzeb przez cały okres wegetacyjny. Topinambur króluje w wątkach o roślinach inwazyjnych na różnych forach ogrodniczych. Bardzo łatwo się rozprzestrzenia przez rozrost podziemny i raz posadzony, jest trudny do usunięcia. Dlatego planując uprawę słonecznika bulwiastego, trzeba dobrze przemyśleć i przygotować dla niego stanowisko.

Inulina i spółka

Co go wyróżnia? Skład: na pierwszym miejscu inulina - około 17%. To prebiotyk, stymulujący rozwój prawidłowej flory jelit. Inulina, przy obróbce czy fermentacji bulw, rozkłada się do fruktozy, dzięki czemu może być wspaniałym uzupełnieniem diety diabetyków. Działa też oczyszczająco i odtruwająco,wspomaga naszą odporność, a bulwy mają przy tym niski indeks glikemiczny, zawierają dużo błonnika i są niskokaloryczne. Dzięki wysokiej zawartości krzemionki, dobrze wpływają na cerę, włosy i paznokcie, a także oczy i zęby. Zawierają witaminy z grupy B i C, są źródłem potasu, fosforu, magnezu, wapnia i żelaza. Słonecznik bulwiasty zawiera też białka, które mają działanie przeciwnowotworowe. Udowodniono, że wspomaga leczenie raka sutka, a badania nad wpływem topinamburu na inne typy tego schorzenia trwają.

Zastosowanie

Wielki potencjał topinamburu wykorzystywany jest w przemyśle. Jego uprawa jest prosta i opłacalna, bo plantację wystarczy założyć raz na wiele lat i jest łatwa w utrzymaniu, a do tego ilość uzyskanej biomasy z szybko rosnących, wysokich roślin jest ogromna. Słonecznik bulwiasty wykorzystywany jest w przemyśle energetycznym i ciepłowniczym do produkcji słomy, brykietu, biogazu i etanolu. Przemysł spożywczy to głównie spirytus (większa wydajność niż przy jego produkcji z ziemniaka), produkty cukiernicze: słodziki, syropy, oraz żywność dla diabetyków. Roślina ta jest również pożywieniem dla zwierząt hodowlanych (części naziemne i podziemne), zarówno w postaci paszy, jak i na surowo.

Bulwa na talerzu

Smak topinamburu porównuje się do kalarepy z lekką nutą orzechową. Mnie smak nie przypomina kalarepy, jest raczej łagodny i trudno go do czegoś porównać, natomiast zjedzony na surowo faktycznie pozostawia posmak, który można skojarzyć z orzechem. Większość witamin znajduje się tuż pod skórką, dlatego bulw najczęściej nie obieramy, tylko bardzo dokładnie myjemy.
Mnóstwo inspiracji na przygotowanie słonecznika bulwiastego znajdziecie w tym numerze "Kotła", wspomnę tu tylko o najbardziej znanych sposobach konsumpcji tego warzywa.

Na surowo - do sałatek, surówek a nawet zamiast cytryny do herbaty.
Gotowany - w całości np. zamiast ziemniaka, ale gotujemy koniecznie w skórkach i krótko.
Duszony lub pieczony w piekarniku  - skomponuje się z innymi warzywami i ziołami.
Zupa - najczęściej krem.
Chipsy i frytki - jako zdrowsza wersja tych przekąsek.
Kotlety, placki, farsze - może być ich podstawowym oraz pobocznym składnikiem.
Kiszony - z czosnkiem, zielem angielskim i liściem laurowym.
Liofilizowany - czyli suszony przez mrożenie, jako przekąska lub dodatek do potraw.
Na słodko - w cieście, dżemie lub karmelizowany.
Nalewki - dobry sposób na konserwację wszystkich substancji leczniczych.

Warto dodać, że z topinamburu robi się już nawet leki, co tylko potwierdza jego dobroczynne działanie na ludzki organizm.

Gdzie kupić?

Jeszcze do niedawna nie było tego warzywa nigdzie, ale dzisiaj znajdziemy go w supermarketach, na targach oraz w warzywniakach. Ceny wahają się od kilku do kilkunastu złotych za kilogram. W Polsce dostępne mamy dwie główne odmiany topinamburu: Albik - bulwy białe, i Rubik - bulwy fioletowe.

Zawartość wielu witamin, działanie lecznicze i dietetyczne topinamburu, a także jego potencjał kulinarny zachęcają do kuchennych eksperymentów z tym na nowo odkrytym warzywem.




Joanna.




(Ten tekst można też przeczytać w 4 numerze Dolnośląskiego Magazynu Kulinarnego Kocioł tutaj.)


13 komentarzy:

  1. Uprawiam swoje jedzenie21 marca 2015 07:39

    Topinambur jest świetny!Został nawet poświęcony przez papieża jako roślina ratująca życie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę - nie wiedziałam! :) pozdrawiam!

      Usuń
  2. w samą porę przeczytałam Twój post :) właśnie w zeszłym tygodniu dostałam kilogram tego cuda i zamierzam obsadzić skarpę nad rowem melioracyjnym - niech sobie tam rośnie na zdrowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej Lamia! cieszę się. on Ci się tam rozrośnie, jak szalony ;) jeśli chcesz go trochę ograniczyć, to trzeba wkopać ograniczniki na jakiś 1 m głębokości, bo to wariat jest... ;)

      Usuń
  3. Widze że blog ciekawy ale chyba na nim nie zarabiasz. A możesz zarobić całkiem nieźle promując produkty związane ze zdrowiem , szkoda żeby ruch na twojej stronie się marnował, jak możesz dorobić sobie niezłą pensję, wpisz sobie w google - spieniężanie stron o zdrowiu i urodzie

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej. Uświadomiłaś mnie! Specjalnie wpisałam nazwę tego "cuda" w Google żeby dowiedzieć się czym jest. Mimo, że na punkcie ogrodnictwa świra nie mam i wiedzieć nie muszę, to moi znajomi (którzy już świra mają) rozmawiali o tym bulwiaku żywiołowo ostatnimi czasy a ja.. słuchałam. Teraz będę mogła pochwalić się wiedzą :) Dziękuję za post, będę zaglądała częściej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej! cieszę się, że trafiłam z tematem ;) pozdrawiam!

      Usuń
    2. Trafiłaś, trafiłaś ! Poleciłam znajomym bloga - są zachwyceni. Mi się podoba ze względu na przydatność wpisów, im zw względu na ogrodniczo-bogatą tematykę :)

      Usuń
  5. Nigdy nie jadłam... chyba trzeba spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystkiego w życiu trzeba spróbować, mówią... ;) pozdrawiam!

      Usuń
  6. Jest pyszny probowalam i posadzilam u siebie cala rabate juz sie nie moge doczekac :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja dorzucę swoje trzy grosze do topinambura, znam nazwę od ponad 10 lat, wtedy to uczestniczyłam w poszukiwaniu czegoś sensownego dla kosztaniczek ( gryzoń) , które sa urodzonymi cukrzykami. I tak, krok po kroku trafiłam na topinambur, potem okazało się, ze jest go duzo wokoło- zwłaszcza na polach, gdzie nadleśnictwo obsadza nim pola, by mieć pokarm dla leśnych zwierząt w okresie dokarmiania. A topinambur jest pyszny:) Przed nami wypoczynek nad jeziorem więc będzie okazja, by sprawdzić, czy jeszcze coś jest na polu:)

    OdpowiedzUsuń