DOŁĄCZ!

Translate

wtorek, 20 stycznia 2015

Kiełki nasion - zdrowe, pyszne i w zasięgu ręki


Ostatnio dostałam w prezencie kiełkownicę. Zależało mi, żeby była mała i prosta w obsłudze. I taka właśnie jest :).

Czym są kiełki  i czemu uważa się je za zdrowe? 
Kiełki to nic innego jak nasiona roślin, rozpoczynające kiełkowanie. Pamiętacie nasza akcję sprawdzania potencjału nasion (tutaj)? Okazuje się, że skiełkowane nasiona mogłam sobie po tej próbie po prostu zjeść :). 

Propozycja podania... :)
Rośliny w swoich nasionach magazynują wszystkie składniki odżywcze potrzebne ich "potomstwu" to rozwoju. W suchych nasionach te substancję są uśpione, czekają na odpowiedni moment, żeby ruszyć. Przy rozwoju rośliny - kiełkowaniu, uaktywniają się enzymy i zgromadzone składniki są uwalniane - w dużym skrócie tutaj, bo o dobroczynnym działaniu kiełków jest sporo dostępnych informacji. Ja skupię się na tym, jak sobie w domu takie bomby witaminowe niskim kosztem przyrządzić. 

Sama kiełkownica to koszt niewielki, ja mam taką najprostszą firmy Bio-natura za jakieś 25-30zł. Są to 3 okrągłe kuwetki do kiełkowania o średnicy 20 cm - idealny rozmiar dla mnie, bo nie chciałam zagracać kuchennego blatu, poza tym wolę produkować mniejsze ilości i jeść na bieżąco. W każdym pojemniku jest dziurka i syfon (+ dwa syfony w zapasie), dzięki któremu woda przepływa między poziomami. Do tego mamy pojemnik na wodę oraz przykrywkę. Ot taka filozofia. 


Do kiełkownicy miałam dołączoną też instrukcję z opisem wybranych nasion, najlepszych warunków ich kiełkowania oraz czy powstają przy tym włókienka :). Jest to ważne, ponieważ takie białe puszki mogą być wzięte za pleśń, podczas gdy to sprawa całkiem naturalna. Włókienka powstają pomiędzy korzeniami lucerny, sezamu, rzeżuchy, gorczycy czy pszenicy. Pleśń natomiast poznamy po zapachu, kolorze czarno-szarym czy niebiesko-czerwonym. Po prostu zdajmy się na swoje zmysły: jeśli coś zaczyna śmierdzieć, to na pewno nie są to włókienka... ;)   

Rzeżucha po 1 dniu.
Wodą przegotowaną w ilości pół litra codziennie przepłukujemy naszą małą plantację - wlewamy całą wodę do najwyższego pojemnika z kiełkami, a ona przez syfony przepływa przez każdy poziom, nawadniając nasiona, po czym po kilku minutach zbiera się w dolnym pojemniku. Wodę z tego pojemnika możemy wykorzystać do podlania kwiatów. Dobrze jest ustawić kuwetki tak, żeby syfony na poszczególnych piętrach znajdowały się naprzeciwko siebie, a nie jeden pod drugim - polepszy to cyrkulację wody między poziomami. 

Rzeżucha po 5 dniach gotowa do konsumpcji :D.

Kiełkownicę trzymamy w miejscu widnym, ale nie na bezpośrednim słońcu. Ja trzymam na blacie w kuchni, w kącie przeciwległym do okna i kiełki dobrze się mają. 

Nasiona do kiełkowania to nie te zwykłe nasiona ze sklepów ogrodniczych do siania, które często są zaprawiane różnymi chemicznymi substancjami. Nasiona najlepiej mieć swoje, ale najczęściej kupujemy takie specjalne - znajdziemy je w sklepach ze zdrową żywnością, ale też w marketach. Opakowanie to koszt kilku złotych, ale też jest sporych rozmiarów - 80 g.

Ja na początek kupiłam nasiona rzeżuchy i sezamu.  Rzeżucha ruszyła już po jednym dniu, a po 5-6 już ją jadłam :). Ma smak dość ostry, specyficzny, nadaje się do sałatek, kanapek, obiadów... Za to sezam mnie zachwycił - jego kiełki są delikatne w smaku, przepyszne! Jest trochę wolniejszy w rozwoju, ale warto poczekać :).


A jakie Wy macie doświadczenia z kiełkami? 



Joanna.

9 komentarzy:

  1. W czasach gdy nie było takich sprytnych kiełkownic, w zaciszu studenckiej kuchni w wielkim garze, na ligninie hodowałyśmy z przyjaciółką ogromne ilości kiełków :) Niektóre niestety podczas kiełkowania śmierdziały przeraźliwie, ale smakowały wybornie, zwłaszcza na przedwiośniu! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie! i takie najprostsze sposoby są często najlepsze :)

      Usuń
    2. Hmmm... Musialo być ciekawie

      Usuń
  2. Od wielu, wielu lat wysiewałam tylko rzeżuchę jest pyszna, ale trzy lata temu kupiłam kiełkownicę też taką jak Twoja
    i kiełki jemy całą zimę. Bardzo smaczny jest słonecznik, fasolka mung, rzodkiewka i wiele innych. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie odkryłam fasolkę mung! Słodziutka, jak świeży groszek :D pozdrawiam!

      Usuń
  3. ja robiłam ze 2 lata temu... pamiętam że fasola była strasznnie "śmieciowa". nie wiem, jakaś taka rozlazła i kleikowa-ostatecznie wyrzuciłam ją, bo napawała jedynie obrzydzeniem. nie wiem, może coś źle robiłam... ale moje ulubione to były rzodkiewka lub rzodkiew - smakowały podobnie do oryginalnej rzodkwi lub rzodkiewki. i kukrydza-super słodziutka. reszty nie pamiętam... ale wybór nasion jest obecnie tak duży, ze na pewno znajdziesz coś dla swojego podniebienia ;D powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, może to zależy od jakości lub pochodzenia nasion albo może po prostu zaczęła gnić? U mnie kiełki fasoli mung to poezja po prostu, a przy tym mam je gotowe w ciągu 2-3 dni :).
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Kiedy jeszcze nie było takich zmyślnych urządzeń do kiełkowania, radziłam sobie z kiełkowaniem nasion przy pomocy zwykłej gazy. Świetnie rozpisałaś post. Będę tu zaglądać. Pozdrawiam serdecznie Monika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! :) Dziękuję.
      Gaza na pewno też się sprawdzi, ale muszę przyznać, że takie urządzenie jest bardziej praktyczne, jeśli patrzeć na powierzchnię, którą zajmuje - akurat dla mnie to ważne. Ale każdy sposób jest dobry :)
      pozdrawiam!

      Usuń