sobota, 20 sierpnia 2016

Dzień pracy z drzewem (sierpniowy update)

Zamiast sierpem, pracowałam dzisiaj piłą, łopatą, grabiami i rękami. I głową. I sercem... :)
Zaczęłam od herbatki ze świeżych, działkowych ziół i śniadania. Krążki drewniane już czekają... :)



środa, 3 sierpnia 2016

Krótkie porady: szybki zbiór nasion

Ostróżki jednorocznej miałam wysyp i gdybym tak chciała dłubać ręcznie każde nasionko z setek koszyczków, to miałabym codziennie zajęcie przez tydzień... :) A tu szybki sposób, jak wytrzepać skutecznie i szybko małe nasionka - ostróżka, czosnek, zioła, inne inne inne...  I filmik instruktażowy :)

niedziela, 24 lipca 2016

A ja mam świerszcze....

Siedzę dzisiaj na leżaku, odpoczywam po rozkładaniu ściółki na warzywniku i temu podobnych pracach, słońce prosto w twarz i słyszę... coś innego, niż zwykle - świerszcze słyszę. Bo chowają się w nieskoszonym trawsku, skaczą po rabatach w buszu, na kwiatach siedzą, świrują... :)

Jak byłam kosiłam każdy zakątek działki, to nie pamiętam tego cykania... Tak mi przyszło do głowy dzisiaj w to leniwe, lipcowe, niedzielne popołudnie...


środa, 22 czerwca 2016

Naprawa studni abisyńskiej

Studnia abisyńska, inaczej abisynka, to taka wywiercona dziura w ziemi na kilka metrów w głąb, wsadzona rura, na dole filtr, a na górze ręczna pompa. Działa na zasadzie tworzenia tłokiem ciśnienia, dzięki czemu woda z ziemi idzie w górę i voila! mamy wodę.
Tak to bardzo w skrócie i niefachowo mówiąc wygląda. U mnie wyglądało to nieco inaczej...

Za każdym razem, kiedy chciałam pompować, musiałam od góry zalewać wodą, żeby uszczelnić cały tłok i wytworzyć to ciśnienie, po czym woda dopiero szła (lub nie) w górę. Czasem zużywałam pół beczki wody na samo zalanie, żeby napompować te pół znowu - jak myślałam o konieczności użycia tej studni, to od razu stres, bo nie raz, nie dwa kończyło się porażką - po prostu brak wody. Dlatego w tym roku uzbroiłam się w trzy beczki na deszczówkę :D.

niedziela, 5 czerwca 2016

Najlepsza herbatka ze świeżych ziół

Przepis tak prosty, że aż nie wiem, czemu sama na niego nie wpadłam... Podpatrzyłam na Cyprze.  Najlepsza w lecie, kiedy mamy w ogrodzie aromatyczne, świeże zioła. Zastępuje mi kawę, inne herbaty i zioła zalewane z suszu - teraz jest czas na świeże!

niedziela, 1 maja 2016

Święto pracy - really? Post na luzie... ;)


1 Maja dzisiaj, obudziłam się jakoś koło 6.00 z radością odkrywając, że dzień jest. Uwielbiam niedzielne poranki, kiedy wszyscy odsypiają sobotę - jeden z dwóch dni, kiedy można się napić w spokoju i spać do południa, bo na następny dzień nie idzie się do tyry... (sarkazm/ironia, prawda może?). Ja za to lubię właśnie robić dużo w niedzielę rano, bo jestem odosobniona i nikt mi się nie wtranca (!)... :D
Chciałam tu z przytupem zrobić i wrzucić film video, który nakręciłam, niestety przekracza 100 mb i nie mogę :( To fotosami zarzucę... oto jak wygląda teraz działka: 

niedziela, 24 kwietnia 2016

Pierwsze tygodnie wiosny - cieszę oko, liczę straty....

Z wiosną to tak u mnie jest, że każdy mały kwiatek tak cieszy, a potem w lecie to już człowiek taki znieczulony na to piękno się robi... :) Postaram się w tym roku inaczej - nie tylko biegać i plewić i "pocić się w polu", ale wolno płynąć i zauważać...
Właśnie - zacznę od tego, co nie pozytywnego zauważyłam, ale dzięki temu skończę dobrym ;)

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Wiosenny bajzel...

Piękny to czas: wiosna, każdy mały kwiatuszek cieszy, człowiek lata dookoła i zagląda, co nowego, jak rośnie, jak kiełkuje i ogólne wariactwo... :) W tym sezonie będę więcej eksperymentować z założeniami permakulturowymi i w związku z tym mój ogród wygląda tak:

 

piątek, 4 marca 2016

Co ja odwiedzam... Roślinność Cypru.

