DOŁĄCZ!

Translate

niedziela, 18 maja 2014

Zakładamy kompostownik

Pełny kompostownik


Co zrobić ze skoszoną trawą, chwastami, obciętymi gałązkami, resztkami roślin? Z liśćmi, przekwitniętymi kwiatami, opadniętymi owocami, popiołem drzewnym z kominka? Z obierkami ziemniaków i marchewki, liśćmi rabarbaru, rolkami po papierze toaletowym, kuchennymi ściereczkami z papieru? Co zrobić ze zwiędłą sałatą z lodówki, cytryną z herbaty oraz z herbacianą torebką i kawą z ekspresu? Zamiast wyrzucać do kosza, wyrzućcie w jedno miejsce w ogrodzie, a po paru miesiącach wyprodukujecie sami bogatą w składniki odżywcze dla roślin ziemię, poprawiającą strukturę gleby przy okazji, czyli kompost. To proste!



Zaczynamy od przeznaczenia miejsca pod zbiór naszych organicznych odpadków - to jest zwykle niezbyt uroczy widok, więc pewnie chcemy schować go raczej w ogrodzie, niż wyeksponować, ale ważne jest też, żeby to miejsce było lekko zacienione, nie na bezpośrednim słońcu. W tym miejscu postawimy kompostownik, czyli przewiewne ogrodzenie niewielkiego zakątka, w którym będziemy zbierać odpadki roślinne. To może być zbity z drewnianych desek kwadrat, stelaż z palet czy innych starych, drewnianych desek. Można też kupić taki stelaż za kilkadziesiąt złotych w centrach ogrodniczych - to jest inwestycja na parę lat myślę, bo drewno też powoli się niszczy. Również - jak ktoś woli - jest wielki wybór specjalnych, plastikowych kompostowników, które mają przyspieszać kompostowanie przez zapewnienie wyższej temperatury we wnętrzu - to takie plastikowe piramidy czy skrzynie z przykrywkami, w rozmiarach w zależności od potrzeb, ciut droższe od zwykłego, drewnianego stelaża - nie wypróbowałam, ale chętnie od Was się dowiem, czy się lepiej sprawdzają :). Można też nic nie stawiać, zwłaszcza jak ktoś ma duży ogród, i po prostu wrzucać wszystko na kupę - pryzmę.

Kiedy już wybierzecie odpowiednie miejsce, czas zacząć składowanie. Żadnej folii nie dajemy na ziemię ani nic takiego. Ja wybrałam też trochę ziemi z dna kompostownika. żeby go powiększyć. Na dno dobrze na początek wrzucić coś, co będzie przepuszczać tlen, ja na przykład wrzuciłam pocięte łodygi słoneczników na jesień, można użyć gałązek też. Chodzi o to, żeby dno za bardzo nie było zbite. No i zaczynamy składować i tutaj w sumie rzucamy wszystko, jak popadnie, ale dobrze jest pamiętać o proporcjach węgla (brązowe) do azotu (zielone) - idealnie aby były 25:1 - 30:1 - wtedy najszybciej wszystko się przerabia - to tyle z literatury, jak ktoś chce, można to zgłębić. Ja wyznaję - nie patrzę na to, nie czytam, co jaki ma stosunek do czego, nie liczę - po prostu wrzucam trochę węgla, trochę azotu - to, co w ogrodzie i w domu się tworzy, to wrzucam. I czekam.

Co kompostujemy: 

1. Azotowe (zielone):
- części roślin, chwasty, przekwitnięte kwiaty
- obierki po warzywach, owocach, resztki owoców (np. łodyżki z winogron, skórki od banana, ogryzki jabłek)
- same owoce, warzywa (uwaga, nie za dużo - kiedyś nasypałam ze 2 wiadra jabłek i zaczęły gnić)
- skoszoną trawę 
- fusy kawowe
- odchody zwierząt roślinożernych (np, kury, krowy)
- skorupki jajek (minerały).


Odpadki kuchenne, roślinne, drzewne...
2. Węglowe (brązowe) 
- liście drzew
- gałązki, ogólnie drewno
- miękkie łupiny, np. orzeszków ziemnych
- tekturki, rolki po papierze toaletowym, ściereczki papierowe, chusteczki
- torebki po herbacie (z herbatą - pół na pół azot i węgiel)
- słomę 
- stary chleb 
- popiół drzewny.