No co ja odwiedzam, jak nie siedzę w ogrodzie... No niewiele, ale czasem coś :). Uwielbiam patrzeć na te słoneczne zdjęcia teraz, kiedy jeszcze zima, i już zagrzewam się do startu w ogrodzie, a tymczasem... tak to jest na Cyprze w październiku... 

piątek, 26 lutego 2016

Sepp Holzer i jego Permakultura

Pierwszą całą książką, którą przeczytałam o permakulturze była właśnie ta: "Permakultura Seppa Holzera. Praktyczne zastosowanie w ogrodnictwie, sadownictwie i rolnictwie". Pochodzi z niej mój ulubiony cytat, który już przytaczałam parę razy:

Musimy ignorować własne wyobrażenia o porządku i przyjąć do wiadomości, że "nieporządek" należy do natury. (s. 57)

Trudno to przyjąć do wiadomości wieeeelu osobom... Trudno zrozumieć, że natura wie lepiej, a człowiek jest na ziemi raczej gościem przy stole, niż gospodarzem przyjęcia. Wydaję się niektórym, że człowiek mądrzejszy i lepiej zarządzi, poprawi przyrodę... tak... Otóż, nie.

sobota, 30 stycznia 2016

Nasi Przyjaciele, czyli z kim dzielimy ogród?

 Od zawsze wiemy, że nie jesteśmy sami... czy to w kosmosie, czy w ogrodzie...
My na naszej działce zdecydowanie nie jesteśmy jedyni, powiem więcej - to my jesteśmy na drugim miejscu po naszych stałych mieszkańcach - a oto ci, których udało się uchwycić aparatem...


niedziela, 17 stycznia 2016

Każdy jest ogrodnikiem. Projektowanie permakulturowe z Benem Lazar :)

  

Jaka to wielka przyjemność spotkać się z kimś podobnie zafiksowanym, jak ty! :D Z ludźmi, którzy dzielą twoje poglądy, którzy wiedzą, o jakich książkach mówisz, którzy cię prześcigają w rozumieniu tematów i od których możesz dowiedzieć i nauczyć się mnóstwo! Jaka to jest radość wiedzieć, że nie jesteś sam ze swoim światopoglądem, który odbiega od "normy". Jakie wspaniałe uczucie bycia znowu w stadzie! :) O czym mowa? 

piątek, 15 stycznia 2016

Drugie życie rzeczy, nie tylko w ogrodzie

Ten post zacznie się ogrodniczo, ale nie wiem, jak się skończy. To będzie trochę o ekologii, o naszej ziemi, naturze i jak jej pomóc, powstrzymując się od szkodzenia. Ekologicznie trochę, trochę przekornie może... 


W sklepach typu samoobsługowego wszystko mamy już zapakowane tak, żeby broń boże nikt prócz nas nie dotknął...  Papryka na styropianowej tacce, owinięta folią i oklejona naklejką. Chleb w worku zawinięty, dusi się własnym powietrzem. Pietruszka w folii powoli umiera, a sałata lodowa w worku w lodówce może przetrwać zapewne kilka tygodni. Pomidory razy trzy, opakowane. Obrane ziemniaki i buraki, żeby się czasem nie pobrudzić, czekają na nas gotowe na rozpakowanie i wrzucenie do wody. Mix sałat, jak to się mówi, którego nawet myć nie trzeba! Zieleniny wszelkie zajmują mniej miejsca, niż plastik, na którym są nam w sklepach serwowane. Idziemy dalej, do lodówki z mięsem - lepiej nie jest, jest tak samo. Każde mięso na tacce, każde w folii, kiełbasa z wyssanym powietrzem, zgrzana pieczołowicie, wędliny zakonserwowane na "wieczność". Dalej sery - biały ser w folii i w foliowanym papierze, mimo to po 1-2 dniach jest już kwaśny. Ciekawe... Żółty ser też zapakowany, czasem już dla nas pokrojony. Dziwne, że nic bardziej foliowego nie wymyślili jeszcze na masło - od kiedy pamiętam, wygląda tak samo! :) 
Więc spacerujemy sobie po tym sklepowych półkach,

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Krótki post o zimie

No i nareszcie spadł śnieg! Cieszę się, że wraz z mrozem jest i śnieg, bo ociepla trochę rośliny, których jakoś specjalnie nie przykrywałam w tym sezonie. Zrobiłam tylko kopczyki różom i winoroślom na jesień, ale nic ponadto... Mrozy były do minus kilkunastu, teraz już jest cieplej. Nasz region śniegiem nie grzeszy, ale zawsze coś... 

piątek, 8 stycznia 2016

Permakultura cz. 1 - Rzecz i jej historia.


 

Od pewnego czasu interesuję się trochę innym, niż zwykle, sposobem prowadzenia ogrodu - nie tylko bez chemii i z naturalnym nawożeniem, ale także z chwastami i ściółkowaniem, a bez nadmiernego podlewania, bez zbędnego przekopywania, usuwania roślin,  porządkowania, a wraz z rytmem przyrody i według wskazówek, jakie ona nam daje. Moja fascynacja permakulturą rośnie i zaczynam wprowadzać niektóre jej założenia na działce. Zebrałam trochę informacji do kupy i zapraszam Was do przeczytania i podzielenia się opinią. 
Na pierwszy ogień idzie historia - skąd się wzięło samo pojęcie "permakultura".