3. Nie kompostujemy: 
- mięsa, kości, padliny (tak, niektórzy to robią!) 
- chorych części roślin, np. porażonych chorobą liści (trzeba spalić albo wyrzucić), części roślin z chorobami grzybowymi itp. - tutaj niektórzy mówią, że niektóre choroby podczas kompostowania neutralizują się - ja mam taką zasadę, że jak nie jestem pewna, to nie wrzucam na kompostownik
- nasion traw, chwastów - często nie zdążą przekompostować i mogą nam się wysiać w ogrodzie (znowu zasada, jak wyżej)
- twardych pestek, łupin (np. orzecha włoskiego, pistacji, śliwek - dlatego tylko, że długo się rozkładają i po kilku miesiącach będziecie dalej mieć pestki czy łupiny - innych przeciwwskazań nie ma) 
- odchodów zwierząt domowych (koty, psy) ani innych mięsożernych, w tym żwirków z kuwet
- skórek cytrusów, jeśli nie były dobrze umyte! na skórkach tych importowanych owoców znajduje się mnóstwo chemii
- nabiału, resztek zup na mięsie, tłuszczu zwierzęcego.


Dobrze sprawdzą się dwa pojemniki.
Kluczem są odpowiednie proporcje - bez przesady ani w jedną, ani w drugą stronę. Oczywiście, jak zrobimy kompost z samej trawy albo z samych liści, to też można. Takie komposty są także wartościowe i mają swoje przeznaczenie, np. z liści rozluźnia glebę, poprawia jej strukturę. Jeśli nie zachowamy proporcji w naszym kompoście, też nic się nie stanie, najwyżej będzie przerabiał się trochę dłużej... I teraz ważna rzecz - co kilka tygodni trzeba kompost przerzucić, żeby dostarczyć mu tlenu. Dobrze jest tutaj mieć drugi pojemnik, do którego wtedy po prostu przerzucamy kompost, a do nowego zaczynamy zbierać. Najwygodniej nam będzie tutaj użyć wideł, z braku laku - łopaty. I uwaga - dobry kompost nie śmierdzi! Więc nie bójcie się tej pracy. Jeśli coś potwornie w Waszym kompoście cuchnie, to znaczy, że gnije i że nie jest dobrze - tym bardziej trzeba go przerzucić! Ja mam raczej problem z tym, że kompost zbyt szybko mi przesycha - w takich wypadkach trzeba go normalnie podlewać. I znowu, jeśli tego nie zrobimy - nic się kompostowi nie stanie, po prostu dłużej będzie się przerabiał. Ostatni (i pierwszy w życiu kompost) przerabiał mi się prawie rok! Ale jaka satysfakcja z rosnących na nim na wiosnę warzyw! :)

Sałata rzymska gotowa do pikowania.



8 komentarzy:

  1. duża praca z tym kompostownikiem, chyba najbardziej przy mieszaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, naprawdę to się samo zbiera, a czasem się przemiesza i jest dobrze :)

      Usuń
  2. Fajny na miniaturowy ogródek. Ja robię pryzmę "jak leci", deszcz podlewa, dżdżownice mieszają i mam złoto!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki, przydatny wpis, dodałbym od siebie że ze względu na opryski lepiej nie wrzucać na pryzmę skórek bananów, też mogą popsuć cały kompost.

    OdpowiedzUsuń
  4. Siury: Nie radzę do kompostu wrzucać gałązek z tui ponieważ nie zamieszka tam żadna dżdżownica.
    To one przerabiają kompost w ładną próchniczke.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym jednak optował za użyciem czarnej folii perforowanej. Nie na dnie (kompost mógłby gnić), ale na bocznych ścianach. Takie rozwiązanie zwiększy temperaturę pryzmy kompostowej i tym samym przyśpieszy rozkład odpadów.

    http://ogrodosfera.pl/

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobno owoce cytrusowe dosyć spowalniają tworzenie kompostu (z tego co pamiętam, chodzi o aktywność dżdżownic)

    OdpowiedzUsuń